CO ZROBIĆ Z WŁOSAMI?! JAK UKŁADAM FALE. TUTORIAL.

Dziś najbardziej wyczekiwany wpis roku! Oczywiście wiadomo każdy z nas ma w życiu priorytety. Są tematy ważne i ważniejsze. Lecz są też kwestie posiadające status absolutnych priorytetów! Tematy arcyważne. Fundamentalne. Kluczowe. To one determinują nasz żywot. Warunkują status quo. Pozycjonują nasz byt we wszechświecie.
Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Czy mamy duszę? Nade wszystko jednak, co zrobić z włosami?
Ściąć czy nie? Farbować czy nie? Suszyć czy nie? Myć czy nie myć? Ile razy w tygodniu?
Pójdźmy dziś śladami Arystotelesa i pochylmy się nad bytem i jego najważniejszą własnością – włosami.

Ściąć czy nie?
I jest to pytanie, nad którym niektórzy z Was parskną – tnij człeku, wszak to tylko włosy. Odrosną!
Ja obecnie tak właśnie uważam, ale latami było inaczej i widok nożyczek fryzjerskich przyprawiał mnie o dreszcze. A było tak dlatego, że wszyscy w kółko powtarzali mi, że moim największym atutem są włosy. Włosy jak len. Włosy jak zboże. Toż to naturalny kolor! Niefarbowane. Same z siebie takie piękne. A zdrowe!
Ta łatka Złotowłosej tak do mnie przylgnęła, że wydawało mi się, że jeśli zetnę włosy, to całkiem stracę wygląd. Przestanę widzieć własne odbicie w lustrze.
Efekt był taki, że jak już zdecydowałam się na zmianę, to na ostro. Zamiast zboża – pogorzelisko.
No jest to jakaś alternatywa. Czy dobra? Można się spierać.
Te dwa lata, kiedy włosy odrastały mi niczym nogi Deadpoolowi były specyficznym okresem, pełnym wszelkiej maści antyafrodyzjaków. Mój ukochany musiał znosić mnie pachnącą jak rosół (kozieradka), ociekającą tłuszczem (olejowanie), w całunie z gluta (siemię lniane), śmierdzącą jajkiem (żółtko i olej rycynowy).
Mówią, że kredyt hipoteczny cementuje związek, ale zaprawdę powiadam Wam, jeśli on kocha Cię podczas olejowania włosów, to będzie kochał Cię zawsze.
Byłam w amoku zapuszczania włosów. Rozpaczliwie pragnęłam, żeby znowu były do pasa. Którego dnia spojrzałam w lustro – włosy sięgały brody. Były gęste lśniące jak kiedyś, tylko krótkie. Przyjrzałam się sobie i stwierdziłam – hola hola! Przecież mi do twarzy w tej fryzurze!
Od tamtej pory najbardziej podobam się sobie w różnych wariacjach krótkich włosów.
Ostatnio podcięłam je jeszcze o kilka centymetrów i z tej okazji rodzinna anegdota.
Przyjechali w odwiedziny rodzice. Mama wpadła w zachwyt nad moją nową fryzurą:
– Pięknie! Tak świeżo. I jakie gęste. Wspaniale wyglądasz – perorowała. – No naprawdę nie mogę się napatrzeć. Tadek – zwróciła się do taty – czy ty widziałeś jak Sarunia cudownie wygląda w tej nowej fryzurze?
– Powiem tak. Nie ma kobiet, które wyglądają lepiej w krótkich włosach niż w długich – zawyrokowało jednoosobowe jury w składzie mojego taty.

Farbować czy nie?
O to, czym farbuję włosy, pytacie mnie regularnie. Otóż nie farbuję wcale. Raz w roku w okolicy marca, kiedy po zimie moje włosy są kilka tonów ciemniejsze, idę do fryzjera na refleksy. Robię wtedy bardzo cieniutkie, gęste pasemka tylko przy użyciu rozjaśniacza na bardzo słabej wodzie utlenionej, o ile wiem – szóstce.
Resztę załatwia na mojej głowie słońce. Moje włosy są na nie niezwykle podatne. Jako nastolatka wróciłam z wakacji we Włoszech z niemal białą czupryną.
Sama nie farbuję sobie włosów NIGDY. Boję się tego panicznie.

