CIASTO BANANOWE | PRZEPIS

Puszyste i lekko wilgotne, idealne do porannej kawy, wymagające maksymalnie dziesięciu minut pracy. Takie jest ciasto bananowe z tego przepisu. I nie, to nie jest żaden slogan reklamowy, ale powód, dla którego prawie zawsze, kiedy ktoś mnie odwiedza, zostanie nim poczęstowany, bo dłużej zajmie mi wyskoczenie do sklepu po ciastka.
Jak wiecie, lubuję się w przepisach łatwych, szybkich i efektownych. Do zrobienia tego ciasta nie wyciągam nawet miksera. Robię je bardzo często w ramach kilkuminutowej przerwy od pracy.
Wrażliwych na punkcie cukru, mąki i oleju, realnie ostrzegam, że pojawią się w tym przepisie. Z pewnością można zastąpić je czymś zdrowszym, ale ponieważ w naszym domu popełniamy niewiele jedzeniowych grzechów, słodycze kupujemy od święta, ciasto bananowe robię zawsze, kiedy mamy ochotę na coś słodkiego.
Idealnie pasuje do nadchodzących chłodnych wieczorów. A dom pachnący pieczonymi bananami od razu robi się przytulny.
Poza tym jest to niezawodny sposób na miękkie brązowe banany, których nikt nie chce już zjeść.

Mam też dla Was informację, która być może odmieni całkowicie Wasze życie, jako i moje odmieniła. Mianowicie ten skurwiel zakalec.
Kiedy się pojawia? Ano właśnie wtedy, kiedy akurat na deser zaprosiliśmy teściową, albo kiedy chcieliśmy uwieść kogoś naszym talentem cukierniczym. Niestety niewielu jest amatorów lepkiego, niedopieczonego gluta.
I wyobraźcie sobie, że ja przez trzydzieści pięć lat życia myślałam, że dziura w formie na ciasto występuje ze względów estetycznych. O jakie fajne ciasto, ma dziurę!
Otóż byłam w błędzie, myliłam się. Chodzi głównie o to, żeby temperatura rozkładała się równomiernie na całe ciasto i tym samym, żeby nie powstawał zakalec!
Odkąd mam tę formę nie doświadczyłam jeszcze zjawiska zakalca, chociaż wiem, że jest ono równie niezbadane, jak trójkąt bermudzki, a na jego temat jest mnóstwo naukowych i pseudonaukowych teorii.
W każdym razie możecie mi zaufać, forma z dziurą mnie nie przekupiła, TO DZIAŁA!

Wracając do przepisu.
Składniki:
– 2 banany (najlepiej takie super dojrzałe, a nawet w stanie agonalnym)
– dwa jajka
– 3/4 szklanki cukru
– 2 niepełne szklanki mąki (bardzo polecam użycie jednej szklanki zwykłej mąki do pieczenia, a drugiej krupczatki)
– pół szklanki mleka
– pół szklanki oleju
– szczypta soli
– 3 łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:
Banany rozgniatamy widelcem na gładką masę. Dodajemy dwa jajka i cukier, wszystko chwilę mieszamy. W następnej kolejności dodajemy pozostałe składniki i energicznie wszystkie mieszamy aż powstanie gładka masa, z której będą wyłaniać się pęcherzyki powietrza.
Przelewamy do formy i pieczemy ok. 50 minut w 180 stopniach (albo do suchego patyczka).
Voila!

You may also like

12 komentarzy

  1. Robię bardzo podobne, tylko zamiast oleju daję stopione masło i prawie w ogóle nie dodaję cukru, bo banany i tak moim zdaniem dają fajną słodycz. Ale zgadzam się, że to idealne ciasto dla niespodziewanych gości, albo kiedy domownicy domagają się „czegoś słodkiego” 🙂

  2. Super przepis!!! Pierwsze ciasto bananowe, które wychodzi za każdym razem. Moja dzisiejsza modifikacja:mąkę pszenna zamieniam na orkiszową, nie daje cukru za to podwajam ilość bananów i odrobina syropu z daktyli, dosypuje ziarna: chia, siemię lniane, i szczypta cynamonu:-)

  3. Saro, jeśli zastanawiałaś się kim jest ten żarłok regularnie trafiający tu po wpisaniu w google „miss fereirra ciasto bananowe”, to ja. Z przepisu korzystałam wielokrotnie, doceniając zarówno smak i prostotę wykonania (uwielbiam fakt, że do przygotowania wystarczy jedna miska i widelec). Ciasto piekłam sama, z dziećmi, pilnując dzieci robiących je samodzielnie. W tortownicy, małej blaszce, dużej keksówce. W domu, u mamy, podczas wakacji. Dla dzieci, dla siebie, dla gości, dla smutnych bananów, żeby nie brązowiały z żalu, bo o nich zapomniano. Było pysznym deserem na ciepło i na drugi dzień dobrym śniadaniem na szybko, gdy nie chciało mi się nic przygotowywać. Wychodziło zawsze i zawsze smakowało, więc…
    Awansowało do tego, by w końcu przestać wyszukiwać przepis na telefonie, tylko dumnie go wpisać do zeszytu rodzinnych receptur. Tak zrobiłam. Postanowiłam nawet kupić polecaną formę. Tak też uczyniłam. I ciasto po raz kolejny z dziećmi przygotowałam, a po wstawieniu do piekarnika zorientowałam się, że chyba nie dodałam proszku do pieczenia.
    Zaglądam do przepiśnika – proszku wśród składników nie ma. Zaglądam do piekarnika – ciasto niemrawo wypełnia moją nową tortownicę z tuleją. Wyciągam telefon, jak kompulsywny maniak wpisuję swoją mantrę „miss ferreira ciasto bananowe” i uświadamiam sobie, że przepisując pominęłam jedną pozycję.
    Po raz pierwszy piekłam ciasto w fikuśnej formie z dziurą i po raz pierwszy mi nie wyszło. Ironia losu.
    Na szczęście to ciasto nawet w formie zakalca smakuje mojej rodzinie! Taki już łasuchów los.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.