SMUTEK

Przyszedł tak jak zawsze. Niechciany, nieproszony, namolny. Na jego przyjście ubrałam się dokładnie tak, jak tego nie lubi – czerwony sweter, pod kolor ust. Włączyłam nawet muzykę jakiej nie znosi, ale to nic nie pomogło. Zupełnie nie potrafię określić momentu jego przyjścia. Zobaczyłam go całkiem wyraźnie, kiedy już był. Próbowałam jeszcze przez chwilę zamaskować go […]

Continue Reading

GDZIE JEST MOJA WENA?!

Na studiach krążyła taka anegdota o Jamesie Joyce autorze „Ulissesa”, nie wiem na ile prawdziwa – ponoć pisarz większość życia cierpiał straszne męki twórcze. Kiedyś odwiedził go znajomy i zapytał jak idzie mu pisanie. Zrozpaczony Joyce wykrzyknął, że przez cały dzień napisał zaledwie pięć słów! Przyjaciel, uznając to za dobrą monetę, zaczął go pocieszać: „Pięć […]

Continue Reading

PIERDOŁY MOJE POWSZEDNIE

Nie wybiegam myślami, planami, marzeniami za bardzo w przyszłość. Nie do końca zgadzam się z tym, że ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy. Zdecydowanie bardziej bliska jest mi ta filozofia uważności, bycia tu i teraz. Widuję zbyt wielu ludzi, którzy radość z życia odkładają na jutro. I zawsze zawsze mi ich żal. […]

Continue Reading

DOGADAJ SIĘ Z TEŚCIOWĄ!

Kiedy kilka miesięcy temu zadzwoniłam do urzędu w sprawie przedłużenia w Polsce pobytu mojej teściowej, urzędniczka konspiracyjnym tonem szepnęła do słuchawki: „Czy jest pani pewna, co pani robi? Chce pani przedłużyć pobyt TEŚCIOWEJ?!”. Niemal każdy, kto słyszy, że od kilku miesięcy mieszkam z teściową, łapie się za głowę i ze współczuciem pyta mnie, jak się […]

Continue Reading

ŚWIĘTA SĄ DLA LUDZI!

– Gdybym mogła, to bym wywaliła z kalendarza te cholerne Święta! Tyle mordowania się ze wszystkim i udawania, że na samą myśl jest mi słabo. Uwierz mi Sarenko, wolałabym się w tym czasie wyspać, poleżeć z dziećmi w łóżku, ale nie! Trzeba się urobić po łokcie, a potem to wszystko odchorować – zwierzyła mi się […]

Continue Reading

PRZEPROWADZKA NA WIEŚ – MOJE REFLEKSJE W ROK PO WYPROWADZCE Z MIASTA

Niedawno minął rok od naszej przeprowadzki na wieś. Piszę do Was z zalążka mojego domowego biura – siedzę na barokowej kanapie, której nienawidzi mój mąż, ale to moje biuro i mogę sobie robić, co chcę. Kanapa wygląda obłędnie na tle świeżo pomalowanej zielonej ściany. Brakuje mi jeszcze bardzo nowoczesnego biurka, żeby złamać czymś ten barok. […]

Continue Reading

NIEPOKÓJ

Miałam ciężki tydzień. Dopadł mnie ten znerwicowany świąteczny czas pt „Sprzedaj duszę Świętemu Mikołajowi.” Zamiast worka prezentów, worek mejli: „na wczoraj, na już, asap, natychmiast, najlepiej do końca dnia”. Niechcący dałam się w to wciągnąć. W piątek o 15, kiedy opiekowałam się siostrzenicą dostałam kolejnego. Najważniejszego z ważnych. Asapowego króla. Zaczęłam odpisywać, kiedy K. jęknęła. […]

Continue Reading

HISTORIE RODEM Z FERREIROWA!

Miałam niespełna trzy latka, kiedy tata pojechał do pracy do NRD. W podróż wyruszał pomarańczowym fiatem 126p. Pracował na tartaku, gdzieś głęboko w lesie. Mama mawiała „u barona”. To jedno z moich pierwszych wspomnień – nie mam pojęcia kim jest „baron”, to słowo budzi mój niepokój i tak bardzo chcę, żeby był miły dla taty. […]

Continue Reading

OD JUTRA!

Będę z Wami szczera. Proza życia ugryzła mnie w dupę dosyć boleśnie w tym tygodniu. To jak sponiewierał mnie ostatni poniedziałek, nadaje się na temat kolejnej książki Jo Nesbo. Piekielnica wena również nie była wobec mnie szczodra. Nie wspominając w ogóle o cierpliwości. W środę rano zostałam Matką Roku Roku. We wtorek wieczorem poszłam dzieciom […]

Continue Reading

LUDZIE! ZACZNIJMY SIĘ ZE SOBĄ MIŁO WITAĆ!

Lubię czasem podsłuchiwać, jak mąż prowadzi rozmowy biznesowe. Co prawda praca mojego męża jest zdecydowanie poważna i nie ma co z niej żartować, ale uwierzcie mi, że słuchając tych wszystkich akcentów, czasem muszę porządnie zanurkować w szaliku, żeby nie ryknąć gromkim śmiechem. No bo sami powiedzcie, czy to nie jest zabawne, kiedy rosły chłop podczas […]

Continue Reading