BLOG ROKU 2014

Drogi Pamiętniczku,

Co to był za tydzień! Zaczęło się niewinnie – spontanicznie wyskoczyliśmy na narty. Oczywiście słowa „spontanicznie” użyłam trochę na wyrost, bo w świecie szczelnie wypełnionym trójką dzieci spontanicznie to można co najwyżej wyskoczyć przez okno. Niemniej słowo stało się ciałem i zanim się obejrzałam stałam na szczycie wielkiej góry, gdzie mój młodszy ale jak starszy, troskliwy brat Kuba próbował mnie przekonać, że przepaść którą mam przed sobą jest tak naprawdę płaskowyżem z naciskiem na „płasko” i spokojnie mogę jechać w dół. Bardzo chciałam się rozpłakać, zbić Kubę kijem, rzucić nartami w przepaść i pokonać stromiznę na dupie brzuchu oraz częściowo schodząc, jak to zrobiłam siedem lat temu, kiedy ostatni raz byłam na nartach, ale do licha! Wiek zobowiązuje i nie mogłam zrobić dokładnie tego co chwilę temu zrobił sześcioletni Zbynio i za co zgarnął ode mnie sumienną burę. Poza tym doskonale wiedziałam, że Kuba mnie nagrywa. Oczywiście wideo w którym surfuję na tyłku ze stoku płacząc i krzycząc zrobiłoby furorę i niewątpliwie słabym się gwiazdą youtuba, ale nie za taką cenę.
Zrobiłam więc to co robi każda matka kilka razy na dzień, zacisnęłam zęby i powiedziałam sobie: „ja nie dam rady? Ja?!” Po czym rzuciłam się z całym sprzętem narciarskim w przepaść. I wiecie co?
Zjechałam na sam dół bez użycia pośladków, raptem kilka razy rzuciłam soczystą brazylijską putą, i nagle oglądałam przepaść z dołu! Była tak pionowa i okazała, że momentalnie zrozumiałam himalaistów, ale Kuba szybko zwrócił mi uwagę żebym nie gadała bzdur, bo to nie to samo (pierdu pierdu, pozdro Himalaiści!) Niemniej przez chwilę czułam, że spokojnie mogłabym napisać jakąś popową piosenkę w stylu „podejmij wyzwanie, wyciągnij dłoń po marzenia, możesz więcej, leeeeć! Nanananana”.
W każdym razie narty i skrzydła fantazji szybko przeniosły mnie do stolicy. Kombinezon narciarski zmieniłam na sukienkę i udałam się na galę Blog Roku 2014.
Powiem Ci w tajemnicy, Drogi Pamiętniczku, że często gala oznacza nuda, uzbroiłam się w więc w dodatkowy pakiet cierpliwości, który okazał się zupełnie niepotrzebny. Było tak fajowo, że duchu układałam kolejne zwrotki swojej popowej piosenki i kiedy nagle ze sceny usłyszałam „nagrodę specjalną od firmy Apart otrzymuje blog Miss Ferreira”, pomyślałam, że jeśli to jest żart to bardzo okrutny i naprawdę będę płakać. To jednak nie był żart! I wiesz co Pamiętniczku? Nagle miałam już refren do mojej popowej piosenki, brzmiał tak „ooo jak świetnie, ooo jak świetnie!”.
Tego wieczora wiele się nauczyłam, przede wszystkim tego, że nigdy ale to nigdy nie powinnam brać się za pisanie tekstów piosenek oraz że nie jestem nagrodoodporna.

Z tego miejsca chciałam Wam podziękować Kochani Czytelnicy! Dziękuję, że jesteście.
Dziękuję firmie Apart za nagrodę.
Dziękuję wszystkim za wyborny wtorkowy wieczór.
Dziękuję Ci Natalia za tyle dobrych słów.
Dziękuję Ci Krzychu za zdjęcia.
Dziękuję Ci Magdo za wszystko.
Dziękuję Majkelowi, Zbyniowi, Ąflowi i Lolkowi za to, że macie do mnie tyle cierpliwości!
Dziękuję Ci Pietruszko za carbonarę o trzeciej nad ranem.
Dziękuję Ci Ewo za rosół z kołdunami.

Dziękuję Wam!

Chciałam też pogratulować w pełni zasłużonym zwycięzcom konkursu – Kulturą w płot i Hafiji oraz wszystkim nagrodzonym.
Pełna lista nagrodzonych TU.








sukienka – Front Row Shop | botki – Prima Moda


You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.