TRAWA POD ŚNIEGIEM JEST ZIELONA

Ups, cały styczeń minął bez wpisu modowego. Poczułam się jakbym porzuciła nieopatrznie mój szafiarski sztandar. Co to, to nie! Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że lubię się stroić. Czy inaczej wyszłabym na ulicę, przebrana za kawę? Mało tego! Za kawę z mlekiem. A nawet kawę z mlekiem i cukrem. Tymczasem mamy luty. Na […]

Continue Reading

DOM URZĄDZASZ DLA SIEBIE

Wiem, że wpisy wnętrzarskie są Waszymi ulubionymi, przybywam więc z małą aktualizacją, bo prawdę powiedziawszy, salon jest już właściwie gotowy. Raptem dwa lata minęły i bam! Jeden pokój w domu można uznać za skończony. Jak już wspominałam we wcześniejszym wpisie brak gotówki na urządzenie domu, okazał się dla nas błogosławieństwem. Cieszy nas nie tylko każda […]

Continue Reading

NA SZPITALNYM ODDZIALE…

Jest noc. Na szpitalnym oddziale nerwowo drga światło. Ciszę rozrywają tylko pojedyncze takty nocnych szeptów. Z dala, jakby zza światów dobiega stłumiony krzyk noworodka. Na zmaltretowanych sofach i fotelach zalegają rodzice. Ich twarze zatrzaśnięte są w bezradnych grymasach. Powieki osuwają im się z wolna na oczy. Pod oczami rozlane sińce. W oczach troska, pytania, strach… […]

Continue Reading

NIE WIERZĘ W DIETĘ, CZYLI MOJE SPOSOBY NA TRZYMANIE FORMY BEZ WYRZECZEŃ!

Kiedy ostatnio pisałam o tym, w jaki sposób dbam o figurę, przeważyły komentarze w stylu „wszystko fajnie, ale to geny”. Zazwyczaj z tym nie polemizuję, bo z doświadczenia wiem, że osoby tak nastawionej, raczej nic nie przekona. Uśmiecham się wtedy pod nosem na wspomnienie mojego puszystego ciała, które przywiozłam ze sobą z Anglii. Zresztą doskonałym […]

Continue Reading

STARCY Z BULLERBYN.

To wielki drewniany dom. Ma w sobie coś pokracznego, przez co nieustannie nazywam go w duchu Willą Śmiesznotką. Wygląda jak zbudowany na podstawie dziecięcych bazgrołów z książek Astrid Lindgren. Czasem nawet dziwię się, że na balkonie nie stoi koń. Zamiast konia raz w roku na balkonie gości wielki dmuchany Święty Mikołaj. Jego napęczniałe gumowe ciało […]

Continue Reading

NIEZNAJOMY.

Szliśmy w milczeniu, miarowo drążąc tunel w białym puchu. Wszystkie odgłosy świata zatrzaśnięte były w ciszy, rozwieszonej gęsto pomiędzy gałęziami drzew. Nic. Tylko biel po horyzont. I słowa od czasu do czasu rzucane na wiatr. Gdzieś tam na nas czekała. Za kolejnym drzewem i łapczywie złapanym oddechem. – To chyba już zaraz – powtarzaliśmy sobie, […]

Continue Reading

CHRONICZNA SZAROŚĆ ZMIERZCHU…

Już wówczas miasto nasze popadało coraz bardziej w chroniczną szarość zmierzchu, porastało na krawędziach liszajem cienia, puszystą pleśnią i mchem koloru żelaza. Ledwo rozpowity z brunatnych dymów i mgieł poranka – przechylał się dzień od razu w niskie bursztynowe popołudnie, stawał się przez chwilę przezroczysty i złoty jak ciemne piwo, ażeby potem zejść pod wielokrotnie […]

Continue Reading

KAWA MUSI BYĆ CZARNA I GORZKA.

Jestem osobą tolerancyjną. Najlepiej niech świadczy o tym fakt, że przyjaźnię się z ludźmi, którzy piją kawę z mlekiem. Powiem więcej! Nawet z takimi, którzy piją kawę z mlekiem i z cukrem! Wcale ich nie skreślam. Ba! Ja zapraszam ich pod swój dach. Goszczę. Nocuję. To jeszcze nie wszystko. Ja ich rano pytam jaką kawę […]

Continue Reading

HISTORIA PEWNEGO WIANKA…

Pojawiły się niespodziewanie którejś wiosny. Jakby ktoś je niechcący rozsypał. Były ich tysiące, może nawet setki tysięcy. Białoróżową strugą spływały do małego strumyka. Wyglądały jak ciepły majowy śnieg. Nie sposób było tamtędy chodzić. Żal było każdej zdeptanej. Było to dziwne, bo czy ktokolwiek zauważyłby w oceanie brak kropli? A jednak stąpaliśmy po białym dywanie ostrożnie. […]

Continue Reading

SZTRUKSOWA KURTKA!

Zaprawdę powiadam Wam, nie znacie dnia, ani godziny, kiedy zapragniecie wyglądać, jak Wasz łysy kumpel. Zresztą nie spodziewałam się po samej sobie, że w tym szaleńczym pędzie za stylem, będę w stanie posunąć się do kradzieży… A było to tak. Pewnego dnia zobaczyłam Michała w sztruksowej kurtce na kożuszku. – To moja kurtka! – wrzasnęłam, […]

Continue Reading