BRZYDKA SIOSTRA BABY JAGI

Gdybym musiała wybrać tylko jedną część garderoby, w której będę chodzić do końca życia, to bezwarunkowo byłaby to sukienka.
Uwielbiam te momenty, kiedy wiem, że do mojej szafy trafiła prawdziwa perełka na lata, w której będę chodzić do znudzenia.
Wiem, że tak będzie z sukienką ze zdjęć, ale wyobraźcie sobie, że kiedy przymierzyłam ją po raz pierwszy, wybuchnęłam śmiechem i rzuciłam pod swoim adresem jakiś sarkastyczny komentarz.
Na to moja przyjaciółka spojrzała na mnie zdziwiona i mówi, że ja chyba jestem jakaś ślepa, bo jej zdaniem właśnie super wyglądam w tej sukience. Pokręciłam się wobec tego trochę przed lustrem, powyginałam, przeszłam kilka razy do przodu i do tyłu, skrzywiłam z dezaprobatą i wydałam wyrok skazujący sukienkę na odwieszenie.
Tego dnia z pewnością nie czułam się królową piękności. Z lustra patrzyła na mnie dziewczyna bardzo niedoskonała i szczerze mówiąc, w ogóle nie miałam ochoty na nią patrzeć.

Kilka dni później przechodziłam obok sklepu ze znajomą sukienką i pomyślałam, co mi tam! Przymierzę jeszcze raz. Może P. miała rację i wyglądam w niej fajnie?
Bez większej nadziei porwałam sukienkę do przymierzalni, tymczasem z lustra spojrzała na mnie dziewczyna może i nie doskonała, ale lubiąca w sobie wszystko. Od włosów po stopy.
Kupiłam sukienkę. W domu mierzyłam ją sto razy, rozmyślając, jak to możliwe, że za pierwszym razem aż parsknęłam śmiechem na swój w niej widok?
No więc właśnie. Powiedzcie mi, jak to jest? Że jednego dnia czujemy się jak milion baksów i możemy podbić świat, a drugiego jak brzydka siostra Baby Jagi, która nawet jak dorwie miotłę, to tylko po to, żeby wymieść kurz spod łóżka?
Ktoś wie?



sukienka – Oysho
sandały – Deichmann

You may also like

6 komentarzy

  1. Totalnie P. miała rację, świetnie Ci w tej sukience!
    Nie wiem jak u Ciebie, ale na mnie tak działa PMS, że jednego dnia wydaję się sobie strasznie brzydka, na drugi dzień myślę sobie: Kurczę, wszystko jest z Tobą spoko! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.