DOGADAJ SIĘ Z TEŚCIOWĄ!

Kiedy kilka miesięcy temu zadzwoniłam do urzędu w sprawie przedłużenia w Polsce pobytu mojej teściowej, urzędniczka konspiracyjnym tonem szepnęła do słuchawki: „Czy jest pani pewna, co pani robi? Chce pani przedłużyć pobyt TEŚCIOWEJ?!”.
Niemal każdy, kto słyszy, że od kilku miesięcy mieszkam z teściową, łapie się za głowę i ze współczuciem pyta mnie, jak się trzymam?
Tymczasem mam się doskonale. Moja relacja z teściową jest przyjacielska. Z żalem myślę o tym, że za niespełna trzy tygodnie wraca do Brazylii. Bo kto będzie o poranku wpadał do kuchni i radośnie wołał: „ Dzień dobry wszystkim! Co za cudowny dzień! Jaka wspaniała pogoda!” – na widok deszczu, szlachtującego drzewa, powietrze i dobry humor przeciętnego Kowalskiego. No kto?
„Chciałabym być taką teściową, jak twoja” – napisała ostatnio jedna z moich czytelniczek. I pomyślałam wtedy – kurde, ja też. Też chcę kiedyś być taką teściową.

Kiedy słyszę o tych strasznych układach na linii teściowa-synowa, to myślę sobie, że często brakuje zwyczajnie empatii. Po obu stronach barykady.
Próbuję sobie wyobrazić, jak to będzie za te x lat, kiedy mój mały Lolek przyprowadzi do domu dziewczynę i powie mi, że to kobieta jego życia. Już po napisaniu tego zdania zaszkliły mi się oczy. To po prostu musi być trudne. Nie ma innej opcji. I myślę też, że szczególnie jest to niełatwe w relacji matka-syn. Na horyzoncie pojawia się druga kobieta. Tak naprawdę ważniejsza ode mnie. Ja tę detronizację muszę przyjąć na klatę. Muszę usunąć się w cień i uszanować decyzję mojego dziecka.
I powiem Wam szczerze, że bardzo rozczulają mnie te historie dobrych teściowych. Tych, które z pokorą zaakceptowały swój cień.
Brat mojej znajomej ożenił się z dziewczyną, która nie do końca pasowała do nowej rodziny. K. za nią nie przepadała, podobnie jej mama. Ale oni jako małżeństwo byli bardzo zgodni. Kiedy na świat przyszły dzieci, okazało się że jego żona jest cudowną matką. Jako synowa nadal miała spore braki, czym doprowadzała moją znajomą do szału. Któregoś dnia K. wybuchła i wykrzyczała swojej matce: „Dlaczego ty masz do niej tyle cierpliwości!! Czy ona tym zachowaniem cię nie denerwuje?!”. Na to jej mama ze spokojem odpowiedziała: „Owszem denerwuje. Tylko to są w gruncie rzeczy drobiazgi. Zobacz jaką są szczęśliwą rodziną. Jakim dobrym małżeństwem. Jak cudownie opiekuje się moimi wnukami. Czasami K. trzeba po prostu odpuścić, bo nie warto kruszyć kopii. Czasem potrzebna jest szersza perspektywa”.
Po kilku latach dotarli się. Co więcej synowa dziś sama wie, jaka była upierdliwa na początku małżeństwa i podziwia teściową, która była taka wyrozumiała.

Na początek dobrych relacji warto tę empatię odpalić.
Jako synowa staram się pamiętać, że mój mąż, to ukochane dziecko mojej teściowej. Kiedy prosi ją, żeby zrobiła mu jakieś ciasto, które on pamięta z dzieciństwa, po prostu się wzruszam. Robię kilka kroków w tył i patrzę, jak on przez moment jest małym chłopcem, a ona czule mu matkuje.
Moja teściowa natomiast, kiedy odjeżdżała w zeszłym roku, szepnęła mi na ucho „dziękuję, że sprawiasz, że mój syn jest taki szczęśliwy”.

Wszyscy dookoła pytają mnie, jak to możliwe, że tak dobrze dogaduję się z teściową. Wynotowałam więc rzecz, które uważam za ważne.
Do tego wpisu wrócę sama za kilkanaście lat, kiedy w życiu moich dzieci pojawi się ktoś ważniejszy ode mnie.

