NAJFAJNIEJSZE LUMPEKSY W LUBLINIE – SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD

Dawno dawno temu było u nas przyjęcie. Jedna z koleżanek przyniosła brownie. Ciasto było pyszne. Było tak dobre, że zawstydziło wszystkie inne brownie świata. A nawet wszystkie inne słodkości. To było wręcz nie fair w stosunku do pozostałych ciast świata. Wszyscy goście chcieli poznać przepis. Każdy marzył, żeby zabłysnąć jako władca żołądków, autor nieziemskiego brownie. […]

Continue Reading

LATO…

Przyszło. Bezczelnie zauważalne. W welonie z lepkiego powietrza. Z bukietem skłóconych zapachów – topionego asfaltu, maciejki, dogorywającego truchła, jaśminu, lawendy, deszczu. Lato. W sukni utkanej z obłoków piachu, chwilowej suszy, dojrzałego rzepaku, raczkującego zboża, nieśmiałej kukurydzy. Lato. Zanim znerwicowany budzik werżnie ci się do mózgu, twoje ucho pohańbi rozgorączkowana mucha. Lato. Każdy dzień ma w […]

Continue Reading

NIECH SIĘ SUKIENKA DOBRZE NOSI!

Niby nikt mi nigdy nie obiecywał, że życie we wspólnocie rodzinnej to będzie obłok waty cukrowej, ale mało kto wspominał, że to bardziej spływ rzeką dziegciu. Kiedy już czuję to przyjemne mrowienie w skrzydłach, świadczące o tym, że „ooo, mogę wszystko”, przychodzi do mnie ta moja latorośl, na wyrost zwana owocem miłości, żeby mi przypomnieć, […]

Continue Reading

RED DRESS!

Padł ostatnio pod moim adresem zarzut, jakobym nie była zbyt wiarygodna, albowiem raz ubieram się w lumpeksie, a raz w normalnym sklepie i gdzie tu jakaś elementarna konsekwencja? Co więcej, autor komentarza złapał mnie na pokalaniu garderoby szmatą z Zary i na tym etapie cały mój spójny wizerunek, rozpadł się na milion konfekcyjnych strzępów. No […]

Continue Reading

NIC KONKRETNEGO

Dwudziesta druga dwadzieścia dwa. Znowu. Fascynujące, jak często spoglądam na zegarek i spotykam dwudziestą drugą dwadzieścia dwa. Mogłam przecież spojrzeć minutę wcześniej, albo minutę później. Znam wielu ludzi, którzy mają własne godziny. Ktoś ma piętnastą dziesięć. Ktoś dwudziestą pierwszą siedem. Tymczasem wybiła moja godzina. Przyzwyczajam uszy do ciszy i nocnych odgłosów domu. Pies płacze przez […]

Continue Reading

UDOWODNIJ, ŻE NIE JESTEŚ ROBOTEM!

Dzień z cyklu tych powtarzalnych. Niechcący oblałam test z człowieczeństwa. Zostałam kilkakrotnie wylegitymowana przez roboty, proszące żebym udowodniła, że nie jestem robotem. Oblałam. Jestem robotem. Ze skomplikowanym interfejsem. Problematycznym oprogramowaniem. Wulgarnym słownikiem. Ale na Optimusa Prajma! Nie jestem jakimś tam byle zlepkiem ordynarnych podzespołów. Mam rozbudowany system sensoryczny. Gdzieś tam między kondensatorem a rezystorem zaplątała […]

Continue Reading

PANI NA RZEPAKOWYCH WŁOŚCIACH!

Maj się nawrócił. Zostałam panią na rzepakowych włościach! Odebrało mi mowę. Pozwólcie więc, że zostawię Was z garścią fundamentalnych pytań rodem z Ferreirowa oraz porcją anegdot. Dlaczego Bój stworzył ślimaki płucodyszne? *** Czy istnieje wielki okruch? *** Czy można mieć kleszcza we śnie? Spotykam na mieście koleżankę. Żegnamy się i kiedy odchodzi, mówię do dzieci: […]

Continue Reading

ZASYPIAŁAM, MARZĄC O TOBIE…

Trochę słabo Maju. W dupie Ci się poprzewracało od tych pochwał. Maj to majsterszyk! Król miesięcy! Jaki on piękny! Och, Maju Maju Maju! Pamiętam dokładnie jak przyszedł zazdrosny Listopad i strasznie mi dupsko wybatożył. Zasypiałam wtedy, marząc o Tobie. Wyobrażałam sobie, jak się migdalimy na łące. Jak przynosisz mi bukiety kwiatów. Jak prosisz żebym się […]

Continue Reading

BIESZCZADZKIE ANIOŁY MÓWIĄ DOBRANOC!

Fejsbóg przywitał mnie dziś informacją, jakobym nie miała w życiu żadnych nadchodzących wydarzeń! Szanowny Panie Marku! Otóż ja dziś właśnie ruszam tam, gdzie bieszczadzkie anioły mówią dobranoc Pana zasięgowi, a Pan sugerujesz, że to nie zasługuje na miano wydarzenia? Pff! Weź się Panie Marku! Nie samą Doliną Krzemową człowiek żyje, rekomenduję Panu góry osadowe! Pyta […]

Continue Reading

TRZYDZIEŚCI I TRZY!

Siedzę na podłodze w kuchni i słyszę, jak Matka Natura w potwornych bólach wydaje na świat wiosnę 2017. Najpierw jej wody odeszły i chlusnęło deszczem. Teraz pręży się na dachu, smagana wiatrem i krzyczy, że nigdy więcej nie spłodzi kolejnej wiosny!! Dzisiejszy dzień w zasadzie nie różni się od pozostałych, po prostu trzydzieści trzy lata […]

Continue Reading