MOJA KOSMETYCZKA

Już miałam Was poinformować, że właściwie w mojej kosmetyczce nuda, kiedy przypomniało mi się, że używam dwóch kremów – ze ślimaka i z aligatora.
I z całym szacunkiem do wiesiołka i rumianku, ale jednak aligator robi nieco większe wrażenie.
Odkryłam też bardzo fajny podkład, korektor do brwi i rewelacyjną szminkę za… uwaga… 1,99 (słownie: złoty dziewięćdziesiąt dziewięć :D).

Wielokrotnie pisałam Wam, że jestem posiadaczką cery humorzastej – tak właśnie. Bywa że miesiącami tułam się od dermatologa do dermatologa, ukwiecona krostami. A potem przez pół roku jestem posiadaczką alabastrowej cery, nieskalanej porem.
Dziś, kiedy piszę do Was te słowa, moja twarz jest gładka niczym pupa niemowlęcia, a ja chcę wierzyć, że to za sprawą obecnej pielęgnacji.
Zapewne nigdy nie poznamy prawdy, ale kosmetyki z dzisiejszego wpisu polecam Wam z czystym sumieniem.

Płyn micelarny Mincer.
Mogę nie pamiętać jak się nazywam, na jakiej żyję planecie, mogę spać na stojąco, ale nie ma takiej możliwości, żebym nie zmyła makijażu. No po prostu nie ma opcji.
Parę lat temu podczas warsztatów z wizażu u Anety Błaszczak, usłyszałam, że podczas jednej nocy przespanej w makijażu, skóra starzeje się o 3 miesiące!
Moim faworytem jeśli chodzi o demakijaż od dawna są płyny micelarne – i ten jest godny polecenia. Bardzo sprawnie zmywa makeup, jest delikatny. Fajowy.

Tonik evree hamaelisowy.
Tonizowanie cery, jest niemal tak samo ważne, jak zmywanie makijażu – zwłaszcza, jeśli borykacie się z niedoskonałościami – po prostu musicie przywrócić skórze pH. Jeśli tego nie zrobicie, stworzycie bakteriom idealne warunki do rozwoju.
Już dawno żaden tonik nie przypadł mi do gustu tak jak ten. Producent pisze „mniejsze pory, zredukowane niedoskonałości. Nawilżona, gładka, wyciszona cera” – oczywiście ten produkt nie jest remedium na większe problemy, ale to bardzo dobry tonik.

Peeling rozświetlający Ideal Glow L`oreal.
Baaardzo udany produkt. Wyjątkowo delikatny, nie podrażnia. Po jego użyciu cera jest tak gładka i napięta, że wmasowywanie kremu staje się czystą frajdą.

Peeling enzymatyczny Purederm.
Z relacji koleżanek wiem, że mało kto lubi peelingi enzymatyczne. A szkoda. Do stosowania tego typu peelingów przekonała mnie Kasia z Galatei, kiedy miałam spore problemy z cerą. Odradziła mi wtedy wszelkie produkty ziarniste i nakazała stosowanie tych enzymatycznych. Niestety z peelingami enzymatycznymi jest jeden problem – nie ma natychmiastowego spektakularnego efektu. Ale słowo Ferreiry – warto dać im szansę. Jeśli macie zanieczyszczoną cerę, nic ze sposobów domowych, nie pomoże tak jak peeling enzymatyczny. Kupicie go w Rossmanie.

Kem ze śluzem ślimaka, Clarena.
Bardzo bardzo lubię Clarenę. To kolejny produkt, który okazał się rewelacyjny. Oczywiście musiałam przemóc w sobie myślenie, że pokrywam się ślimaczym śluzem 😀
„Polecany w szczególności do pielęgnacji skór podrażnionych i problematycznych. Ekstrakt z arniki, alantolina, D-panthenol i sok z aloesu działają przeciwzapalnie, przyspieszają wchłanianie obrzęków, krwiaków, zasinień”. Krem nadaję się na dzień i noc – jest idealny pod makijaż.