Nie wtrąca się i nie poucza
To jest aż niesamowite, jak bardzo teściowa jest z nami, a jednocześnie stoi na uboczu, kiedy chodzi o „nasze” sprawy. Odzywa się dopiero, kiedy wyraźnie zapytamy ją o zadnie.
Nie wtrąca się do naszych kłótni. Do naszego wychowywania dzieci. Do naszej relacji. Do naszych decyzji.
Kiedy zdarza nam się kłócić, kątem oka widzę, jak dyskretnie się wycofuje. Nie ostentacyjnie. Ukradkiem znika. Zazwyczaj zabiera wtedy ze sobą dzieci, idzie się z nimi pobawić. To jest nawet zabawne, bo kłócimy się bardzo intensywnie, szybko się godzimy i kiedy jest po wszystkim, zaglądam do jej pokoju i mówię „już”, a ona pokazuje mi kciuka.
Po chwili jest z nami w kuchni i nigdy nie komentuje, tego co przed chwilą się wydarzyło. Jakby nasza kłótnia nie miała miejsca.
Nie zdarzyło jej się stanąć po czyjejś stronie, czy skomentować naszych awantur. Naprawdę ją za to podziwiam, bo nie wiem czy sama bym wytrzymała, zwłaszcza wtedy, kiedy to ja mam swoje irracjonalne humory i trzaskam drzwiami. Mam ochotę urwać sobie łeb, a ona potrafi do mnie podejść i powiedzieć: „biedactwo, ale facet nie zrozumie, co czuje kobieta, kiedy ma okres. Nic się nie przejmuj”.
Teściowa nie wtrąca się również w to jak wychowujemy dzieci. Szanuje wszystkie nasze decyzje. Nie negocjuje. Nie stawia nas w głupiej sytuacji. Nie kwestionuje naszego autorytetu.
Kiedy któreś dziecko ma karę i idzie poskarżyć się babci, ona odpowiada krótko: „skoro twoi rodzice zdecydowali, że masz karę, to niestety pewnie zasłużyłeś”.
Oczywiście jest świadkiem tego, że nie jesteśmy rodzicami idealnymi, że czasem podniesiemy głos, stracimy cierpliwość, nie jesteśmy sprawiedliwi. Zamiast nas wtedy pouczać, poklepie po ramieniu i powie: „wiem, że dziecko potrafi wyprowadzić z równowagi, niełatwo jest być rodzicem”. Zazwyczaj opowiada wtedy jakąś historię ze swojej przeszłości, kiedy ją szlag trafił i na przykład wywaliła kiedyś przez okno cały obiad, bo wszyscy grymasili, a ona pół dnia siedziała w kuchni. Zwinęła tak jak stało wszystko wszyściuteńko w obrus i wywaliła przez okno! Co za scena.
To sprawia, że czujemy się przy niej jak normalni i dobrzy rodzice.
Czasem domyślam się, że coś zrobiłaby inaczej, że na naszym miejscu podjęłaby inną decyzję.
Ale kiedy widzi naszą radość, cieszy się nami. Bo nie jest na naszym miejscu.
I ja bardzo szanuję to, że na co dzień o tym pamięta.

Nie krytykuje i chwali
Często spotykam się z tym, że synowa robi coś „żeby przypodobać się teściowej”. Teściowe z opowiadań moich znajomych często bywają surowe, krytyczne, szczędzą pochwał. Moja teściowa jest zupełnym przeciwieństwem. Nie krytykuje. A nawet jeśli, to krytykę wyraża w taki sposób, że nie czujesz się dotknięty. Natomiast nie szczędzi pochwał. Chwali, widzi, dostrzega, docenia.
Pierdoły. Posprzątaną łazienkę. Dobrą zupę. Fajną muzykę. Miłą atmosferę.
Prawi komplementy. Wychodzi z założenia, że to jej nic nie kosztuje, a komuś jest miło. To jak z tymi lajkami na Facebooku – kiedyś zauważyłam, że scrolluje fejsa i każdemu daje lajka. Na moje zdziwienie odpowiedziała: „Ale przecież mnie to nic nie kosztuje, a komuś tam jest miło”.
I nieraz mam wrażenie, że to jest jej życiowa dewiza.
Uwielbiam tę jej zdolność do dostrzegania dobra w świecie i dobra w innych, bo zwyczajnie – przy niej czujesz się dobrym człowiekiem.

Nie konkuruje ze mną
W tej relacji teściowa-synowa często jest jakiś element rywalizacji. W moim odczuciu bezsensownej. Bo owszem – kochamy jednego faceta, ale obie zupełnie inaczej.
Kiedyś znajoma opowiadała mi, że kiedy jej mąż mąż zachwycał się jej szarlotka, teściowa urażona powiedziała: „czyli moja szarlotka jest gorsza?”.
Przecież z tego nie da się wybrnąć!
Innym razem jakaś teściowa obraziła się, że jej syn woli weekend spędzić z żoną, zamiast przyjechać do mamusi. Aż mnie dreszcze przechodzą na myśl, że tak mogłoby być u nas.
Tymczasem moja teściowa ma kajet, w którym skrzętnie notuje prawie wszystkie moje przepisy.
Kiedy gotuję, staje obok mnie i mówi: „Chcę się przyjrzeć jak to robisz, żeby ugotować to samo przyjaciółkom w Brazylii. Padną z wrażenia”.
Nie jest zazdrosna o mój czas z jej synem. Kiedy gdzieś ją chcemy zabrać, pyta czy na pewno nie będzie nam przeszkadzać.
Wieczorem potrafi się dyskretnie wymknąć do siebie, szepcząc: „Pobądźcie sobie troszkę sami”.

Nie narzeka
Teściowa – zrzęda może doprowadzić człowieka do szału. Osobiście mam bardzo małą tolerancję na narzekaczy. Narzekanie zazwyczaj niczemu nie służy, poza tym że zdążysz komuś zepsuć dobry humor. I teraz zamiast jednej – dwie osoby mają beznadziejny dzień.
Któregoś dnia zapytałam moją teściową – jak to jest możliwe, że wchodzisz rano do kuchni i zamiast narzekać na pogodę, cieszysz się z deszczu?
Teściowa opowiedziała mi, że nie zawsze tak było. Swego czasu budziła się rano skwaszona, jak większość ludzi i zanim wypiła druga kawę, wydawało jej się, że wszystko jest do dupy.
Aż do czasu, kiedy przyjaciółka zwróciła jej na to uwagę: „Izabella, jesteś nieznośna z tym porannym narzekaniem. Wstajesz, od razu masz złą minę. Tobie się po kawie poprawi i o niczym nie pamiętasz, a mi zdążysz zepsuć dobry humor!
– Nie miałam pojęcia, że jestem taką zołzą – podsumowała moja teściowa – jak dobrze, że moja przyjaciółka mi o tym powiedziała.

Nie obraża się i nie stroi fochów
Obrażona teściowa, to teściowa z koszmarów.
– No w końcu, już myślałam, że nigdy się nie doczekam twojego telefonu – oznajmiła teściowa mojej przyjaciółce, kiedy ta przez miesiąc nie była łaskawa wykonać do niej telefonu.
– Czemu ta zołza sama nie zadzwoni?! Czy ja mam jakiś moralny obowiązek do niej telefonować?! – wykrzyczała do słuchawki moja przyjaciółka.
Mogłam tylko pokiwać głową ze zrozumieniem i raz jeszcze podziękować bogu za moją teściowa, która NIGDY nie stroi fochów.

