JAK URZĄDZIĆ POKÓJ DZIESIĘCIOLATKI, CZYLI OGROMNA METAMORFOZA POKOJU MOJEJ CÓRKI

pokój dla dziewczynki

Wielokrotnie pisałam o tym, że powolne urządzanie domu, ma swoje zalety. Największą jest to, że urządzamy go świadomie. Bez ślepego podążania za tym, co chwilowo jest modne, bez kompulsywnego kupowania rzeczy, które do niczego nie pasują. Jest czas na to, żeby kilka razy zweryfikować swoją pinterestową tablicę inspiracji, przekonać się, że to, co pięknie wygląda u innych, może przeszkadzać w naszym wnętrzu.
Nie inaczej było z pokojem mojej córki. Sofia ma dziesięć lat. Kiedy się wprowadzaliśmy, była siedmiolatką, której świat pokryty był różem, brokatem i pluszakami. Dziś jest zażenowana, kiedy proponuję jej różową sukienkę i długo dyskutowałyśmy nad brudnym różem, który znalazł się ostatecznie w jej pokoju. Gdybym urządziła jej pokój trzy lata temu, zgodnie z jej ówczesnym gustem, dziś musiałabym wypraszać z niego stada tęczowych jednorożców.

Wychodzę z założenia, że pokój dziecka ma się podobać przede wszystkim dziecku, bo to ono będzie spędzało w nim czas. Trzy lata temu, nie chciałam zabraniać jej wieszania na ścianach nieznośnych plakatów, czy przyklejania do biurka pstrokatych naklejek. Zwłaszcza kiedy podekscytowana wołała mnie do siebie, żeby pokazać jakąś niedorzeczną instalację, zaśmiecającą pokój, która podług niej była śliczna i dzięki której była szczęśliwa.
Udawałam, że cieszę się razem z nią, zamykałam drzwi, wzdychałam i jak przez mgłę widziałam siebie w jej wieku, robiącą dokładnie to samo, może nawet słyszałam westchnienia mojej Mamy, opuszczającej pokój.
– Wyrośnie z tego – uspokajał mnie jakiś głos. A ja czułam ulgę, że nie muszę tego pokoju jeszcze urządzać, bo na razie to pusta przestrzeń na realizację jej dziecięcych pomysłów.
Poza tym, mimo że teoretycznie każde z moich dzieci ma swój pokój, do dziś śpią w jednym (codziennie w innym), a do ostatnich wakacji Sofia z Lolkiem mieli wspólny pokój, bo po prostu chcieli.
Zatem pokój Sofijki to był jeden wielki miszmasz. Były w nim dwa łóżka, pokiereszowana przez życie szafa, biurko wyglądające jak stroik bożonarodzeniowy, kilka koszyków z zabawkami i nieodłączny element – bałagan.
Wisienką na torcie były wystające z sufitu kable, na których dzieci powiesiły różne „ozdoby”. Kiedy przechodziłam obok tego pokoju, zamykałam drzwi, żeby nie widzieć tego sajgonu, nad którym w zasadzie nie dało się zapanować bez odbierania dzieciom wolności do bycia sobą.
We wrześniu, kiedy zaczął się rok szkolny, dzieci poinformowały mnie, że już nie chcą mieszkać razem i zapytały, czy w związku z tym mogę zająć się urządzaniem ich pokojów.
Powiem szczerze, że zabierałam się do tego, jak pies do jeża. Przytłaczała mnie ilość pracy, którą będę musiała wykonać, żeby doprowadzić to wszystko do ładu.
Powstało też pytanie zasadnicze. Jak urządzić te pokoje? Ostatecznie rozmyślanie nad tym doprawione prokrastynacją sprawiło, że nagle wrzesień stał się styczniem.
W końcu postanowiłam – robię pokój Sofijki. I jak stałam, tak wzięłam się do roboty.
Efekty dziś na blogu. Ale po kolei.