Krem z aligatora.
O rety, ale to brzmi. Jednak sami zrozumiecie – kiedy już zakolegowałam się ze ślimakiem, aligator nie stanowił problemu.
Ten krem dostałam od Wow Cosme w prezencie. Ponieważ jest drogi, od razu powiedziałam, że dopóki go nie zużyję i nie zobaczę jak działa, nie polecę czytelniczkom tak drogiego produktu.
Dziś po kremie z aligatora zostało mi wspomnienie i bardzo miękka cera.
Krem jest dosyć ciężki i w moim wypadku nie nadawał się na dzień, ale na noc – idealny. Co więcej, można go stosować pod oczy.
Warto, jeśli macie chrapkę na produkty koreańskie – naprawdę warto zainwestować w ten krem.

Krem pod oczy Lierac.
Ja nie wiem co to jest, ale odnoszę wrażenie, że mało kto używa kremów pod oczy. Co więcej , jest jakieś takie dziwne przekonanie, jakoby używanie kremu pod oczy było równoważne z deklaracją – „jestem stara”. Azjatki stosują takie kremy od 15go roku życia.
Skóra wokół oczu jest zupełnie wyjątkowa, bardzo delikatna, cieniuteńka – wymaga o wiele więcej troski niż mogłoby się wydawać.
Co prawda, nie wierzę że taki krem jest w stanie odwrócić jakikolwiek proces, ale z pewnością może nieco odwlec moment pojawianie się zmarszczek. Ja akurat mam wokół oczu ogromne zmarszczki mimiczne, jeśli dojdą do tego grawitacyjne to mogę wyglądać zabawnie.
Ten krem wpadł mi ręce przypadkowo – był w promocji, a akurat czegoś szukałam. Czy jest dobry? No właśnie trudno mi powiedzieć, nie pamiętam żebym kiedykolwiek używała kremu pod oczy, który zrobiłby na mnie wrażenie. No ale z tymi produktami tak to właśnie jest – być może gdybym go nie używała już byłabym mocno pomarszczona.


Revlon Colorstay nr 150, buff.
Nadal mój podkładowy faworyt. Ciekawe czy kiedykolwiek to się zmieni? Jeżeli zależy mi na trwałości makijażu i efekcie nieskazitelnej cery – jest niezastąpiony.

It`s Skin, krem BB do cery tłustej i mieszanej.
Produkt po który powinny sięgnąć właścicielki bardzo jasnej cery, dla których najjaśniejszy podkład nadal jest za ciemny. Ten krem nie ma żółtawego odcienia (jak w przypadku Colorstay 150). Niestety jednak uważam, że egzamin zdaje jedynie na bezproblemowej cerze, mimo że proponowany jest dla skóry problematycznej. Jeśli macie trądzik czy wszelkiego rodzaju niedoskonałości – zostaną podkreślone. Poza tym krem się błyszczy na twarzy, trudno go zmatowić. Pamiętajcie też o nakładaniu go dłońmi – koreańskie kremy bb nie lubią pędzli i gąbeczek – powinny idealnie wtopić się w cerę pod wpływem ciepła dłoni.

Catrice, Liquid Coverage.
Kupiłam go zupełnie przypadkowo – był w promocji i jakoś ładnie wyglądał. A okazał się fenomenalnym podkładem – jestem niemal pewna, że w końcu znalazłam godnego następcę Revlonu, niestety – kupiłam za ciemny odcień i muszę poczekać aż zrumieni mnie słońce. Obecnie czaję się na właściwy kolor, czyli 010, ale tak się zabawnie złożyło, że oprócz mnie che go cała reszta świata i trzeba ustawić się w bardzo długiej kolejce. Poczekam.


