„My zaś, z jakichś nie do końca jasnych względów, pozostajemy młodzi”

Oziębłe grudniowe światło pełgało po bruku. Hałas miasta został za majestatycznym murem. Tylko pojedynczym taktom udawało się prześlizgnąć przez stojące na warcie konary drzew. Skowyt ambulansu, jęk hamujących opon, znerwicowany klakson, w tle nieforemna muzyka ludzkich odgłosów. Z każdym krokiem człowiek zanurzał się coraz mocniej w ciszę. Tę dziwaczną przestrzeń, gdzie słychać nagle, że spadający […]

Continue Reading

DZIŚ LAS BYŁ INNY

Smycz zazgrzytała i uwolniła psa. Ten wystrzelił, niczym wyrzucony z procy. Patrzyłam, jak pędzi, żeby na polach postradać zmysły. Ściana zgnębionego listopadowego lasu wyłaniała się z odmętów szarobrunatnych liści. Wychudłe nagie drzewa umykały przede mną, zawstydzone swym upiornym jesiennym decorum. Wiatr zastygł gdzieś, zatrzaśnięty w ich anorektycznych konarach. Przede mną unosił się obłok ciepłego wydychanego […]

Continue Reading

MUSIAŁO WTEDY LAĆ

Obudził mnie poszept deszczu. Jeszcze przez moment próbowałam zatrzymać sen pod powiekami. Niedorzeczne nocne obrazy rozpływały się w rzeczywistości dnia. Łapałam je niezdarnie, chcąc sobie przypomnieć zakończenie, ale już wtedy nie pamiętałam nawet początku. Odsunęłam rolety. Do pokoju apatycznie wlała się odrobina mlecznego światła. Było niemal ciemno. Listopad spływał po szybie smętnym strumieniem, zniekształcając moje […]

Continue Reading

TAM PO ZMROKU LEPIEJ SIĘ NIE ZAPUSZCZAĆ…

Nie wiem, jakie słowo najbardziej pasuje do tej dzielnicy. Pokraczna? Szkaradna? A jednak każde miasto posiada zakątek, będący wybrykiem natury. Niepasującym puzzlem ślepym zaułkiem, ułomną kończyną miejskiego organizmu. Tam nie zabiera się znajomych, kiedy chcemy się pochwalić miejscem, w którym mieszkamy. Tam po zmroku lepiej się nie zapuszczać – szepnie sąsiadka, troskliwie wybierając ziarna prawdy […]

Continue Reading

MALEŃKI CZARNY PUNKT

Maleńki czarny punkt zakwitł na horyzoncie. Dzień był z rodzaju tych starzejących się letnich. Ze zmarszczkami zoranych pól i siwizną babiego lata. Jesień smyrała po kostkach jak zimne powietrze podczas przeciągu. Łapczywie dysząc, szłam swoim zwykłym nieznośnie szybkim tempem, które docenia tylko pies. W mięśniach czułam już to przyjemne mrowienie, świadczące o wysiłku. Serotonina rozlewała […]

Continue Reading

JESTEM ZDROWA, ALE Z DOLEGLIWOŚCIAMI

Nigdy nie zapytałam i nie zamierzam pytać lekarzy, jakie mam rokowania. Czy ktokolwiek z nas zna swoje rokowania? *** Dziewczyny ze zdjęć Mam dejavu. Rok temu było niemal tak samo. Piękna jesień zadająca paryskiego szyku obskurnym zaułkom miasta. Ostre światło wrześniowego słońca. Kafejka. Czarna kawa. Przede mną dziewczyna w stylowej krótkiej fryzurze. Jej oczy wpatrzone […]

Continue Reading

WYFRUWAJĄ Z GNIAZDA CORAZ DALEJ…

Obudziło mnie pukanie do drzwi naszej sypialni. Bardzo delikatne. Jakby ktoś muskał je ledwie opuszkami palców. Zawsze tak pukają, nie chcą nas budzić. Mój matczyny wytężony słuch, ten sam, który gwałtownie wyrywał mnie ze snu, gdy niemowlę zbyt cicho spało, natychmiast wyłapał tę fałszywą nutę na spokojnej pięciolinii nocy. Otworzyłam oczy. Przez szparę w roletach […]

Continue Reading

SŁONECZNIK

„Przedmiejskie domki tonęły wraz z oknami, zapadnięte w bujnym i zagmatwanym kwitnieniu małych ogródków. Zapomniane przez wielki dzień, pleniły się bujnie i cicho wszelkie ziela, kwiaty i chwasty, rade z tej pauzy, którą prześnić mogły za marginesem czasu, na rubieżach nieskończonego dnia. Ogromny słonecznik, wydźwignięty na potężnej łodydze i chory na elephantiasis, czekał w żółtej […]

Continue Reading

DOPÓKI MAMY SWOJE CIEPŁE DŁONIE…

Milczę, bo przywarły do mnie smutne myśli. Kilka dni temu ktoś odszedł, nie znałam go prawie, przemknął przez moje życie któregoś dnia, zostawił w nim uśmiech. Wymieniłam ten uśmiech na kilka szczerych łez wylanych w kącie. Potem miałam sen, że zabrakło kogoś z moich bliskich. Obudziłam się, zanosząc się głośnym płaczem. Resztę nocy gorączkowo szukałam […]

Continue Reading

PRZEPROWADZKA NA WIEŚ – TRZY LATA PÓŹNEJ

Jest 22. Noc jest ciepła, upał wsiąkł w trawnik. Siedzę na tarasie, z jednej strony mruczy kot, z drugiej czuwa pies. W ciszy słychać tylko stukanie klawiatury i cykanie świerszczy. Nie wyobrażam sobie innego miejsca na ziemi. Jestem tu bezpieczna i szczęśliwa. Mówię o nim „mój skrawek planety”. Pamiętam jednak wszystkie moje wątpliwości i rozumiem […]

Continue Reading