Pokój, który rośnie z dzieckiem
Jeśli urządzacie pokoje dzieci lub macie takie plany albo współpracujecie z dekoratorem wnętrz, to mam jedną radę. Myślcie o tym, co będzie w przyszłości. Warto zaprojektować pokój tak, żeby służył wiele kolejnych lat. Dzięki temu unikniecie dodatkowych remontów, kosztów i pracy.
Lolek poprosił mnie, żebym kupiła mu pstrokatą szafę ze spidermenem.
Przecież taka szafa za dosłownie trzy lata będzie według niego obciachowa.
Kiedy decydujecie o wyborze, chociażby mebli, warto zastanowić się, jak długo posłuży łóżko w kształcie samochodu, czy fioletowa komoda księżniczki.
Polecam zainwestować w meble, które są uniwersalne. Zamiast szafy spidermena, tradycyjna szafa, ale z okleiną w formie pajęczyny superbohatera. Lepiej powiesić pstrokaty plakat niż położyć pstrokatą tapetę.
Podobnie z farbą – zamiast ryzykownego koloru, który szybko się znudzi, może naklejki w tym kolorze. Grunt, żeby baza była uniwersalna, dodatkami możemy zmieniać pokój przez lata.

Jaki ty chcesz pokój Sofijko?
Tak oto stanęłyśmy w pokoju mojej córki, który został już posprzątany. Wynieśliśmy z niego niezliczoną ilość worów zabawek i ubrań oraz łóżko Lolka. Dopiero teraz było widać, jaki ten pokój jest wielki. Ma ponad 20m2. Są skosy, małe okno w rogu pokoju i drzwi balkonowe. Ogólnie to przestrzeń niełatwa do rozplanowania.
Stałyśmy więc, zastanawiając się, jak go urządzić? W jakim stylu? I czym zapełnić, żeby był funkcjonalny, a nie zawalony gratami.
O wiele wdzięczniej urządza się małe pomieszczenia. Czasem dwa meble, kwiat i lampa załatwiają kwestię dekoracji.
Tu miałam wrażenie, że od łóżka do biurka idę pięć minut.
– No dobrze, to jaki ty chcesz pokój Sofijko? – westchnęłam.
W oczach mojej córki były tylko znaki zapytania. Sama nie była pewna, jaki pokój jej się marzy.
Ja za to poczułam to rozkoszne mrowienie, którym zaczyna się przypływ weny.
Może nie miałam w głowie konkretnego pomysłu, ale wiedziałam już, jaki ten pokój powinien być. Dziecięcy, ale z aspiracjami do bycia dorosłym. Trochę romantyczny, ale nie za bardzo.
Słowem, taki jak moje dziecko. I powiem Wam szczerze, że teraz, kiedy pokój jest gotowy, to od razu widać, że to musi być pokój Sofijki.

Zaczęłyśmy od wyboru palety kolorystycznej. To sprawia, że mniej się błądzi i łatwiej podejmuje decyzje. Padło na trzy kolory. Beżowy, bo taka jest tapeta i wiadomo było, że taka zostanie, brudny róż (taki niedziecinny) i ciemna zieleń, żeby złamać tę słodkość.
Poza tym białe dodatki, bo takie było łóżko.
Dzięki temu, kiedy wybierałyśmy np. narzutę, nie kusiły już nas błękity i odcienie szarego.
Poza łóżkiem i biurkiem, pierwszym meblem, który pojawiał się w pokoju była komoda, której metamorfozę zobaczycie TU.
Komoda dostarczyła mi jeszcze więcej pracy, bo nijak nie pasowało do niej białe biurko. Tak więc zabrałam się za malowanie. W międzyczasie rozmyślałam, co z szafą. Ten model PAXa zauroczył mnie podczas wizyty w Ikei. Szafa jest niedroga i stopniowo można projektować jej wnętrze.
Możecie sobie wyobrazić, że sama szafa na tle wielkiej wytapetowanej ściany nie wyglądała spektakularnie. Ta przestrzeń między drzwiami balkonowymi a szafą nie dawała mi spokoju.
Co tam postawić? Może jakiś stolik? Toaletka? Nie miałam pomysłu. Aż któregoś dnia podczas wizyty w Tkmax zobaczyłam tę metalową sofkę. Od razu wiedziałam, że czekała tam na mnie.
Teraz zostały już tylko kwestie kosmetyczne. A więc koszmarne kable, na których dyndały martwe ozdoby i ściany…
Długo byłam pewna, że po prostu umyjemy ściany i będzie ok. Im piękniejszy stawał się pokój, tym większy kontrast doń stanowiły ściany. Jak wyglądały po trzech latach z moimi dziećmi?
Trochę jak śliniak niemowlaka, na którym widniej jadłospis dnia. Miałam wrażenie, że brakuje tylko jajka sadzonego w centralnym punkcie. Co więcej – ściany po wielokrotnym czyszczeniu już nie dawały się myć tak łatwo. Było mnóstwo plam odpornych na nasze starania.
Klamka zapadła. Malujemy.

