MOJE SPOSOBY NA ZNISZCZONE BLOND WŁOSY

włosy blond

Dziś na blogu temat tak lekki, że aż mam ochotę napisać „witajcie kochane!”.
Porozmawiamy sobie o włosach.
Chociaż, teraz kiedy to napisałam, nie jestem pewna, czy włosy to temat aż tak lekki. Przypomniało mi się, kiedy siedem lat temu na mojej głowie zostały zgliszcza, bo wymyśliłam sobie, że zostanę Gandalfem. Jakoś nie było mi wtedy do śmiechu, a wręcz przeciwnie – nie mogłam się pozbierać i straciłam pewność siebie, która jak się okazało częściowo była w moich włosach! Na dodatek cały czas powtarzałam sobie „daj spokój, to tylko włosy”.
Jest coś na rzeczy z tymi włosami. Powiem Wam, że kiedy mam taki porządny „good hair day”, że żywcem mogliby mnie wziąć do reklamy bez użycia fotoszopa, to czuję, że mogę wszystko. A kiedy mam gorszy dzień i włosy spływają mi z głowy cienkimi strąkami, myślę, o taka szara myszka, nie będę się ludziom narażać.

Zatem dzisiaj opowiem Wam o mojej pielęgnacji włosów oraz o tym, co sprawiło, że moja przyjaciółka W., kiedy mnie widzi, zawsze mówi „co ty robisz, że te twoje włosy się świecą, jak psu jajca?”.
W ogóle uważam, że to byłoby doskonałe hasło reklamowe, te wszystkie „jesteśmy tego warte, piękne włosy, zachwycaj bla bla bla”, są takie pretensjonalne.
Nawet mam w głowie tę reklamę. Ja i moja przyjaciółka, miła dziewczyńska atmosfera i wtedy ona zaczyna gładzić moje włosy, mówiąc „co ty robisz, że twoje włosy świecą się jak psu jajca?!”.
A ja na to wyciągam z torby ulubiony szampon.
Dosyć żartów! Do rzeczy.

Półtora roku temu, przed samym wyjazdem na Sycylię, gdzie jachtem pływaliśmy po Wyspach Liparyjskich, wpadłam na pomysł, że mocniej rozjaśnię włosy.
O ile z samego zabiegu byłam zadowolona, o tyle po tygodniu siedzenia na słońcu i moczeniu włosów w morskiej wodzie, nie tylko wyglądałam jak Hulk Hogan, ale na głowie miałam niezłe siano. Mimo różnistych zabiegów nawilżających moje włosy nie chciały wrócić do normalności.
Zresztą ja nie do końca wierzę, że są cudowne kuracje, po których spalone włosy, mogą stać się lśniące i dociążone.
Ostatecznie przyciemniłam lekko włosy tonerem, żeby nie były tak wypłowiałe, postanowiłam je zapuszczać i stopniowo ścinać końcówki.

OLEJOWANIE
Jakiś czas później na jednym z włosomaniackich blogów, wyczytałam, że taki włosom jak moje, dobrze robi olejowanie, ale w trochę inny sposób.
Zamiast nakładać olej bezpośrednio na włosy, wystarczy dodać kropelkę do odżywki. Podstawą takiej pielęgnacji jest konsekwencja, bo efekty będą, ale dopiero po czasie…
Pomyślałam, co mi szkodzi. Do odżywki i maski zaczęłam dodawać po kropelce mojego ukochanego olejku z awokado, którego używam do wszystkiego – zmywam nim makijaż, dodaję do kremów na noc i masuję twarz.
Po kilku tygodniach zauważyłam, że moje włosy są o wiele bardziej sypkie i błyszczące. A ponieważ jedyną zmianą w pielęgnacji był olejek z awokado, przypuszczam, że była to jego zasługa.

olejowanie włosów
Zdjęcia robiłam w świetle dziennym, nie użyłam filtrów ani w żaden sposób ich nie przerabiałam

OGRANICZENIE SUSZARKI
W zeszłe wakacje postanowiłam również odstawić suszarkę. Mój stosunek do suszarek jest taki, że zdrowych włosów nie zniszczą. Jeśli jednak włosy są w złej kondycji, to suszarka tylko pogorszy sprawę. Przekonałam się o tym dobrze.
Oczywiście mi jest łatwo dawać takie rady, bo piszę sobie bloga z domu i mogę myć włosy, kiedy chcę i pozwolić sobie na luksus ich niesuszenia. To niestety prawda i rozumiem, że wiele osób nie jest w stanie zrobić takiego eksperymentu.
Początki bez suszarki były trudne, bo nie mogłam patrzeć na siano, które powstawało na mojej głowie w miarę jej schnięcia. Koszmar.
Po kilku tygodniach włosy zaczęły się odwdzięczać. Nie zamieniały się już w siano, były puszyste, a po kilku godzinach od mycia, stopniowo się dociążały i wyglądały naprawdę dobrze.
Wiadomo, że suszarka i szczotka zawsze robią swoje i nie wiem, czy moje włosy kiedykolwiek będą wyglądały spektakularnie bez układania, ale teraz myję je, nakładam obowiązkową odżywkę z kroplą olejku i mam poczucie, że moje włosy są mi za ten odwyk od nadmiernej pielęgnacji i suszenia, bardzo wdzięczne.

