„WYJDŹ Z MOJEGO POKOJU I ZAMKNIJ DRZWI” CZYLI NIEŁATWA SZTUKA URZĄDZANIA POKOJU DLA NASTOLATKI

Gdybym miała wybrać najsilniejsze wspomnienie literackie z czasów dzieciństwa, to chyba padłoby na Dzieci z Bullerbyn i rozdział, w którym Lisa dostaje na urodziny własny pokój.
Nawet kiedy niedawno czytałam dzieciom tę książkę, miałam ciarki podczas tego fragmentu.
W Ani z Zielonego Wzgórza jest opis, kiedy Maryla prowadzi Anię do jej pokoju na facjatce i w czasach dziecięcych dałabym wszystko, żeby zobaczyć pokoje Lisy i Ani.
Wyobraźcie sobie jednak, że kiedy byłam małą dziewczynką, moi Rodzice również urządzili mi w sekrecie pokój i do dziś to wspomnienie jest dla mnie czymś z pogranicza rzeczywistości i pięknego snu.
Mieszkaliśmy w dużym domu, jednak zajmowaliśmy jedynie parter, bo „góra” jak nazywaliśmy piętro, czekała na wykończenie. Wraz z Rodzicami było nas siedmioro i przez długi czas mieliśmy wszyscy jeden wspólny pokój. Było ciasno i głośno. W chwilach kryzysu marzyłam, żeby chociaż jeden dzień być jedynaczką. Na szczęście moi Rodzice zauważyli, że jak powietrza potrzebuję kawałka własnego świata.
I kiedy dziś o tym myślę, to jestem wzruszona, bo przecież pokój, który postanowili mi sprezentować, mogli zostawić sobie.
Znajdował się przy samych drzwiach wejściowych do domu po prawej stronie i był naprawdę maleńki. Było w nim też bardzo zimno, więc traktowaliśmy go jak dodatkową lodówkę.
Któregoś dnia Rodzice oznajmili, że mają dla mnie niespodziankę. Mama zasłoniła mi oczy i gdzieś poprowadziła, usłyszałam zgrzyt otwieranych drzwi i moim oczom ukazał się najpiękniejszy dziewczęcy pokój, jaki w życiu widziałam.
Po prawej stronie stało biurko. Nad nim aż po sufit piętrzyły się półki na książki. Okno było ustrojone pięknymi firankami. Naprzeciwko wejścia stał tapczan, udekorowany poduszkami. Była też szafa, moja własna szafa i mięciutki dywan, żeby o poranku moje stopy nie dotykały zimnej podłogi. Mama nie byłaby sobą, gdyby nie postawiła na biurku wazonu z kwiatami.
Nagle dotarło do mnie, dlaczego Tata nieustannie siedział tym pokoju tyle czasu! Po kolei budował wszystkie meble. Zrozumiałam, dlaczego Mama spędzała tyle czasu przy maszynie do szycia – przeszywała moje firanki i poszewki na poduszki. Niczego nie podejrzewałam. Dałam się podejść jak dziecko, a z całą pewnością w tamtym momencie uważałam, że wyrosłam już z bycia dzieckiem.

Ciekawe, czy kiedyś moje dzieci też będą z rozrzewnieniem wspominać swoje pokoje? Wspólne urządzanie, radość z każdego nowego mebla i elementu wystroju?
To mi uświadamia, jaka przepaść dzieli nas dziś od tego, co mogli nasi Rodzice. Mój Tata zbudował mi biurko, szafę, półki na książki, bo za bardzo nie miał wyjścia. Sklepowa oferta była marna, wiecznie brakowało pieniędzy, a więc brało się to, co było pod ręką i robiło meble.
Dziś sztuka DIY to często fanaberia dla tych, którzy mają nadmiar czasu, a wybór w sklepach przyprawia o zawrót głowy. Paradoksalnie mam wrażenie, że nie jest nam łatwiej, bo przebić się przez miliony inspiracji, zdecydować na jakiś styl i być mu wiernym, to naprawdę wyzwanie.
Jeśli chodzi o wnętrza, to zawsze radzę stawiać na klasykę i bawić się dodatkami niż ulec chwilowej modzie, żeby potem przeklinać czerwoną ścianę, bo akurat wpadła nam w oko w jakimś katalogu, gdzie wyglądała wspaniale, tymczasem u nas wygląda jak makabryczne spełnieni marzeń seryjnego mordercy. O wiele bezpieczniej będzie powiesić czerwony plakat, który po prostu zdejmiemy ze ściany, kiedy nam się znudzi.