Wie, że musi zabiegać o relacje
Utarło się takie przekonanie, że to my synowe powinnyśmy zabiegać o nasze teściowe. Tymczasem zupełnie się z tym nie zgadzam. Moim zdaniem to naturalne, że wyfruwamy ze swoich gniazd, zakładamy własne rodziny. Przychodzi taki moment, kiedy – zabrzmi to brutalnie – nie potrzebujemy już swoich rodziców. Teraz piłka jest po ich stronie. I to oni powinni zabiegać o nasze względy. To znaczy być tacy, żebyśmy chcieli z nimi być, a nie zmuszali się to tego.
Jeśli teściowa jest nieznośna, to naturalnie nikt nie będzie zabiegał o spędzanie z nią czasu. I im wcześniej każda teściowa to zrozumie, tym lepiej dla wszystkich.
Boże, ile razy słyszę to ciężkie westchniecie: „Niestety, w weekend musimy odwiedzić teściów”. Jakiś okropny obowiązek do odhaczenia.
I moja teściowa powiedziała mi kiedyś o tym wprost: „Jeśli będę nieznośną zrzędą, to moje dzieci nie będą chciały spędzać ze mną czasu i będę na starość samotna. To byłoby straszne. Chcę, żebyście odwiedzali mnie, bo mnie lubicie i lubicie ze mną spędzać czas, a nie z przymusu”.
Cóż mogę dodać. Święte słowa.
Obym miała kiedyś taką mądrość.

Nie musimy przed nią udawać
– Słyszałam, że teściowa niedługo wraca do Brazylii – zagadała mnie kilka dni temu znajoma – wiem, że się dogadujecie, ale pewnie masz już trochę dosyć – dodała.
– Naprawdę nie. Jak wyjedzie będzie mi autentycznie smutno.
– No co ty. Ale nie chcecie już sobie pobyć sami. Poczuć się swobodnie?! – dopytywała.
Ale właśnie czujemy się całkiem swobodnie. Nie musimy niczego udawać. Udawać że się nie kłócimy, że jesteśmy idealnymi rodzicami, że zawsze jest porządek, że zawsze jest kolorowo.
Teściowa doskonale wie, kiedy zniknąć z horyzontu. Czuje kiedy chcemy pobyć sami i rozumie, że czasem mamy gorsze dni. Wie, że mam nieustanny sajgon w sypialni.
Że czasem muszę się zamknąć w łazience i wypłakać. Że czasem wrzeszczę na dzieci. Że są dni bez obiadów. Dni ciche. Dni smutne. Ot, życie.

Mogłabym jeszcze długo pisać. Moje notatki tylko trochę stopniały.
Teściowa jest moją przyjaciółką. Nie wiem czy jest cokolwiek, o czym nie mogłabym jej szczerze powiedzieć. Wiem, że zanim włączy osądzanie, najpierw uruchomi empatię.
Ale mamy też wiele wspólnego, po prostu. Pokłady nieuzasadnionego optymizmu. Nawet jeśli nasze szklanki są beznadziejnie puste, to ciągle jest w nich powietrze.
Kiedy idziemy razem na spacer, nie muszę mówić jej „zobacz jak pięknie”, bo ona już stoi jak wryta z zachwytu.

Ten dzisiejszy wpis to nie tylko garść rad, jak być fajną teściową, ale w ogóle człowiekiem.
Życzę Wam takich teściowych i żebyście Wy kiedyś taki teściowymi były.

You may also like

75 komentarzy

    1. Moja obraziła się na mnie jakiś czas temu, ja jej nie odwiedzam, ona mnie. Zaczynam znowu lubić święta 🙂 moja teściowa raz stroiła focha i nie odzywała się do nas całą Wigilię, bo przyszliśmy pół hodziny spóźnieni (byliśmy wcześniej u mojej babci). Była obrażona, chociaż w momencie, kiedy weszliśmy nic nie było keszcze gotowe i mimo tego, że uprzedziłam, że nie jestem pewna czy wyrobimy się na czas i żeby w razie czego zaczynali bez nas. I to nie ta sytuacja doprowadziła do zerwania naszych relacji – taki klimat trwał trzy lata. Także Saro – nawet nie wiesz jak zazdroszczę teściowej 😀

    2. Wspaniały wpis! Tego mi było trzeba! Ty zawsze jesteś taka wdzięczna i pozytywna? Zapisuję sobie w głowie i postanawiam się tego uczyć 😉 Pięknych świąt!

    3. Wydrukuj w dwóch wersjach:D DLa niej i dla siebie, żeby widziała, że to nie przytyk:) Ups… już za późno, bo właśnie jest po świętach… Może spróbuj w przyszłym roku?:)

      Ja jeszcze nie mam teściowej, ale prawie tak jakbym miała (9 lat prawie jestem ze swoim K.) i muszę powiedzieć, że za bardzo nie mogę narzekać:) To prawie kobieta idealna – bizneswoman aktywna zawodowo, umie szyć na maszynie, robić na drutach, dodatkowo obłędnie gotuje no i na dodatek lepsza gospodyni niż Małgosia Rozenek – serio, aż trudno uwierzyć, że takie kobiety są na świecie:D Czasami zbyt nerwowo reaguje, jak pobrudzę blat, gdy pieczemy ciasto, ale oprócz tego naprawdę ciężko jej coś zarzucić:) A przede wszystkim, co jest chyba najważniejsze – nie wtrynia się w nasze sprawy:)

      Pani Fereiro muszę zgodzić się w 100% – empatia załatwia sprawę, jeśli tylko będziemy starali się zrozumieć drugą stronę, to bez względu, czy będzie to Teściowa, Siostra czy Mąż, to wspólne życie na pewno będzie dużo przyjemniejsze:)

      Pozdrawiam serdecznie!

