JUST ANOTHER DAY IN PARADISE…

*Wpis zawiera element współpracy z firmą Festina.

Zatkałam Lolka korkiem w postaci butli z mlekiem. Liczyłam na kilka kwadransów mnie samej ze mną – nie może być tak, że widuję siebie tylko na blogu, to źle wpływa na nasze relacje.
Korek nie zadziałał. Lolek opróżnił jego zawartość i wdzięcznie szczebiocząc, oddał mi butelkę, skazując mnie tym samym na kolejny dzień bez chwili świętego spokoju.

Siedzimy tu więc całą zgrają – ja ze sobą, Lolek oraz hałastra wirusów i bakterii, które, jak co roku o tej porze szukają schronienia pod moim dachem.
Ja jestem dla nich niczym niezdobyty Mordor. Siłą woli zwalczam nie tylko cellulit, ale też grypę, przeziębienie i tłuszcz. Zbynio i Ąfel pochłaniają takie ilości czosnku i cebuli, że nie lubią ich nie tylko bakcyle, ale też niektóre dzieci z przedszkola. Mój małżonek stanowił do tej pory łakomy egzotyczny kąsek, ale kiedy rok temu przyszedł na świat nasz syn, stało się oczywiste, że pozycja najapetyczniejszego w naszej rodzinie, stanęła pod znakiem zapytania.

Nie dziwię się mikrobom, na ich miejscu tez wybrałabym Lolka, który wkroczył właśnie w najrozkoszniejszy etap rozwoju, zwanym potocznie „do schrupania”.
Nie potrafię się na niego złościć, kiedy gotuje niewidzialne potrawy w moich widzialnych naczyniach na namacalnej podłodze, kiedy idziemy na spacer z wałkiem do ciasta. Kiedy do piekarni oddalonej 50 metrów idziemy pół dnia studiując po drodze konsystencję kałuż, skład powietrza, twardość asfaltu, gęstość błota, zawartość dziur i lepkość świata. Gdy konsekwentnie idąc przed siebie, idziemy na wspak.
Rozumiem gdy w intymnym kącie, pod stołem za firanką, ktoś morduje pampersa… Gdy zawartość śmietnika przechodzi akceptację i gdy czystość muszli klozetowej zostaje poddana testowi białej rękawicy, bez użycia tejże… Gdy zasłona staje się inspiracją modową, regał drabiną, lampka grzechotką, dokumenty wydzieranką, szafa kręgielnią…

Siedzimy więc tu razem, stanowiąc mizerny duet – ja łaknąca spokoju, Lolek żądny wrażeń.
Ja dzierżąca w dłoni myszkę, Lolek z drewnianym berłem, które za czasów świetności pomagało mi poskromić kotleta. Ja zastygła w pozie człowieka zrezygnowanego, Lolek entuzjastycznie potrząsający kuprem.
Ja – ofiara, Lolek drapieżca!

PS Trwają czystki w mojej szafie, zapraszam.




spodnie, torba – Monnari | żakiet – Ciuchbuda | szpilki – Milanoo | bluzka – Nife | zegarek – Apart Elixa

KONKURS!
Jeśli macie ochotę zasmakować Paryża, spróbować sił przed obiektywem, wpaść w ręce najlepszych stylistów i rozgościć się w legendarnym paryskim Pin-Up – mam dla Was dobre wieści.
Festina szuka dziewczyny, która zostanie twarzą ich marki.
Hasło konkursu to „Twój najpiękniejszy dodatek”. Możecie zgłaszać się do 15 stycznia 2014 r.
Pod TYM LINKIEM znajdziecie formularz zgłoszeniowy.
Na fp Festina będziecie na bieżąco informowani o szczegółach.
Powodzenia!

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.