Dziś o tym, jak urządzić pokój nastolatki i doprawdy jest to nowe doświadczenie w moim życiorysie.
Jestem na świeżo po urządzaniu trzech pokojów – ośmiolatka, dziesięciolatki i dwunastolatki.
Jak reaguje ośmiolatek na każdą moją propozycję? Taaak! Super! O jeny, ale miałaś mamo ekstra pomysł! Dziękuję! Mam najlepszy pokój na świecie!!
Po czym robi kilka fikołków i chwile skacze z radości.
Jak reaguje dziesięciolatka? Ale pięknie! Już się nie mogę doczekać, aż wszystkie moje przyjaciółki zobaczą mój pokój!
Jak reaguje dwunastolatka? Nieee. To głupi pomysł. Nie wiem. Moim zdaniem to będzie źle wyglądało. Tego nie chcę, to jest okropne, z tego wyrosłam mamo (tu przewracanie oczami, jakbym nie zauważyła, że wyrosła). Na koniec zazwyczaj wzrusza ramionami.

Wyjdź stąd i zamknij drzwi
Najlepsze antidotum na wzbierające w człowieku nerwy, kiedy nastolatka mówi wyjdź stąd i zamknij drzwi jest błyskawiczne odświeżenie swojej nastoletniej pamięci, kiedy robiliśmy dokładnie to samo i w myślach nazywaliśmy rodziców „starymi”, czasem nawet dodając do tego jakiś obraźliwe rzeczowniki lub przymiotniki.
Czasy, kiedy ja byłam w piątej klasie, pamiętam zaskakująco dobrze. Miałam już paczkę znajomych, którzy wiedzieli o życiu zdecydowanie więcej, niż wszyscy dorośli świata. Mieliśmy prawdziwe problemy, których nie byli w stanie pojąć żadni rodzice.
Więc zaraz po powrocie do domu, bardzo niechętnie odpowiadałam na pytania Mamy, co słychać w szkole, wybrzydzałam nad obiadem, wydłubując z talerza wszystko, co moim zdaniem było niejadalne, czyli prawie wszystko. Następnie lekko nadąsana biegłam do swojego pokoju, gdzie miałam ciszę, spokój, muzykę i swoje sprawy. A kiedy rodzina mnie nawoływała: chodź, pobądź z nami trochę, chodź, gramy w chińczyka!, przewracałam oczami, schodziłam naburmuszona tylko po to, żeby zepsuć wszystkim humory i „za karę” zostać odesłaną do swojego pokoju.
Oto po 24 latach historia zatacza koło, a ja mam w domu nadąsaną nastolatkę i szczerze jej życzę takiej samej za kolejnych dwadzieścia parę lat…
Tak więc moja pierwsza rada.
Pokój nastolatki naprawdę urządzacie dla niej. Stanie się on jej azylem, czasem będzie wilczą jamą, w której nie jesteście mile widziani, prawdopodobnie będzie siedliskiem rozrzuconych ubrań.
Więc po prostu urządźcie to tak, żeby było, jak najmniej strat w ludziach, meblach i ścianach.