PRODUKTY, KTÓRYCH UZYWAM DO PIELĘGNACJI
Od razu mówię, że nie polecę Wam żadnego szamponu. Zazwyczaj używam Timotei do włosów blond, ale prawda jest taka, że do szamponów nie przywiązuję wielkiej wagi. Często kupuję te w kostkach, które bardzo się u mnie sprawdzają.
Moje włosy są śrdenioporowate. Wiem już, że pielęgnacja bez silikonów, jest w moim przypadku walką z wiatrakami. Był moment, kiedy chciałam postawić na zupełnie naturalną pielęgnację, ale moje włosy wyglądały tragicznie i w końcu odpuściłam. Poczytałam też trochę o tych wyklętych silikonach i SLSach i przestałam reagować na nie paniką.

1. Odżywka Isana Blautenkraft
Muszę powiedzieć, że w ogóle chwalę sobie produkty do pielęgnacji włosów z Isany. Używam często kosmetyków do włosów blond. Kosztują grosze i spisują się świetnie.
Natomiast ta odżywka to moje małe odkrycie. Nie ukrywam, kupiłam ze względu na zapach, a okazała się służyć moim włosom wybornie. Po jej użyciu ą po niej sypkie i naprawdę błyszczące. Odżywka jest wydajna i stosuję niewielka ilość na całą długość.

2. Maska z Mango
Maski Kallos są legendarne i jeśli od czasu do czasu coś mnie podkusi, żeby zainwestować w inną/lepszą/droższą to ZAWSZE wracam z podkulonym ogonem do tych.
Moją faworytką jest zdecydowanie ta z mango.

maska kallos

3. Olejek Sesa
O tym olejku powiedziała mi fryzjerka. Wychwalała go tak bardzo, że jak tylko wróciłam do domu, znalazłam go na allegro i kupiłam. Szybko się przekonałam, że trzeba się nauczyć jak go używać, inaczej może kompletnie się nie sprawdzić. W internecie znajdziecie wiele instrukcji, jak z niego korzystać. Ja robię to na dwa sposoby.
Pierwszy: jeśli mam czas, myję włosy, wcieram niewielką ilość olejku w skórę głowy i rozprowadzam na reszcie włosów, następnie dodaję maskę i trzymam wszystko na włosach ok godziny.
Spłukuję całość, dodając jeszcze trochę odżywki, żeby mieć pewność, że olejek się rozpuścił.
Drugi sposób: odrobinę olejku dodaję do odżywki lub maski po umyciu włosów. Tak robię najczęściej.
Jakich efektów możecie się spodziewać? Znacznego wygładzenia, blasku, ogólnego dociążenia. Ja zauważyłam też, że włosy są o wiele dłużej świeże i zdecydowanie mniej się przetłuszczają. Podobno olejek świetnie radzi sobie z łupieżem. Nie wiem, bo nie mam tego problemu. Poza tym przyspiesza porost włosów.
Czy olejek ma wady? Owszem. Jest nią zapach. Nie będziecie pachnieć rosołem jak po kozieradce, ale starymi ciężkimi perfumami. Mnie ten zapach nie przeszkadza za bardzo, ale mój mąż go nienawidzi. Blondynki niech mają na uwadze, że te olejek przyciemnia naturalny kolor włosów. Oczywiście nie po pierwszym użyciu, ale regularnie stosowany z pewnością je przyciemni.

4. Olejek z awokado
Pisałam o nim wyżej. Używam go od lat do pielęgnacji twarzy, a od roku jeszcze do włosów. Próbowałam różnych olejków i zdecydowanie to jest mój faworyt. W ogóle z olejami jest tak, że to bardzo indywidualna sprawa i trzeba znaleźć ten swój.
Różne oleje nadają się do różnych cer i rodzajów włosów. Warto o tym poczytać, zanim coś kupicie, bo być może olejek awokado, którym ja jestem zachwycona, w ogóle nie sprawdzi się u Was.