  1. Droga Saro,jak wspaniale czyta się takie wpisy 🙂 To jednak wspaniałe teściowe istnieją? 🙂 Moja niestety nie należy do tej kategorii.Uważam że dawane dobro do nas wraca. Dlatego staram się być po prostu dobrym człowiekiem pomimo wszystko 😀

    1. No i tak opisałam jej umiejętności, a nie wspomniałam, że jest to naprawdę fajna kobitka:) I pośmiać się można i pogadać i przytulić też:) I ma tylko jednego syna, a ja już parę lat temu zostałam jej jedyną córeczką:) Jak czytam Saro komentarze o okropnych teściowych, to też chce mi się płakać… Takie to smutne…

      Dlatego tym bardziej trzeba doceniać, te które mamy!

      Pozdrawiam jeszcze raz!:)

  2. Saro, nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę. Ja mam teściową z kiepskich żartów, jest zupełnym przeciwieństwem Twojej. Ile dałabym za choćby normalne kontakty z nią… A tymczasem czuję się jak świnia, bo męża kocham nad życie, ale już wiem, że najszczęśliwsi będziemy, gdy jego matka odejdzie. Czasami tak bardzo brak mi sił w tej relacji

      1. Ann… nie, mnie na pewno nie kocha 😉 jest zazdrosna, zaborcza, wytyka mężowi, że np. weekend spędza ze mną a nie z nią. Mówi mi wprost, że nie jestem częścią rodziny, a w kluczowych sprawach jeszcze bardziej mi to pokazuje – dosłownie zostawia za zamkniętymi drzwiami. Przykładów mam milion. Bardzo cierpię w tej relacji, bo nie chcę psuć stosunków na linii matka – syn, ale choć staramy się z mężem walczyć z jej zachowaniem nie bardzo wychodzi. Ostatnio w ogóle nie mamy kontaktu. Mąż cierpi, mi z jednej strony lżej, z drugiej smutno mi patrząc na męża. Nie potrafię tego udźwignąć.

    1. Kurde, jak to jest możliwe, że te teściowe, wychowały fajnych ludzi, z którymi Wam przyszło spędzać życie, a one takie zołzy?! Rozumiem Cię, w bliskiej rodzinie mam sytuację analogiczną, coś potwornego.

  3. Az chciałabym wysłać ten tekst mojej teściowej! Chcociaz nie wiem czy do niej dotarloby cokolwiek.. Bo jest samozwanczym ideałem…a Tobie gratuluję tak cudownej ‚mamy’😉

      1. Samozwanczy ideał – Stwierdzenie naprawdę trafione w sedno 😊u nas funkcjonuje także Alfa i Omega 😉😆
        Zawsze i na każdy temat moja teściowa musi mieć ostatnie zdanie. .

  4. Moja teściowa, to inny świat. Nie jest dla mnie niedobra, wręcz przeciwnie. Ta dobroć okazywana jest w taki sposób jakbym była nadal małą dziewczynką, której mozna bajki opowiadać i zdrabniać imię… Mam czasem ochotę jej to wykrzyczeć, ale pewnie nikt by mnie nie zrozumiał bo przecież ona taka dobra dla mnie jest…

    1. Jak ja Cię rozumiem! Moja generalnie jest ok. Ale nie słucha. Byłam w ciąży. Pierwsze dziecko. Chciałam sama kupić wszystko na początek. Przyjechała do mnie z siatą pełną ubranek. A ja jeszcze sama nie zdążyłam nic kupić. Było mi przykro. Ta sytuacja trwa do dziś. Nie chcę, by kupowała te ubranka. Sama chcę wybierać. Prosiłam, że nie, że dziękuję, że wszystko mam. Ale znowu to samo. W końcu powiedziałam, że jak chce coś kupić, to może lepiej skonsultować, co (bo po czorta mi dziesiąty zestaw body???). Niestety. Teraz na święta pytała, co kupić wnuczce. Mówię, że za ubranka podziękujemy, bo nic nie potrzebujemy. No to co? Bluza przyjechała. Z poliestru. Owszem, zabawki też – żeby nie było. Ale skoro wie, że nie lubię tego, to czemu ciągle kupuje? Mało tego, osobiście nie zawsze to robi. Czasem wysyła w paczce. No ludzie. Mówisz, że nie, a ona ciągle swoje. Przy tym wszystkim jest dla mnie mega miła, mówi do mnie per ‚kochanie’, cud, miód – szczególnie przy moim mężu. Ale i tak robi to, co wie, że mnie wkurza!

      1. O i mnie spotyka analogiczna sytuacja. Moja teściowa jest miła, nawet bardzo miła nazywa mnie swoją córeczką, której nigdy nie miała, ale jest również bardzo fałszywą osobą i po prostu zawsze się zastanawiam czy nie jest to wszystko na pokaz. Nie traktuje mnie również poważnie. Rozmowy o ważnych sprawach, które dotyczą mnie i mojego męża przeprowadza tylko z nim, a mnie traktuje jak jakąś ozdobę. Jest z innego kraju i jej obyczaje różnią się od moich, dlatego bardzo prosiłam całą rodzinę, żeby np. nie całowali mnie i nie dotykali ciągle, bo jest to zwyczajnie krępujące. Wszyscy zrozumieli tylko ona nie, ciągle mnie dotyka, głaszcze czego szczerze nienawidzę. A najbardziej mnie obrzydza jak cała mokra od potu mnie całuje – fuuu! To samo z rozmawianiem z odległości 10cm ja instynktownie robię krok w tył, moja strefa intymna jest niezwykle ważna. Jest też strasznie infantylna i mnie to drażni. Lubi też ciągle narzekać, co teraz mnie generalnie bawi, ale ludziom, którzy to znoszą na co dzień współczuję 😛 W ogóle jako kobieta i żona i matka jest dla mnie żadnym wzorem. Nie umie gotować, nie zrobiła nigdy kariery, mimo studiów nie ma pojęcia o świecie i życiu, w domu zawsze jest brudno, a sama jest zaniedbana i zwyczajnie leniwa. Teść za to jest rozgarnięty, pracowity i ambitny. Też ma różne swoje wady, ale to jak każdy. Naprawdę się dziwię, że z nią jest.