Słuchaj
Podczas kiedy Lolek i Sofia entuzjastycznie reagują na każdą moją propozycję dekorowania pokoju i myślę, że spokojnie mogłabym ich wkręcić, że teraz modne są kabanosy wiszące z sufitu i oni by się z nich cieszyli, to moja nastolatka kręci nosem na większość propozycji.
Kiedy zapytałam, co chciałaby zrobić w swoim pokoju, odparła, że chciałaby kwiaty…
Dopiero poszukiwania odpowiedniego kwiatu, dały mi do zrozumienia, że prawdopodobnie chodzi o kwiat paproci i jeśli tak będzie z każdym elementem pokoju, to akurat na jej wyprowadzkę będzie gotowy.
Na całe szczęście przechytrzyłam moją Mądrą Głowę i pokój w głównej mierze, urządziłam już trzy lata temu, teraz pozostały nam kwestie kosmetycznie, oraz rugowanie z jej pokoju żenujących pozostałości po niedawnym byciu dzieckiem…
Kwiaty jednak dały mi do myślenia. Marynia bardzo o nie dba, rosną w oczach. Pewnie, gdybym na siłę upchnęła w jej pokoju kwiat, który podoba się mnie, ale nie jej, już dawno by usechł.
Tak więc, jeśli urządzimy pokój, słuchając nastolatka, jest spora szansa, że będzie o niego bardziej dbał.

Użyj fortelu
Jest spore prawdopodobieństwo, że nastolatka wpadnie na jakiś niekoniecznie dobry pomysł, który należy wybić jej z głowy subtelnie, najlepiej tak, żeby tego w ogóle nie zauważyła.
Najgorzej, jeśli odnotuje, że Wam na czymś bardzo zależy, wtedy może się uprzeć, że tak nie będzie i koniec. Wtedy jesteście zgubieni.
Tak więc pomysły rzucamy od niechcenia, jakby wpadły nam przelotnie głowy.
Przykład.
Co należy powiedzieć: wiesz co, wczoraj na filmie widziałam taki całkiem fajny kolor ścian, pomyślałam, że może u ciebie dobrze by to wyglądało, taka luźna myśl, jak będziesz chciała, to ci pokażę.
Czego absolutnie mówić nie należy: wczoraj na filmie widziałam cudowny kolor ścian! W twoim pokoju wyglądałoby to bajecznie, koniecznie muszę ci pokazać.
W pierwszym wypadku jest duża szansa, że nastolatka objawi się bezszelestnie gdzieś w waszej bliskości i od niechcenia powie: a pokażesz mi ten kolor?
W drugim wypadku raczej nie wróci do tematu, bo jeśli zachwycił was jakiś kolor do tego stopnia, to na bank jest to starobabciowatyrudy.

Idź na kompromis
A jeśli już ścierają się dwie sprzeczne wizje, spróbuj iść na kompromis.
W naszym przypadku były dwie takie sytuacje. Najpierw kolor ścian, przez który długo odwlekaliśmy malowanie. Marynia chciała szary, najlepiej ciemny. Ponieważ jej pokój jest częściowo czarny, uznałam, że zrobi się ciemno i nieprzytulnie. Długo polemizowałyśmy, w końcu szary zaczął jaśnieć i zmieniać odcień w kierunku błękitu. A kiedy zamiast przymiotników zielony i błękitny użyłam słowa miętowy, mojej nastolatce zapaliły się w oczach iskierki.
No bo kto by chciał zielony pokój? Ale miętowy to już inna rozmowa.
Był to kompromis i fortel w jednym.
Tym sposobem pokój został odmalowany farbą Magnat Ceramic Care, kolor „A58 morski tanzanit”. Powłoka tych farb jest odporna na rozwój bakterii, oczyszczają powietrze z formaldehydu, nie przywiera do nich kurz i można je oczywiście myć, co w naszym przypadku było strategicznym czynnikiem, bo dzieci mają niewiarygodną zdolność do znaczenia ścian swoją obecnością. I doprawdy linie papilarne naleśnika z nutellą nad biurkiem nie są w ich świecie niczym nadzwyczajnym.
Przed samym malowaniem Marynia zdjęła ze ścian wszystkie ramki i oznajmiła, że już nic na ścianach wieszać nie będzie, mogę to sobie zabrać.
– A może chociaż te zdjęcia? – nieśmiało zachęcałam, ale klamka zapadła.
– To może ewentualnie plakaty? – dopytałam.
– Ale sama sobie wybiorę – padła ostra odpowiedź.
Zatem ściany nie są całkowicie gołe, zdobią je plakaty.

