RAJ NA ZIEMI!

W szkole podstawowej miałam koleżankę zafascynowaną biblijnym Rajem. Opowiadała mi o jednej z teorii, głoszącej jakoby Raj był na Ziemi – w okolicach Egiptu. Miała na to szereg dowodów. Słuchałam tych rewelacji beznamiętnie. Zawsze miałam słabość do Ziemi. Tymczasem niepełna trzydzieści lat minęło i okazuje się, że faktycznie miała rację! Zaiste Raj jest na Ziemi, […]

Continue Reading

PODZIWIAM, JAKĄ JESTEŚ DOBRĄ MAMĄ!

Nigdy nie zapomnę pewnego telefonu od mojej przyjaciółki. Dopiero co urodziła dziecko, hormony jeszcze się nad nią pastwiły. Była wściekła i bliska płaczu: „Nie mogę jej znieść! W końcu jej wszystko wygarnę!! – krzyczała do słuchawki – Jej dziecko jest raptem dwa miesiące starsze od mojego, a ona już jest ekspertem od wychowywania! Nawet jej […]

Continue Reading

JESTEM ZIEMNIAKIEM Z KOPERKIEM.

Proszę Państwa. Sierpień. Jak w mordę strzelił. I to nawet nie w powijakach. Już prawie pełnoletni. Sierpień mi uświadamia jak brutalnie krótki jest żywot młodego ziemniaka z koperkiem. Brzozy przed domem łkają liśćmi. Z rozpaczy poszłam na miasto upić się lemoniadą malinową. Łapczywie wgryzłam się w listki mięty, okruszki lodu i malonowe farfocle, kiedy nagle […]

Continue Reading

HEJT NASZ POWSZEDNI

Usłyszałam ostatnio w radiu o jakieś aplikacji, wymyślonej w Ameryce przez dwie nastolatki do walki z hejtem w internecie. Polega to na tym, że program wyłapuje wyrazy, kwalifikując się pod hasło „hejt” i zanim piszący kliknie „opublikuj”, otrzymuję taki komunikat „twój komentarz prawdopodobnie sprawi komuś przykrość, czy jesteś pewien, że chcesz go wysłać?” Pomyślałam sobie […]

Continue Reading

NASZYJNIK Z MALINOWEGO KRUSZCU.

Dzwonek szkolny z impetem roztrzaskał się o ścianę po raz ostatni w roku szkolnym 1995/96, wprawiając w histeryczne drganie cały budynek. Uczniowie niewielkiej wiejskiej szkoły pod Lublinem, jak zwykle na ten dźwięk dostali małpiego rozumu i zachłystując się wakacyjną wolnością, dziarsko wysypali się z sal, z dzikim wrzaskiem szturmując korytarze. Zosia – świeżo upieczona uczennica […]

Continue Reading

CZY ROBIĘ ZAKUPY W SIECIÓWACH?

Onegdaj moja przyjaciółka uczyła pewnego obcokrajowca języka polskiego. Ten po każdej lekcji żegnał się z nią, życząc jej „owocowego dnia”. Doskonale pamiętam, kiedy powiedział to po raz pierwszy, P. akurat wpadła do mnie na kawę i kiedy powiedziała mi o „owocowym dniu” zataczałyśmy się ze śmiechu, po czym dziarsko zaadoptowałyśmy to powiedzenie. Obecnie życzę zawsze […]

Continue Reading

DOM JEST DLA LUDZI!

Odkąd pamiętam marzyłam o domu otwartym dla ludzi. Domu tętniącym człowiekiem. Takim, do którego ludzie mogą wpaść znienacka i zawsze będzie dla nich uśmiech.

Jak zapewne wiecie niedawno przeprowadziliśmy się do domu pod miastem. Często prosicie mnie, żebym pokazała Wam naszą sypialnię, pokoje dziecięce, albo salon. Nie pokazuję, bo zwyczajnie… nie ma czego! Nasza sypialnia reprezentuje styl iście japońsko-skandynawski. Otóż jest tam materac. Na tym zdaniu kończy się całe umeblowanie. To bardziej przypomina celę ascety niż małżeńskie gniazdko. Przejdźmy […]

Continue Reading

SUKIENKA MARZEŃ!

Sukienka, którą mam dziś na sobie jest dowodem na dwie teorie konfekcyjne. Po pierwsze – należy podążać za konfekcyjnymi marzeniami. I po drugie – próżno szukać u facetów konfekcyjnego zrozumienia. Już wszystko tłumaczę. Odnośnie teorii numer jeden. Ta sukienka może mi się przyśniła, może gdzieś widziałam podobną. Doprawdy nie wiem. Niemniej zapragnęłam mieć właśnie taką, […]

Continue Reading

TO JEST WŁAŚNIE WSZYSTKO

Łapiecie się czasem na tym, że czekacie na jakieś NIEWIADOMOCO? Niewiadomoco charakteryzuje się tym, że nie ma kształtu, trudno je umieścić w jakiejkolwiek czasoprzestrzeni, jest niescharakteryzowaną masą bliżej nieokreślonych oczekiwań, którym towarzyszy jakaś nieuchwytna ekscytacja. To właśnie jest NIEWIADOMOCO. Nie wiadomo co to jest. Żeby przybliżyć Wam zjawisko niewiadomoczego podam przykład. Mam koleżankę, z którą […]

Continue Reading

BIKINI – WYBUCHOWA HISTORIA

Niespełna dziesięć lat temu po raz pierwszy odwiedziłam Brazylię – ojczyznę mojego męża. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że przepadłam – ja bladolica niewolnica słońca. Świąt Bożego Narodzenia, spędzanych nad oceanem w niemiłosiernym upale, nie pokalałam jednym wspomnieniem o płatku śniegu. Zrozumiałam wtedy, że spokojnie mogłabym się tu urodzić i jak każdy Brazylijczyk całe życie […]

Continue Reading