        1. No właśnie – traktowanie dorosłej osoby jak dziecko. Ona niby zarejestruje, co mówię. Mało tego, nawet przyzna mi rację, „ależ oczywiście”. A potem znowu to samo. Jak przyjeżdża do nas to mała nie chce iść do niej od razu. Potrzebuje chwili na oswojenie się. Wtula się we mnie. Ale teściowa ciągle do niej „chodź do babci”, „chodź na rączki”, „dasz babci buzi?”… Mówię, żeby dac spokój na razie, ona sama się oswoi i przyjdzie. Teściowa przytakuje swoim „ależ oczywiście”, po czym po 5 sekundach pyta: „przyjdziesz do babci na rączki?”. Ręce opadają.
          Moja mama mówi, że ludzi w pewnym wieku już się nie zmieni. Są, jacy są. I tylko trzeba się zdystansować, odpuścić, nie zwracać uwagi… Kiedy osiągnę etap, że nie będzie mnie to tak irytować???

      2. No to sobie wyobraź że ponad rok temu urodziłam dziecko i pierwsza osoba ktora przyszla do szpitala je zobaczyc byla tesciowa a nie moj maz – ojciec dziecka… przyszła koło 6 rano, zanim on dotarł…do dziś mi przykro że zepsuła nam ten nasz moment, az teraz mam łzy w oczach 🙁 i tez nie słucha, ciagle przynosi prezenty, mase ubran mimo ze nie potrzebujemy tego wszystkiego i od ponad roku conajmniej raz w tygodniu jej przypominamy ze nie trzeba ale i tak co tydzień jest prezent; poza tym jest miła

  5. Cieszę się, że ktoś może mieć tak miłe relacje z teściową, ja mojej zwyczajnie nie lubię i ona to wyczuwa więc spotykamy się rzadko.

  6. Też sobie pomyślałam, że kiedyś chcę być taką teściową jak Twoja 🙂 U mnie nie jest najgorzej, oprócz wiecznego narzekania. Jestem osobą, która przejmuje emocje bardzo szybko, więc to mi nie służy. O dziwo, większy problem jest z teściem. To zły, ordynarny człowiek, nieliczący się z nikim.

    1. Kurde, wiem o czym mówisz – ja też jestem osobą, która przejmuje emocje innych i często wyczuwam te złe, nie do końca sobie z tym radzę. Szybko się spinam i bardzo mnie to stresuje. Współczuję teścia, masakra.

  7. Pieknie magicznie . Wlasnie ..
    Mam dokladnie tska relscje z tesciowa..

    .. jej .. dziekuje ze sprawiasz ze moj syn sie usmiecha. Jedynak defacto . Z jedynakami wiadomo jak jest..

    I tuli . Tuli jak wlasne dziecko. Mocno szczerze i gleboko.
    🎄⛄ pozdr ze slonecznej Szwecji kochana.

  8. Dziwne i podejrzane po prostu 😀 bardzo dziwne. Nie słyszałam jeszcze czegoś tskiego:))) ale faktycznie ma kobieta fajne podejście do życia.

  9. No pięknie….wszystkie te opisy jaka nie powinna być teściowa dotyczą mojej teściowej-niestety. Niestety,wydaje mi się że marne szanse żeby się zmieniła…dlatego zazdroszczę Twojej i jedyna szansa dla mnie żeby też być całkiem znośną i fajną teściową.

  10. Świetne relacje i dobrze, że piszesz o tym, że teściowa dochodziła do tego latami tzn, że wypływa to z jej mądrości a nie lekceważenia wszystkiego czy udawania na pokaz. Kocham swoich chłopaków i inwestuję w nich mnóstwo czasu i energii, ale kiedy myślę o tym, że odejdą a jeden już odchodzi, nie kręci mi się łza w oku, tęsknię i wypatruję, ale taka jest kolej rzeczy. Zawsze myślę o tym, czego sama pragnęłam odchodząc z domu i przekładam to na syna. Nie lubię się wtrącać, moi Rodzice jeszcze się wtrącają, a mam 48 lat i wysypkę kiedy słyszę: ” ja to bym tak zrobiła, czy powiedziała”. Czasem mama pyta: a nie spytałaś Beaty (szwagierka) o to, czy o tamto, hmm…. nie pytałam, sama mi powiedziała, ale jak zechce, żeby to inni wiedzieli, to im powie osobiście. Moja teściowa była z rocznika 1930 i była bardzo skryta, nieufna, zawsze w moim zachowaniu dopatrywała się drugiego dna. Jak odwiedzaliśmy ją to wołała mojego męża do pokoju obok bo miała „tajne” sprawy np naprawę piecyka. Nie było spotkania by nie wsadziła jakiejś szpilki, tak mimochodem jedno zdanie i nokaut. Niczego nie szykowała na nasz przyjazd, więc mając małe dzieci zabierałam ciasto czy jakieś dania z domu, nie chciała się nimi częstować i zawsze kazałą resztę zabierać do domu. Starałam się być wyrozumiała, ale w końcu po 15 latach powiedziałam, mężowi, że nie będę tak często jak on jeździć, tylko po to by dać jej okazję do lekceważenia mnie. Zwłaszcza, że po wizytach było mi przykro i trawiłam jej uwagi wiele dni. Kiedy w końcu okazało się, że kolejna zimna będzie już dla niej za trudna, to ze mną nie z mężem, rozmawiała o tym, że chciałaby z nami zamieszkać. Mąż ma jeszcze dwóch braci. Zgodziłam się, chociaż pomyślałam, że będzie ciężko. W czerwcu teściowa zmarła. Byłam dumna z tego, że nigdy nie dałam się sprowokować jej uwagami czy np nie wyszłam z propozycją domu dla starców.