Zaangażuj dziecko do pracy
Moim zdaniem to bardzo ważne, żeby angażować dzieci do większości prac domowych. W ten sposób nauczą się nie tylko dbać o porządek, ale szanować cudzą pracę.
Za każdym razem, kiedy Sofia posprząta przedpokój, ułoży buty, powiesi kurtki i zamiecie, szlag ją trafia, gdy ktoś wejdzie i rzuci od niechcenia buty poza wycieraczką.
Niestety zamieniam się wtedy w matkę gderaczkę i mówię jej: widzisz, a co ja mam powiedzieć, kiedy wy nieustannie zostawiacie bałagan tam, gdzie sprzątam?
Zatem Marynia przygotowywała do malowania pokój pod nadzorem mojego męża i malowała w dużej mierze sama. Myślę, że teraz każda plama z czekolady na ścianach, które kosztowały ją tyle pracy, będzie bardziej przemyślana i bolesna.

Ogranicz ilość przedmiotów
To rada bez względu na to, czy urządzacie pokój kilkulatka, czy nastolatka. Warto pomyśleć, co jest niezbędne, a co jest jedynie łapaczem kurzu.
Dzieci naprawdę w znakomitej większości nie widzą bałaganu i brudu, raczej się w tym doskonale odnajdują. Sofia na moją uwagę, że jej pokój wygląda, jakby wybuchła bomba, odparła, że być może, ale jej to nie przeszkadza i wie, co gdzie jest.
Ja niestety jestem przewrażliwiona na tym punkcie, więc ograniczenie zbędnych sprzętów w pokojach moich dzieci poskutkowało tym, że mają mniejsze pole manewru w sztuce bałaganienia.
W wypadku starszych dzieci jest to łatwiejsze, bo można pozbyć się wielu zabawek. Podczas generalnych porządków przed malowaniem, wyniosłam SIEDEM worów zabawek, z których zrezygnowali sami.

Pokój Maryni. Co i jak?
Patrzycie teraz na pokój, który już nie jest wyłącznie spełnieniem moich wizji. Tak chciała mieszkać Marynia.
Szafa, biurko i witryna, które widzicie na zdjęciach, pochodzą z drugiej ręki. Biurko i szafę znalazłam olx. Biurko wymagało zdecydowanej ingerencji i przeszło prawdziwą metamorfozę, o której przeczytacie TU.
Szafie dokupiłam jedynie uchwyty w Tkmax.
Witryna na książki wpadła mi w oko na jakimś kiermaszu staroci, kosztowała dwadzieścia złotych i już trzeci raz zmienia kolor, który jest zależny od humoru mojej nastolatki.
Łóżko jest z Ikei, to fajna opcja, bo rośnie razem z dzieckiem. U nas jest rozłożone do maksymalnej długości, ale może być o połowę mniejsze.
Krzesło jest także z Ikei, Marynia twierdzi, że bardzo wygodne.
Tapeta była położona od razu podczas prac wykończeniowych domu. Bardzo spodobała się Maryni i uznałam, że jest na tyle uniwersalna, że może służyć przez lata.
Farba to Magnat Ceramic Care kolor „A58 morski tanzanit”. Puszka 2,5 litra wystarczyła na dwukrotne odmalowanie całego pokoju. Na stronie Magnata są próbniki, które doskonale oddają kolor. Jeżeli planujecie malowanie, możecie zamówić farby bez wychodzenia z domu. Ja zamówiłam je przez internet.

I tak oto nasz dom wraz z pokojem Sofijki jest bogatszy o dwa piękne pokoje, w dodatku takie, które podobają się nie tylko mi, ale przede wszystkim moim dzieciom.
Niebawem zobaczycie pokój Lolka, w którym postawiliśmy na motyw morski.

