DETOX!

*Wpis sponsorowany, powstał przy współpracy z marką Hepatil.

Pozbyłam się sentymentów i zrobiłam porządki.
Wyrzuciłam więcej ubrań niż sądziłam, że mam.
Pożegnałam sporą ekipę pluszaków (w głębi serca wiem, że pluszaki mają uczucia, więc jeszcze muszę to przetrawić).
Rozdałam buty, w których planowałam przejść pół świata, lecz nie zrobiłam ani kroku.
Marny los spotkał stare kuchenne gary, które sumienie nas karmiły.
Wyrugowałam z życia kilka zalegających drobiazgów, które zamieniły się w tonę śmieci.

Tak się rozpędziłam, że za jednym zamachem postanowiłam wypucować organizm, okazało się bowiem, że w rok może się w nim zgromadzić nawet 8 kilogramów toksyn! Brr…
Przez moment poczułam się osaczona, bo przeczytałam, że toksyny właściwie są wszędzie. Czyhają na moje zdrowie za każdym rogiem.
Mieszkają w kosmetykach, detergentach, jedzeniu, wodzie, powietrzu!!
Spanikowałam, zaczęłam je widzieć, czułam je na skórze. Postanowiłam kupić maskę tlenową i uciec! Jak zwykle najlepszy okazał kosmos. Rozważyłam więc wszelkie za i przeciw, po czym uznałam, że życie w samotności bez toksyn będzie nudne.
Wróciłam więc na ziemię bojowo nastawiona.
Obsadziłam lodówkę arsenałem warzyw i owoców. Piję wodę, jak ambrozję, z autobusu przesiadłam się w trampki, nie spotkacie mnie w windzie.
Zainwestowałam w sokowirówkę (najlepiej wydane pieniądze ever!) i od nowa zaprzyjaźniłam się z blenderem. Raczymy się więc pysznymi sokami.
Kiwi, pomarańcza, natka pietruszki – to wyborny team, ma działanie oczyszczające organizm, polecam wszystkim!
Siły zbrojne w walce z zastępami toksyn zasiliłam jednostką specjalną Hepatil Detox.
Misja odtruwanie w toku!

Pozdrawiam Was lżejsza o tonę śmieci i dobre kilo toksyn!
Sara



You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.