    1. Boże jaka smutna historia 🙁 Podziwiam Twoją siłę, musiało Cie to niesamowicie kosztować. Ja bym oszalała w domu z nieżyczliwą mi osobą. Podziwiam!

  11. Zazdroszczę! Też mam teściową za granicą. Jak przyjechała do nas pierwszy raz ( a byłam już wtedy mężatką z 15 letnim stażem ) wszystko krytykowała – mieszkanie za małe, nie mamy zmywarki, sofa ciężko się rozsuwa itd., niczego nie pochwaliła. Mąż po powrocie z pracy służył za szofera a ja zostawałam z dzieckiem w domu. W niczym mi nie pomogła, nawet wnuk musiał czekać w świetlicy aż odbiorę go po pracy. Jak do nas dzwoni mówi tylko o córce i jej dzieciach. A może Twoja teściowa nie ma córki? 🙂 Ucałowania dla Twojej teściowej- prawdziwego skarbu!

    1. Skad ja to znam…Moja tesciowa ma dwie corki ale tylko jedna z nich jest ta naj. I w sumie wysluchiwanie wszystkiego na jej temat nie przeszkadza mi az tak bardzo, przeszkadza mi to ze tesciowa chciala nam ukladac zycie pod dyktando jej corki np. Dziecko tak za 5 lat bo na razie Stasio jest malutki (synek szwagierki) – juz tlumacze na jezyk rodzinny: naszym zadaniem jest sponsorowac jej wnuka. Kolejne: A gdzie bedziecie sie budowac? Tylko nie w … Jej corka dodala: Postawcie blizniak to bedziemy z wami mieszkac. I jescze jest hit odnosnie mojej sukni slubnej, mianowicie mialam ja odkupic od jej corki, to nic ze ona ma 150 wzrostu a ja prawie 180, nie moge miec ladniejszej sukienki od jej corki. A na koniec hierarchia wnukow: pierwszy i najwazniejszy Stasio, pozniej syn drugiej szwagierki( ale tylko wtedy gdy M. sie upomni ze dzieci sa nierowno traktowane), na samym koncu moja dwojka. Na bardzo dalekim koncu bo nie widziala ich od dnia urodzin. Czyli od 6 lat.

      1. Strasznie współczuję! To musi być naprawdę bardzo trudne trafić do takiej rodziny, nie mam pojęcia co bym zrobiła na Twoim miejscu 🙁

    2. Kurde, jak to się przykro czyta! Ja bym się załamała, takie sytuacje mnie strasznie duzo kosztują, jak Ty to wytrzymujesz?
      Moja teściowa ma dwie córki – ale zachowuje się tak, jakby miłości i życzliwości starczało jej dla wszystkich.
      Nie wiem jak bardzo trzeba być pozbawionym empatii, żeby zachowywać się jak Twoja teściowa 🙁

      1. Podziwiam i zazdroszczę. Ja teściową mam fajną, ma swoje wady – ot jak każdy człowiek ale za to moja mama jest taką matką dla mnie jak najgorsza teściowa. Smutne…

  12. Nie mogę się już doczekać kiedy ja będę teściową i przyjmę do mojej rodziny nową osobę. U mnie teściowa jest ok, ma fioła na punkcie sprzątania i zakupów, a ja nie, kiedyś była o to kłótnia, ale jej delikatnie wytłumaczyłam, że nie wszyscy musza mieć 10 par jeansó i szpital w domu. Ale wszystko, ale to wszystko zawalił teść. Zakazał spotykać się teściowej ze mną i z moim mężem, a młodszemu synowi powiedział, żeby zapomniał o swoim starszym bracie, bo on już nie istnieje. Dochodzi do takich sytuacji, że w sklepie mija nas bez słowa. Zrezygnował z pracy, żeby nie pracować tam gdzie mój mąż. Dla mnie jest to straszne, widzę jak mój mąż przeżywa tą sytuację. A dlaczego mój teść taki jest? Za wszystko wini nas, ale prawda jest taka, że niestety nie poradził sobie z tym, że syn dorósł, ma 30 lat, żonę, swój dom i swoje życie. Oczekiwał, że to mój mąż zrezygnuje z pracy żeby wyremontować mu dom, że to mój mąż nie pojedzie na urlop, żeby przekopać mu ogródek. Facet zaplanował mojemu mężowi życie od A do Z, tylko zapomniał spytać go o zdanie.