Jakie farby wybrać?
Po dwunastu latach życia z dziećmi, jedno było pewne. To mają być farby odporne na plamy, brud, kurz, jedzenie, inne farby, obecność człowieka. Słowem farby dzieciodporne!
Kiedy się wprowadzaliśmy ponad trzy lata temu, zdecydowaliśmy się odmalować wnętrze domu farbami, które można myć i to była najlepsza możliwa decyzja.
Wystarczy gąbka i woda, żeby odświeżyć ściany. Bywało, że w przypływie energii myłam cały korytarz i schody.
Padło na farby Magnat Ceramic Care. Ich powłoka jest odporna na rozwój bakterii, oczyszczają powietrze z formaldehydu, nie przywiera do nich kurz i można je oczywiście myć.
Wybraliśmy kolor o nazwie „krystaliczny kalcyt”, to taka kawa z mlekiem, beż.
Kupiliśmy farbę przez internet i bez próbnika, bo okazało się, że zdjęcia na stronie Magnat bardzo dobrze oddają kolory.
Pozostało już tylko zniszczyć dotychczasowy porządek, zakleić listwy taśmą ochronną, wyłożyć pokój folią malarską i voila! Można malować.
Zajęło nam to jeden długi dzień, ale było warto. W niedzielę rano, zanim wstali domownicy, poszłam do pokoju z kubkiem gorącej kawy i napawałam się czystością i świeżością ścian.
Muszę przyznać, że ta farba wygląda po prostu pięknie. Z bliska wrażenie jest takie, jakby była pokryta ceramiczną powłoką. Jest też bardzo wydajna. 2,5 litra powinno starczyć na 16m2, początkowo byliśmy przekonani, że jedna puszka nam nie starczy, tymczasem pomalowaliśmy pokój dwukrotnie.
Wiele osób pytało mnie, czy farba śmierdzi. Farba jest w zasadzie bezwonna, ponieważ jej bazą jest woda. Bez obaw możecie używać jej przy domownikach i bez konieczności wietrzenia mieszkania. Schnie trzy godziny, chociaż w praktyce szybciej, po tym czasie można domalować kolejną warstwę. Farba doskonale zakrywa brud i uporczywe plamy. Nakładana za pomocą wałka malarskiego, pięknie się wtapia i nie zostawia smug.
Farby oparte na wodzie polecam również dlatego, że łatwo je zmyć, jeśli niechcący chlapniecie np. na mebel, wystarczy wilgotna ściereczka. Poza tym bez problemu umyjecie pędzle i wałki malarskie, które dzięki temu mogą długo służyć.

farby magnat

Patrzycie teraz na gotowy pokój, efekt długiej, ale przyjemnej pracy.
Muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam urządzanie. Uwielbiam patrzeć, jak wnętrze się zmienia, staje się przytulne, aż w końcu nie chcesz z niego wychodzić.
Do pokoju Sofijki zakradam się co chwilę. Na razie chłonę jeszcze ten porządek i ład, chociaż nie mam wątpliwości. Idzie wiosna, zaraz w szufladach zakwitną stare kanapki.
Ale przez chwilę jest pięknie!

pokój dla dziesięciolatki
pastelowy pokój
zielone biurko
beżowe ściany
wiklinowe żyrandole
pokój dla dziecka
pokój który rośnie z dzieckiem
pokój dla dziewczynki
urządzanie pokoju
jak samodzielnie urządzić pokój dla dziecka
łóżko hemnes ikea
farby magnat

komoda, biurko, krzesło, dwie lampki stojące – rzeczy z drugiej ręki
łóżko, szafa, biała firanka, karnisze, biała doniczka, wiklinowy kosz w roli osłonki na doniczkę, kwadratowe poduszki na metalowej sofie, metalowy stolik koło łóżka, lustro, żyrandole – Ikea
metalowa sofka – TKmax
różowa zasłona, wiklinowy pojemnik obok łóżka, dywan – Jysk
złote ramki nad biurkiem – Biedronka
plakaty – Desenio
wiklinowe osłonki na doniczki, pojemniki w komodzie, koszyk na biurku – Pepco
farba – Magnat „krystaliczny kalcyt”