Pomadka Freedom nr 110, Pepco.
Pomadki należą do kosmetyków, za które po prostu nie jestem w stanie zapłacić więcej niż jakieś 20zł (to samo dotyczy tuszy do rzęs). Tym razem przeszłam jednak samą siebie, albowiem za tę szminkę zapłaciłam… uwaga… 1,99zł w Pepco 😀
Raczej nie dawałam jej szans, nie mogłam wypróbować koloru, byłam pewna że pewnie kupiłam jakiś zjełczały smalec do ust. A tu proszę – ładnie wygląda na ustach i co chwilę ktoś pyta, co to za pomadka 😀

Pomadka Pupa nr 403.
Ukochana firma każdego faceta – „o rety pupa?! Hahahihi, prawie jak „osram”, dopadłam ją na jakieś promocji w Rossmanie, oczywiście za mniej niż 20zł 😀 Uwielbiam ten kolor, niemal zawsze mam na ustach tę właśnie pomadkę. Niestety wydaje mi się, że ciężko ją gdziekolwiek dostać.


I na koniec – kilka moich ukochanych kosmetyków z kolorówki:
1. Korektor do brwi, Catrice.
Moje absolutne odkrycie ostatnich miesięcy! Kiedy już podkreślicie brwi kredką/cieniem, możecie delikatnie obrysować je tym korektorem – wygląda to bardzo estetycznie. Kupicie ją w Naturze.

2. Róż Bourjois nr 16.
Chyba nikomu nie muszę go przedstawiać. Używam od zawsze.

3. Rozświetlacz Golden Rose, 01 Bright Gold.
Według mojej ośmioletniej córki, rozświetlona twarz wygląda jak „pokryta śluzem” 😀
Ja jednak lubię ten efekt, a moim najnowszym odkryciem jest ten rozświetlacz w sztyfcie.

4. Cień do powiek p2, nr 260 marsala.
Ostatnio wykonuję nim cały makijaż oka, stopniując nasycenie koloru.

5. Korektor pod oczy, Bell nr 01.
Pamiętajcie, że pod oczy nie nakładamy podkładu – tylko i wyłącznie płynny korektor. Podkłady obciążają delikatną skórę wokół oczu i przyczyniają się do powstawania zmarszczek. Tego korektora używam od lat – jest naprawdę dobry. Kupicie go w Biedronce za jakieś 8zł 🙂

6. Bronzer Inglot HD, nr 505.
Jestem chora, kiedy widzę dziewczyny zmalowane bronzerem w pomarańczowym odcieniu – brrr! To naprawdę wygląda potwornie – spójrzcie na Donalda Trumpa.
Twarz modelujemy produktami w chłodnym odcieniu – ma to wyglądać tak, jakby światło rzucało cień na twarz. Ten produkt spisze się doskonale.


Moje ukochane zapachy od lat!
Nina Ricci, Nina – zamknięta w jabłuszku i Noa Cacharel

Jeśli macie do polecenia jakieś kosmetyczne hity to koniecznie piszcie!

I na koniec filmik – jak prawidłowo zmywać makijaż i wklepywać krem.
Wbrew pozorom, nie jest to oczywiste. Podczas pielęgnacji cery, powinnyśmy wykonywać ruchy „ku górze”, odwrotnie do tego jak działa grawitacja.

You may also like

12 komentarzy

  1. Jak dobrze wiedzieć, że takich zboczeńców odnośnie demakijażu (przed snem lub nawet generalnie), jak ja, jest jeszcze trochę 🙂 Nie wyobrażam sobie zasnąć z tapetą na skórze, po prostu moja wyobraźnia nie ogarnia takiego tematu.
    Ja przez większość mojego życia nie miałam problemów ze skórą, od czasu do czasu jakiś pryszcz.. ale generalnie nigdy nie musiałam wypłakiwać oczu z powodu stanu mojej skóry. Aż do 30-tego roku życia, kiedy skóra zrobiła się humorzasta, pryszczata i pełna porów. Zaczęłam szukać, czytać co z tym zrobić. Przerzuciłam się na kosmetyki apteczne (m.in. Clinique) i zaczęłam interesować się kwasami. Zdecydowałam się na Clarenę (Retinol & Mandelic Acid Cream), doczytałam, że obowiązkowo peeling i – tak jak piszesz – żadne ziarniste. Koleżanka poradziła peeling Ginvera Marvel Gel.. I od momentu, kiedy zaczęłam używać takiego zestawu – koniec z problemami! A krem pod oczy to dla mnie taka sama bajka jak dla Ciebie 🙂 Polecam też Annabelle Minerals choćby dlatego, że wreszcie się nie świecę! co do reszty (kolorówka), to wychodzi na to, że ja się w ogóle nie maluję 😉