  13. Tak, jak napisałaś, czasami naprawdę po prostu brakuje empatii. Bardzo brakuje. I nieraz mija sporo czasu, zanim do jednej i do drugiej osoby to dotrze.
    O rywalizacji o mężczyznę, ukochanego syna i męża można by dużo napisać. 😉 Ale tak naprawdę taka rywalizacja, o drugą osobę, jest wszędzie. Czasami nawet między znajomymi, przyjaciółmi, kto się okaże ważniejszy. A im silniejsze uczucie, im komuś bardziej zależy tym to przeciąganie liny mocniejsze. A pozorne „porzucenie” na rzecz drugiej osoby „to dla niej masz czas, tak? A dla mnie nie?” bardziej boli.
    Myślę, że między synową i teściową może być jeszcze jeden problem, inne przyzwyczajenia, spojrzenie na życie, zderzenie nowych światów. Matka kocha syna, żona/dziewczyna męża/chłopaka, więc nawet jeśli jest między nimi jakaś przepaść (na linii kobieta mężczyzna), to to uczcie pozwala albo dążyć do kompromisu, ewentualnie przymknąć oko na różne niedoskonałości. A w relacji synowa-teściowa jest trochę inaczej. W poukładanym świecie (w końcu jesteśmy dorośli i ten świat jest już mniej więcej ukształtowany) pojawia się ktoś, kto staje się jego częścią, czy tego chcemy, czy nie. Ten ktoś jest inny, zachowuje się po swojemu i tu nagle trzeba się dostosować, do człowieka, który nie jest ani ukochanym dzieckiem, ani wybranym przez nas partnerem. Albo się nie dostosować i toczyć wojny. 😉
    A co do Twojej teściowej, to myślę, że jest po prostu świetnym człowiekiem. I bez względu na to, jakie by były między wami zależności (koleżanki, kuzynki, siostry, szefowa podwładna, teściowa synowa i tak byłoby między wami dobrze, bo macie takie charaktery, że świetnie się ze sobą dogadacie. 🙂 Tylko pozazdrościć, że wśród Twoich bliskich jest ktoś taki. 🙂

    1. To prawda, w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do tego – fajny człowiek=fajna teściowa. Tym smutniejsze są te wszystkie komentarze 🙁

  14. Najpiękniejszy artykuł jaki mógł się okazać w tym czasie 🙂 od poniedziałku jestem świeżo upieczoną narzeczoną 😀 pierwszy raz używam tego określenia 😀 moja przyszła teściowa jest uosobieniem Twojej Saro. Widzę w niej mojego przyszłego mężem, w każdym geście, sposobie bycia, radzeniem sobie z trudnościami dnia codziennego i jestem jest po stokroć wdzięczna, że tak wychowała swojego syna. Stworzyła dobrego człowieka.

  15. Twoja teściowa to marzenie!! „Nie kwestionuje jak wychowujemy dzieci,nie negocjuje (!),nie podważa autorytetu” oraz „nie obraża się”-przepraszam,ale to już przegięcie!naprawdę?naprawdę jest tak cudowną osobą,że tego nie robi? Rany, masz skarb a nie teściową! Skarb! I niech Ona o tym wie ☺

  16. dobrze sie czyta, ze sa jeszcze fajne tesciowe, chociaz i ja nie moge narzekac. Moja tesciowa jest daleko i widujemy sie rzadko wiec zawsze jak juz dojdzie do wizyty to staramy sie „pilnowac” i byc po prostu milym dla drugiej osoby. Ale tak sobie retrospektywnie analizuje i mysle ze to jaka tesciowa jest dla nas jest tez troche wynikiem tego jakie my jestesmy dla tesciowej. Byl czas, ze ja tez mialam sobie sporo do zarzucenia, bo tesciowa jest po prostu nie w moim „typie” no i co zrobic. Nigdy nie potrafilam sie jakos bardzo z nia zaprzyjaznic ale i tez nie zalezalo mi bardzo na tym a teraz z czasem widze ze jestesmy sobie coraz blizsze bo w koncu jestesmy przeciez rodzina i jestem matka jej wnukow a to wazna funkcja. Zycze wszystkim duzo mocy w relacjach z tesciami. A mam jeszcze pytanie: czy jesli Twoja tesciowa pochodzi z Brazyli to mowi przeciez po portugalsku jak mniemam, jak sie z nia dogadujesz, czy moze mowi po polsku?

    1. Zgadzam się z Tobą – ja jestem raczej osobą, z którą łatwo się dogadać, o ile komus naprawdę nie zależy, żeby mi dokuczyć. Myślę, że mojej teściowej też jest łatwiej, bo ja też nie jestem jakąś humorzastą zołzą.
      Co do jezyka w jakim się porozumiewamy – odsyłam do tego wpisu http://missferreira.pl/co-ludzie-powiedza/. Teściowa mówi tylko po portugalsku, ale ja teraz już też mówię prawie biegle po portugalsku 🙂

        1. Hehe, ale wiesz, że ja się nie uczyłam? Mąż mówił tak do dzieci i nagle – kiedy rok temu przyjechała teściowa – okazało się, że mówię dobrze! 😀

  17. A ja mam fajną teściową! Nie narzuca swojego zdania i zawsze mozna na nia liczyc. Moj maz o swojej tesciowej moze powiedziec to samo😉
    Co do malkontenctwa, to ja rowniez oduczylam sie narzekania. Zweryfikowalam grono znajomych i nie spotykam sie z toksycznymi kolezankami. Polecam wszystkim!
    Nauczylam sie tez mowic ludziom mile rzeczy, to naprwade dziala!
    Saro, pozdrow tesciową i powiedz jej ze jest przepiękną kobietą.

  18. Moja teściowa jest dobrym człowiekiem. Po prostu. I bardzo mądrym – powiedziała mi kiedyś: „dziecko wychowuje się dla kogoś”. Zapamiętam to do końca życia, bo ile trzeba mieć w sobie siły i pokory, aby kierować się tą zasadą. Zwłaszcza, kiedy ma się jednego syna. Zawsze, kiedy o niej myślę, robi mi się ciepło na sercu. Mam kochanych rodziców, ale z teściową mam takie relacje, że czasami im czegoś nie powiem, ale jej tak. Bo ich nie chcę urazić, a jej ufam, i ona mnie zrozumie. Bardzo, ale to bardzo chciałabym kiedyś taka być.