Suszyć czy nie?
Suszę włosy od zawsze. Uważam, że umiejętnie korzystanie z suszarki nie niszczy włosów.
Letnim strumieniem, na okrągłą szczotkę, tak żeby zamknąć łuskę włosa.
W ogóle sama czynność suszenia relaksuje mnie i bardzo to lubię. Jeśli tylko mam czas, uwielbiam w spokoju układać włosy.
Kiedy pojechałam do Gdańska na zlot ZHP i okazało się, że nie ma tam opcji, żeby włosy wysuszyć, przez moment rozważałam powrót do Lublina. A przecież wzięłam ze sobą cały sprzęt – suszarkę, dwie szczotki, lokówkę, prostownicę! I wszystko jak krew w piach.
Wyobraźcie sobie, że włosy układał mi wiatr. Wyglądałam więc, jakbym wstała prosto z łóżka. Normalnie taki efekt osiągam godzinną stylizacją!!

Myć czy nie myć?
Włosy myję co drugi dzień, ale jeśli mam cokolwiek ważnego po drodze to umyć je muszę. Koniec kropka. Mam na tym punkcie lekkiego fioła, przyznaję. I tak jak świeże, pachnące, dobrze ułożone włosy potrafią dodać mi 200% do pewności siebie, tak wczorajsze i lekko oklapnięte, nie daj boże tłuste – odbierają mi wszystko. Nawet w lustrze nie widzę wtedy własnego odbicia. Bo się po prostu nie przeglądam, żeby tego nie widzieć!
Czym myję? Właściwie czym popadnie, łącznie ze specyfikami męża czy dzieci. Moja wiara w cudowną moc kosmetyków do włosów najsilniejsza była, kiedy miałam zniszczone włosy. Zwyczajnie – jak trwoga to do odżywki.
Teraz kiedy znowu mam zdrową czuprynę nie przywiązuje do tego większej wagi. Zawsze natomiast stosuję odżywkę ze spłukiwaniem.

Jak ja robię te fale?
Pytań o to, jak układam fale na krótkich włosach, dostałam z ręką na sercu chyba z tysiąc.
Potrzebna Wam do tego prostownica. Lokówka też jest ok, ale niestety włosy o wiele szybciej się prostują.
Ponieważ trudno napisać jak wykonać fale, nagrałam dla Was film!!
Mam nadzieję, że w końcu wszystko się wyjaśni.

You may also like

10 komentarzy

  1. O matko jakie to proste! (przynajmniej na filmiku) 😀 Ja też długo wzbraniałam się przed obcięciem włosów, ostatecznie ścięłam grzywkę i wyglądałam jak księżyc w pełni. 3 miechy temu ścięłam do brody i wyglądam lepiej 🙂 Musze wypróbować te fale z prostownicy ale wydaje mi się, że mój włos jest bardziej oporny niż Twój – jednak spróbować nie zaszkodzi :]

  2. Mam bardzo podobną pielęgnację włosów do Twojej, z tym, że ja nie potrafię rozstać się z olejowaniem, a suszarka weszła w ruch dopiero niedawno (wcześniej często zdarzało mi się chodzić spać w mokrych włosach #niedobraja). 🙂

    Tobie faktycznie pięknie w tej fryzurze! 🙂

  3. „…wydawało mi się, że jeśli zetnę włosy, to całkiem stracę wygląd…” – tego zdania potrzebowałam. Mój sztuczny blond jest na mojej głowie od lat i wszyscy mnie z nim kojarzą. Naturalny mysi brąz powoduje, że przy jasnej cerze wyglądam jak uczestnik festiwalu w Bolkowie. No i jest blond, który może i ładny ale jedna niszczy trochę włosy. A teraz…umówiłam się właśnie do fryzjera na piątek. Będzie się działo! Dziękuję za pomoc 🙂

  4. kuuurde, zazdroszę wszystkim, którzy mają włosy podatne na układanie. moje nawet z kłosa wyskakują po godzinie. próbowałam już wszystkiego. serio!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.