POKÓJ PRZED MALOWANIEM I W TRAKCIE

jak samodzielnie pomalować pokój
samodzielne malowanie ścian
malowanie pokoju

POKÓJ ODMALOWANY I WYSPRZĄTANY!

pokój dla nastolatki

farba użyta do malowania – Magnat Ceramic Care „morski tanzanit”
łóżko, krzesło, lampa, zasłony, karnisz, lampka na biurko, poduszki w sówki, budzik, szeflera, stojak na doniczkę i doniczka- IKEA
drewniana komódka przy łóżku – mój prezent ślubny
punkty świetlne – Leroy Merlin
narzuta – Pepco
witryna na książki, szafa, biurko – olx i kiermasze staroci
manekin – prezent
biały fotel – homla
plakaty – Desenio
ozdobne gałki do biurka i szafy – TKmax

pokój dla dziewczynki
magnat morski tanzanit
pokój diy
miętowy pokój
pastelowy pokój
miętowe ściany
pokój dla dziecka
czarna ściana w pokoju dziecka
tapeta w kropki
farby magnat
kwiaty w pokoju dziecka
szafa vintage
magnat ceramic care morski tanzanit

ZAPRASZAM TEŻ DO OBEJRZENIA POKOJU SOFIJKI, W KTÓRYM WOLELIBYŚCIE ZAMIESZKAĆ?


*Wpis powstał we współpracy z firmą Magnat

You may also like

12 komentarzy

  1. Saro miałam dziś lekko zszargane nerwy, wiesz poranek w biegu, plan w pracy się posypał i ogólnie takie rozdygotanie. A teraz oglądam te piękne wnętrza i czuję jak przychodzi spokój i równowaga.
    Jest pięknie!

  2. Pięknie to Wam wyszło:)wystarczy wymalować pokój i jaka zmiana.W tej czarnej wnęce widzę półki od góry do samego dołu;)Pozdrawiam i czekam na kolejne metamorfozy czy pokaz łaki kwietnej .Pozdrawiam

  3. Super wyszło! A czarna farba to? Szukam takiej maksymalnie czarnej i odpornej na szorowanie, bo od dawna chodzi mi po głowie czarna ściana i chyba pora coś z tym zrobić:)

  4. Piękny ten pokój Maryni. Też uwielbiam miętowy. Sąsiadka kiedyś nas odwiedziła, patrzy się na nasze ściany w dużym pokoju i z wyrzutem mówi: „mieliście zielone, przemalowaliście?”. Ja mówię że nie. Nigdy nie były zielone to miętowy. Trzeba było się zapytać. 🙂 A wracając do pokoju nastolatka. To większe malowanie robiliśmy u naszego wtedy dziewięciolatka. Wszystko mu pasowało. Skakał z radości. Dziś piętnastolatkowi, nie pasowały lampy(bo dziwne-najprostsze jakie były), dywan ( bo po co), krzesło (lepsze gamingowe, nikt normalny nie ma normalnego krzesła), doniczki (kto widział w męskim pokoju kolorowe doniczki,wtedy pasowały do lego i kolekcji kaktusów) i plakaty (tu akurat zmiana preferencji jeśli chodzi o bohaterów Marvela). Pościel też be ( musi być jednolita, we wzorki mają dzieciuchy). Lego zniknęło na rzecz zbiorów kamieni, robali i motyli w ramkach.

    1. To nie jest kolor miętowy… Tylko na jednym zdjęciu ze względu na światło bardziej wpada w zieleń niż niebieski, ale generalnie, co sugeruje tez nazwa farby, w kolorze przeważa niebieski barwnik. Kolor miętowy zdecydowanie ma w sobie zielony barwnik. Ale mogą nas tez oszukiwać monitory 🙂

  5. Czytałam wpis mężowi zmeczona po dniu roboty przy układaniu klamotow w swiezo wyremontowanym pokoj naszej prawie 12latki i kiwaliśmy głowami „ahaaa to nie nasza porażka wychowawcza,nie tylko my tak mamy…”. Coz za zbieznosc imion i zachowań😎 dziekuje za pociechę!

    1. Myślę, że jak nastolatka przeczyta to za kilka lat, to będzie ją śmieszyło. Teraz raczej nie interesują jej takie nudy jak mój blog.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.