  19. Mysle, ze duze znaczenie ma Fakt, ze Twoja tesciowa jest z Brazylii. Nie wiem dlaczego, Ale im jest o wiele latwiej akceptowac ludzi, takimi, jakimi sa i cieszyc sie z tego. Ja dopiero po pobycie tam z wiekszym dystansem i akceptacja odnioslam sie do siebie i tego nastawienia zycze nam wszystkim 🙂

  20. To tak, jakbyś dokładnie opisywała mamę mojego narzeczonego. To wielkie szczęście mieć tak wyrozumiałą i nienarzucającą się „teściową”. Piękny tekst.

  21. No niestety, moja teściowa jest klasyczną, zrzędliwą, wytykającą każdy ,,błąd”mamuśką. Niechętnie spędzam z nią czas, a i ona stroni od nas, w ciągłej obawie, że poprosimy ją o opiekę nad dziećmi :/.

    Twój wpis uświadomił mi jak wiele obie tracimy :).

  22. Myślę, że to prawda, że fajny człowiek=fajna teściowa. Twoja teściowa jest młoda, piękna, ma swoje pasje i zainteresowania, jest otwarta na ludzi, na świat… (tak mniemam z Twoich postów). Niestety w Polsce nadal wiele kobiet 60+ to osoby bez własnych zainteresowań, bez przyjaciół, bez pieniędzy, chore, zamknięte na wszelkie nowinki…Jedynym życiem i rozrywką jest rodzina, może dlatego tak bardzo wszystko przeżywją? Nie słuchają co się do nich mówi, bo przecież wiedzą lepiej. Nie rozumieją po co dawać dzieciom wodę od picia i czemu nie powinny jeść tyle słodyczy. Przecież ich dzieci piły słodzoną herbatę i jadły czekoladę i żyją! Dziwi mnie natomiast to jak wiele synowych nie potrafi sobie poradzić z taką sytuacją, jak czują się urażone bo teściowa 10 lat temu skrytykowała suknię ślubną i woli siostrę męża od niego. Przecież zdanie osoby, na której nam nie zależy nie powinno mieć dla nas znaczenia. Trzeba to puszczać mimo uszu, nie brać do serca. Teściowa omawia tylko z synem rodzinne sprawy? I dobrze, przynajmniej nie trzeba z nią rozmawiać jeśli się jej nie lubi 🙂 A najważniejsza w tym jest moim zdaniem postawa męża. Po to odchodzimy z domu aby założyć własną rodzinę, podejmować własne decyzje, żyć po swojemu…Mam wrażenie, że wiele osób ma nieodciętą pępowinę. Dają się szantażować rodzicom i są od nich zależni mimo pozornej dorosłości. Często też punktem zapalnym są dzieci. Sytuacja życiowa zmusza żeby poprosić nielubianych teściów o pomoc, bo dzieci chore a trzeba chodzić do pracy. Już samo to jest rysą na szkle a niech jeszcze coś pójdze w ciągu dnia nie po naszej myśli…teściowa zapomni podać położyć dziecko na drzemkę lub napoi przysłowiowym Kubusiem…murowana afera lub skrywana gorycz, która narasta latami. Bo przecież nie można dopuścić o tego żeby teścowa się obraziła, kto się wtedy zajmie dziećmi? Ludzi się nie zmieni, żeby wszystko grało potrzeba dużo życzliwości po obydwu stronach. Lub ograniczenie kontaktów do minimum ale nie w atmosferze żalu i pretesji. Teściowie muszą zrozumieć że ich dzieci nie muszą żyć tak jak oni. Przepraszam za chotyczną wypowiedź, to taki zlepek myśli na gorąca 😉

  23. wzruszyłam się czytając(łzy poplyneły)nawet nie wiesz jak zazdroszczę,oh ja nie mam takiego szczęścia,moze po prostu atrakcyjne pewne siebie babki tak maja.

  24. niestety to nie wygląda tak kolorowo jak opisujesz….twoja teściowa mieszka daleko. właśnie -D A L E K O. Gdyby mieszkała na waszym osiedlu, dzień w dzień, uwierz mi zaczęła by cię frustrować

    1. Wiesz, długo tak myślałam, ale mieszkałyśmy pod jednym dachem ostatnie pół roku, 24/7 i okazało się, że świetnie się dogadałyśmy. Ale oczywiście na jednym osiedlu nie mieszkamy 🙂

  25. Saro, jak zwykle wspaniale się Twój tekst czytało i z rozmarzeniem oczywiście. Masz wielkie szczęście mając taką teściową. Przykre jest jednak bardzo, że tak nie wiele z nas dane jest mieć taki skarb. Empatia otwiera wiele drzwi, ale niestety nie każdy ją posiada. Myślę też, że wiele teściowych ma swoje kompleksy, które także wpływają na ich zachowanie, to akurat wiem z własnego doświadczenia. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i wiele ciepła życzę!

  26. Przeczytalam ten wpis po raz drugi, z glebsza refleksja, niz w grudniu. I kurcze ja tez mam swietna tesciowa. No strzeli czasem focha o nic, nadal nie obczaja mediow spolecznosciowych, wysylajac mi prywatne wiadomosci w komentarzach pod wpisami czy tez nigdy nie pofatygowala sie o poprawne zapisanie mojego panienskiego nazwiska w jej kontaktach (muahaha), fakt faktem nie mowi po polsku. Ale biorac pod uwage jej pozytywy- nie wtraca sie do naszego malzenstwa, mam z nia swietny kontakt, wychodzimy na miasto, do teatru, kina czy po prostu na drina. Tez potrafie jej powiedziec o wiele wiecej niz wlasnej matce. Czasem z frustracji czy tez lenistwa potrafilam uzyc jej jako bron przeciwko mezowi w trywialnych klotniach 😉 Pamietam, jak zrobilo mi sie milo kiedy powiedziala mi, ze jestem dla niej jak corka, ktorej nigdy nie miala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.