ALE DOBRZE, ŻE BYŁEŚ

Siedzę wciąż na tych samych schodach i patrzę jak odchodzisz. Wczoraj piłam grzane wino, dziś piję prosecco. Odchodzisz nieśpiesznie, ale pewnie. Po tym polu, wczoraj tkanym rzepakiem. Zapadasz się w błocie, przecież dopiero przestało lać. Jeszcze przez moment słońce pieści Twój kark, wartkim strumieniem spływa z Twoich ramion. Jeszcze się łudzę, że może się odwrócisz. […]

Continue Reading

PATRZEĆ CUDZYMI OCZAMI…

Jest 28 marca 2018 roku. Już od kilku dni wiosna. Na drzewach kwitną białe pąki śniegu. Kiedy rano wyszliśmy przed dom i zastaliśmy całą okolicę nastrojowo otuloną białą pierzyną, Marynia rozeźlona, wycedziła przez zęby „mam ochotę podpalić ten śnieg”. Śnieg w marcu to problem wielkiej wagi, ponieważ każdy zimowy dzień marca, to jeden dzień mniej […]

Continue Reading

NASZYM DZIECIOM NIE POTRZEBA WIELE.

Nie wiem, czy też tego doświadczacie, ja stosunkowo często, częściej niż bym chciała. Chodzę do łóżka z wyrzutami sumienia. Zaglądam do pokojów dzieci, żeby zapakować w kołdry te wystające zewsząd kończyny. Śpią. W końcu. Po dwudziestu wizytach u wodopoju, trzydziestym sikaniu, pięćdziesiątym uspokajaniu, setnej groźbie. Cieplutcy. Rumiani. Malutcy. Cięgle jeszcze całkiem bezbronni. I jest coś […]

Continue Reading

CURRICULUM VITAE!

Odwiedzili nas niedawno znajomi i podczas drobnych narzekań na nasze obecne zajęcia, zaczęliśmy wspominać swoje pierwsze kroki na rynku pracy. W oku mojego męża zakwitła łza wzruszenia na myśl o dniu, kiedy jako młody przybysz z Brazylii w obcym Londynie, dostał posadę kelnera. Zupełnie spanikował, nadziawszy się na pierwszego klienta, który poprosił go o „fork”. […]

Continue Reading

ŚNIADANIE U TIFFANY`EGO!

Czasem myślę, że życie wcale nie pisze najlepszych scenariuszy, ale jest barbarzyńskim demiurgiem, miotającym naszymi marionetkami po swojej scenie. Jak inaczej wytłumaczyć to, co przytrafiło się ostatnio moim rodzicom, jeśli nie okrutna krotochwilą, zachcianką Demiurga? Pozwólcie, że opowiem Wam tę historię, a Wy zdecydujecie sami. Otóż tego dnia Życie wzięło marionetkę mojego taty, która powiedziała […]

Continue Reading

KTOŚ JADŁ Z MOJEJ MISECZKI!

Agatha Christie zapytana o to, w jakich okolicznościach powstają jej historie kryminalne, odpowiedziała, że podczas mycia naczyń, bowiem jest to czynność tak bezdennie głupia, że myśl o morderstwie nasuwa się sama. Kiedy to przeczytałam, moje uwielbienie dla Agathy Chrisie jeszcze się wzmocniło, wszak ja również nienawidzę myć naczyń, kto lubi?! Co więcej, uważam zmywarkę za […]

Continue Reading

BĘDZIEMY ROBIĆ GŁUPOTY. I NIE BĘDZIEMY ŻAŁOWAĆ.

Czy Wy też to czujecie? Pod tą zlodowaciałą białą powłoką, onegdaj będącą radosnym puchem, kiełkują lepsze dni! Jeszcze moment i będziemy patrzeć na świat przez pomarańczowe szkło kieliszka z aperolem. Nadchodzą tygodnie o zapachu kiełbasy z grilla. Rozpakujemy swoje sześciopaki, drzemiące pod zimową pierzyną sadła. Przedawkujemy powietrze. Będziemy robić głupoty. I nie będziemy żałować. Bo […]

Continue Reading

NAJLEPSZA WERSJA DLA SIEBIE

Widuję ją codziennie. Okno przy którym pracuję, jest niczym rama żyjącego obrazu. Ten sam fragment ulicy, pola i drzew. Luty jest kiepskim malarzem, albo może inaczej – zna tylko kilka smutnych kolorów, przez co krajobraz na tym żywym płótnie zlewa się w ponurą masę. Luty jest posępnym naturalistą. Nawet z pięknych brzóz wydobywa brzydotę. Niecierpliwie […]

Continue Reading

LUSTRZANY ODWYK?

Czytam właśnie książkę „Dziesięć bram świata” Tadeusza Biedzkiego (swoją drogą świetna, nie można się oderwać!). W dorzeczu rzeki Omo, uważanej za kolebkę ludzkości, autor odwiedza plemię Suri, żyjące dokładnie jak ich przodkowie tysiące lat temu. To oczywiste, że nie mają pojęcia o technologii, boją się telefonów i samochodów, ale najbardziej zdumiał mnie fragment o tym, […]

Continue Reading

JUŻ NIGDY PÓŹNIEJ Z TAKIM ZAPAŁEM NIE CHCIELIŚMY UMRZEĆ…

Poranek rozlewał się po polach kleistą mgłą, kiedy wiozłam ich rano do szkoły. Biała ściana bezdusznie odcinająca promieniom słońca dostęp do mnie. Nie wiem który dzień z rzędu. Jechaliśmy w milczeniu. Na przedniej szybie samochodu roztrzaskiwały się ciężkie cząsteczki powietrza, brocząc białą breją. Zaparkowałam pod szkołą. Wysiadali ociągając się w nieskończoność, jakby byli nieodłącznym elementem […]

Continue Reading