magnat krystaliczny kalcyt

*Wpis powstał we współpracy z firmą Magnat

You may also like

33 komentarze

  1. Super wyszło! Tak jasno, jak na pokój ze skosami! Niech Ci się dobrze mieszka Sofijka 🙂
    u nas malowanie mieszkania zaczyna się przebijać w rozmowach małżeńskich, łohoho, trudne rozmowy, trudne sprawy 😉 😀 do lata jeszcze chwila 😉 trzeba będzie gdzieś dzieci wystrzelić w podróż żeby malować…

  2. Jakie to jest piękne! Uwielbiam połączenie różu i zieleni. Poza tym świetne podejście,aby stworzyć pokój,który będzie służył na lata 🙂

  3. Pięknie, klimatycznie, prawie czuć świeże powietrze na zdjęciach. I jednak trochę dziewczęco, ale w stronę kobiecości. Tak chyba w sam raz na tyle lat! 😉

  4. Bardzo przytulny pokój. Zastanawiam się, gdzie córka trzyma swoje rzeczy – książki, zabawki, płyty, akcesoria typu gumki do włosów. Na pewno ma coś oprócz ubrań, a nie widzę żadnego miejsa na „to”. U nas odwieczny problem z nadmiarem gratów, dlatego szukam złotego środka w tej kwestii.

    1. Dużo miejsca jest w zielonej komodzie, są kosze na zabawki, wiklinowy pojemnik koło łóżka. Zrobiliśmy ogromne porządki i bardzo dużo rzeczy wyrzuciliśmy i oddaliśmy.

  5. Pokój piękny, dla małej kobietki, jedyne co mi zgrzyta to ten stolik obok łóżka i lampa na podłodze- chyba przydałby by się bardziej stolik/ szafka nocna.

    1. Problem z szafką nocną jest taki, że łóżko jest nieustannie rozkładane. Musi więc stać tam coś lekkiego, co łatwo dzieciom przenieść i co nie porysuje podłogi. Zamierzam wykombinować jakąś inną podstawę do lampki, żeby mogła stać na stoliku 🙂

  6. CHyba tylko u Ciebie „łykam” teksty sponsorowane do końca. A sam pokój to bajka – rzeczywiście dziecięcy z aspiracjami na dorosłość. Sama bym w nim chętnie zamieszkała. A ten kąt z ławką i stolikiem – marzenie…

  7. A ja się pytam – gdzie jest Lego?!
    Piękny ten pokój. Bardzo inspirujacy. Mam na stanie 9latke i przeprowadzkę w niedalekiej przyszłości, dałaś mi do myślenia:) Serdeczności!

  8. Pięknie! My niedawno urzadzalismy pokój dla niemowlaka- i póki co jest typowo dzidziusiowy, tapeta w beżowe i błękitne gwiazdki na 2 ścianach i białe, lekkie mebelki. Dla kontrastu także musztardowym fotel uszak 🙂

  9. Sama bym chciała taki pokoik tylko dla siebie:-) Tymczasem przypomniałaś mi jak dwa lata temu zrobiłam metamorfozę pokoju syna w weekend,wtedy ucznia III klasy. Syn pojechał na turniej, a ja wcześniej podpytując jak miałby jego pokój wyglądać- przemalowałam, poprzestawiałam, dodałam piękny fotel, i uśmiecham się pod nosem gdy czytam o dziwacznych instalacjach, naklejkach, pluszakach etc…. u nas też to było… Po tej morderczej pracy (bo zrobiłam wszystko sama) też zaglądałam tam z radością i gigantyczną dumą. Na szczęście syn gdy wrócił był zachwycony nowym pokojem a ja poczułam się bohaterką domu….

  10. Piękny pokój. Patrzę i nie wierzę, że tak może wyglądać pokój dziewczynki, ale dajesz nadzieję, że za dwa lata te tony pluszaków, brokatu i LOL znikną! 😉 Oby 😉

  11. Pokój marzeń, będę się inspirować jak będę urządzać pokój dla moje córeczki. Mam pytanie gdzie kupione okrągłe poduchy na metalowej ławeczce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.