  2. Mi ostatnio wpadło w ręce kilka hitów, zwłaszcza koreańskich (uwielbiam!).
    Krem pod oczy – EtudeHouse Moistfull Collagen Firming Eye Cream
    Krem do twarzy – SKINFOOD Royal Honey Essential Queen’s Cream
    Serum do twarzy Mizon Peptide 500 (używam też pod oczy)
    Olejek do twarzy Khadi różany
    Olejek do mycia twarzy – The FaceShop Rice water
    Sesderma – krem i serum z witaminą C
    Tony Moly – Panda’s Dream White Hand Cream Krem do rąk(fajnie nawilża i TO OPAKOWANIE!!!)
    Podkład w kompakcie Laneige BB Cushion 😉
    Dr Sante arganowa maska do włosów

    Sama uwielbiam testować nowości i zaciekawił mnie ten korektor do brwi Catrice 🙂 poluję tez na krem z witaminą C Sesderma pod oczy, na razie biję się z myślami czy warto, bo dość drogi jak na swoje 15 ml…

    Pozdrawiam Cie Saro! 🙂

  3. Bardzo przydatny wpis! 🙂 a jeśli chodzi o kremy pod oczy osobiście polecam krem Vianek z ekstraktem z lnu. Dostałam próbkę i już po niej zauważyłam taką różnicę, że skusiłam się na całe opakowanie. Lekko poprawia koloryt, a poza tym nawilża, ale ma też bardzo lekką konsystencję.
    Mam jeszcze jedno pytanie, czym rozprowadzasz podkład? Również używam Revlon Color Stay w tym samym kolorze i rozprowadzam go pędzlem, ale mój efekt nie umywa się do Twojego ze zdjęcia 🙂

    Pozdrawiam

  4. Jeśli chcesz spektakularnego efektu po peelingu enzymatycznym to polecam ananasowy peeling Theo Marvee- martwe komórki naskórka dosłownie rolują się pod palcami przy wmasowywaniu peelingu. Do kupienia u kosmetyczki i dosyć drogi (ok 70 zł), ale warty każdej wydanej na niego złotówki. Odkąd kosmetyczka mi go poleciła nie używam żadnego innego peelingu.

  5. Moim hitem od miesiecy jest plyn miceralny Sylveco, lipowy. Delikatny ale skuteczny. I co najwazniejsze, nie jakas tam sztuczna chemia ale w wiekszosci sklad naturalny. Jedyna jego wada jest dostępnośc, w moim miescie widze go tylko w jednej aptece.
    Z kolorówki ostatnio moim hitem są tusze Eveline i Bell (nie pamietam nazw, ale ogólnie kazdy rodzaj od nich fajny).
    Chciałabym też dorwac w końcu jakiś skuteczny krem pod oczy, bo stuknęła mi 40-tka (buuu) i okolice oczu jakby przyspieszyły w robieniu sobie rowków i promienistych rozgwiazd nie wspominając o głebokich cieniach, ech! Ty droga koleżanko żadnych ale to żadnych zmarszczek nie masz!
    Słyszałam dobre rzeczy o olejku z opuncji figowej i jako wielka fanka kosmetyków Ministerstwa Dobrego Mydła (od nich polecam wszystko!) chyba sie w koncu skusze. Opiewany przez blogerki olejek rozswietlający firmy IOSSI jakoś u mnie cudów nie zdziałał.
    Pozdrawiam, wierna czytelniczka:)

  6. Dzięki za inspirację. Wypróbowałam Evree tonik w spray’u i jest naprawdę super. Kupiłam też korektor Bell i muszę powiedzieć, że daje radę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.