NO I DUPA, CZYLI POŚLADKI MOJEJ TEŚCIOWEJ VOL II

Pewnie większość z Was wie, że moja teściowa jest malarką. Motywem przewodnim jej twórczości są… kobiece pośladki.
Jeszcze kilka miesięcy temu nasz dom był całkiem pusty i nieumeblowany, teraz wygląda jak atelier. Raz nawet tu przyszedł jakiś pan urzędnik i kiedy zobaczył obrazy, wykrzyknął podniecony: „Pani Saro! Pani jest prawdziwą artystką!” Tak bardzo mnie kusiło, żeby nie wyprowadzać go z błędu.
Jednak prawdziwą artystką w tym domu jest moja teściowa. To ona nie liczy godzin i lat, jak śpiewał klasyk. Ona jedzie na zakupy w skarpetach i japonkach, bo „myślała o czymś innym kiedy wychodziła”. Ona powtarza, że życie jest za krótkie, żeby mieć porządek w szufladzie ze sztućcami i odkąd przyjechała, moje szafki kuchenne są jak kalendarz adwentowy – nigdy nie wiem co znajdę, kiedy je otworzę.
Przed Wami kolejna porcja pośladków, wszystkie przyszły na świat tu w Polsce (inne obrazy możecie zobaczyć TU), oraz porcja anegdot z życia mojej teściówki.

***

Kątem oka widzę jak teściowa scrolluje fejsa. Na ułamek sekundy zatrzymuje się i daje lajka. Jedzie dalej, lajk, scroll, lajk, scroll, lajk, scroll, like… itd. W końcu nie wytrzymuję i pytam:
– Ty wszystkim dajesz lajki?!
– A to coś złego? – pyta autentycznie zmartwiona teściowa.
– Nie, nie, nic złego, skąd. Po prostu nigdy nie widziałam, żeby ktoś dawał tyle lajków… – odpowiadam skonfundowana.
– No wiesz, daję te lajki, bo mnie to nic nie kosztuje, a komuś tam jest bardzo miło.

***

Luźna rozmowa do śniadania. Obgadujemy środki transportu. Jesteśmy zgodni – lubimy pociągi, nie znosimy autobusów.
– W Brazylii raczej nie wsiadasz do autobusu, jeśli ci życie miłe – zaczyna opowiadać teściowa. – Ale pamiętam, że kiedyś byłam zmuszona, wyjeżdżałam na długo, więc wlekłam ze sobą wielką walizkę. Wsiadam. Jest strasznie, wiadomo – mnóstwo dziwnych ludzi, podejrzany zapach i nagle się okazuje, że mam miejsce pod oknem obok jakiegoś groźnie wyglądającego typa. Próbuję wcisnąć gdzieś tę walizkę, w autobusie ścisk i nagle on zaczyna mruczeć pod nosem: – Po cholerę ci babo taka wielka walizka? Przecież tu nie ma miejsca na takie koromysło… Te baby, jak już się pakują to pół dobytku zabierają…
– No i wyobraźcie sobie, że ten groźny matoł, zamiast mi pomóc, siedzi i skrzypi, a ja wiem, że jeszcze będę musiała się przecisnąć obok niego i siąść przy oknie! Nadal męczę się z walizką, jestem w desperacji, boję się, że faktycznie będę musiała ją po prostu wywalić przez okno, a ten siedzi i mamrocze, w końcu pyta:
– Co ty kobieto masz w tej walizce?!
I ja nie wytrzymuję, pot się ze mnie leje, jestem wściekła i na cały autobus krzyczę:
– MAM W TEJ WALIZCE ZWŁOKI! ALE SPOKOJNIE ZMIESZCZĄ SIĘ JESZCZE JEDNE!!!

***

– Który dziś jest? Dwudziesty września? – pyta mnie teściowa dwudziestego siódmego września.
– Taaak, tylko że już siódmy z kolei – wzdycham.

***

Słyszę, jak teściowa rozmawia przez telefon ze znajomym z Brazylii:
– No słuchaj, Polska to jest niesamowity kraj! Naprawdę musisz to zobaczyć! Wyobraź sobie tylko, że idziesz do lasu i zupełnie nie musisz się przejmować ani wężami, ani jadowitymi pająkami. Niczym. Po prostu idziesz do lasu i się relaksujesz, niesamowite, prawda?

***

– Babciu, a co już umiesz powiedzieć po polsku? – pyta Lolek.
– Czesc Grzegrzosz, uwaga kleszcz! – odpowiada rozradowana teściowa.

PS Zainteresowani obrazami niech piszą na adres: [email protected]








You may also like

11 komentarzy

  1. Te obrazy są naprawdę fajne , mają w sobie to COŚ! Niestety nie mam w domu już wolnej ściany na nowy .Ale jestem pod wrażeniem , ze z tematu Pupa mogą wyjść ciekawe obrazy, które nie emanują odrazu golizną nadmierną ! 😀 Myslę, że jeszcze trochę i w TV śniadaniowej może was zobaczymy 🙂 ? Wtedy prace teściowej nabiorą większego rozgłosu 🙂 Pozdrawiam Was.

  2. Niesamowita kobieta, która tworzy niesamowicie piękne rzeczy 😉
    Gratuluję takiej Teściowej i takiej fajnej relacji z nią!

  3. Pani Fereiro, tak sobie myślę, że w dobie tego jak facebook mocno tnie zasięgi, to chyba jestem Twoją bardzo wiedna fanką, bo praktycznie wszystkie te anegdotki znam z Twojego fanpage’a! Niestety obrazu jeszcze nie kupie, ale obiecuję ponad wszystko, jak już się dorobię własnego mieszkania, to chyba nawet osobiście pod ten Lublin przyjadę a jak trzeba będzie to i do Brazylii się wybiorę po te dupeczki:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.