5. Olejek Kerastase Elixir Ultime
Najdroższy produkt do włosów, jaki miałam i mam. Czy jest wart ceny? Uważam, że to jest super, jeśli macie zdrowe włosy. Po raz pierwszy kupiłam go siedem lat temu, kiedy spalili mi włosy i byłam w stanie zapłacić każdą cenę za ich odratowanie. Byłam bardzo zawiedziona. Miało być tak pięknie, a włosy jeszcze bardziej się spuszyły i wyschły.
Kupiłam go ponownie kilka miesięcy temu, kiedy uznałam, że moje włosy wróciły do formy, poza tym polecała go Natalia z Blondhaircare, której opinii bardzo ufam.
Teraz rozumiem zachwyt. Po myciu nakładam małą pompkę na mokre włosy. Efekt jest natychmiastowy. Moje włosy po myciu już w ogóle nie przechodzą etapu puszystego siana. Tej olejek ujarzmia je momentalnie. Oczywiście jest to olejek silikonowy, ale jak wspominałam, przestałam już reagować na silikony w kosmetykach, jak diabeł na wodę święconą.
Nie ukrywam, że jestem wprost uzależniona od zapachu Elixir Ultime i jeśli są perfumy, które tak pachną, dajcie mi znać.

6. Suszarko-lokówka Remington
Przyznam szczerze, że marzył mi się Dyson. Nadal nie wykreślam z listy zachcianek, ale jednak nie mogę się szarpnąć na taki wydatek. Poczytałam trochę i okazało się, że ta suszarko-lokówka ma dobre opinie. Odkąd przestałam korzystać z suszarki, czekam, aż włosy wyschną i układam je za pomocą tego urządzenia. Trwa to moment, efekt jest super.
Moim zdaniem rączka mogłaby mieć trochę mniejszą średnicę, dla kogoś o małych dłoniach może być trudna do trzymania.
Stosunek ceny do jakości oceniam bardzo dobrze, używam jej od dwóch lat.

suszarko-lokówka remington

Na koniec chciałam Wam polecić moje największe odkrycie w zakresie dziwacznych domowych zabiegów na włosy. Jak to dobrze, że są włosomaniaczki, które za nas robią eksperymenty <3 Na blogu Natalii wyczytałam o śmietanie Śnieżce na włosy… Dobrze czytacie. Pamiętajcie, żeby nie pomylić z farbą!!
Okazało się, że porcję odżywki albo maski należy po prostu wymieszać z odrobiną śmietany w proszku i hop na włosy.
Pomyślałam, że nie zaszkodzi spróbować, nawet miałam śmietankę w szafce.
No i powiem Wam, że ten zabieg to sztos. Jeśli zależy Wam na błyskawicznym efekcie lśniących jak z reklamy włosów, to tylko śmietana Śnieżka w proszku 😀
Nie wierzę, że to piszę!

Tyle ode mnie. Dajcie znać, czy Wy macie jakieś hitowe kosmetyki lub zabiegi.

włosy blond

PS Na koniec zostawiam Was ze zdjęciami mojej fryzury sprzed ośmiu lat. Jeśli ktoś z Was potrafi odpowiedzieć na pytanie, co ja sobie wtedy myślałam, to będę wdzięczna!



You may also like

13 komentarzy

  1. Wprawdzie na większość tych informacji już gdzieś trafiłam ale zebrane wszystkie razem zdecydowanie sprawiły że mam ochotę wyjść z pracy, iść do domu i zająć się pielęgnacją moich biednych, zmaltretowanych blond piórek 🙂 Dziękuję za motywację! I nie wiem co sobie myślałaś 8 lat temu ale trzeba przyznać że ten gandalfowy kolor pasował do Ciebie wyśmienicie. Podobnie jak ten aktualny 😉

  2. Cześć:)
    Zainspirowana Twoją informacją o olejku Sesa na IG zakupiłam go i użyłam zaledwie 2 razy, więc jeszcze za wcześnie na ocenę efektów. Jednak masz rację, zapachu fiołków nie ma…wg. moich dzieci pachnie jak…mocz 🙂 i unikają mnie, kiedy mam go na włosach jak diabeł święconej wody… Z drugiej strony, może powinnam uznać to za pozytywny skutek uboczny, wszak święty spokój od dzieci to rzecz iście święta 🙂
    P.S. Szczerze- całkiem fajnie było Ci w tej platynie. I tak, jestem z tych osób, które te ileś lat temu zainspirowane niusem o Twojej blond metamorfozie, zdaje się na Zeberka.pl, weszły na Twojego bloga i tak tu zostały:) Wszystko zatem dzieje się po coś 😉 Serdecznie pozdarwiam!

    1. A i jeszcze jedno- ja od fryzjerski dowiedziałam się o innym patencie kulinarnym- otóż rozcieńczona żelatyna spożywcza na włosach daje efekt prostowania keratynowego, i to za zaledwie za 2 złocisze! 🙂

  3. Oj tam, oj tam. Każda z nas miewa chwile słabości. Ja np. swego czasu uparłam się na noszenie króciutkiej fryzurki a la Anne Hathaway. Jak patrzę teraz na zdjęcia z tego okresu (generalnie unikam, ale zdarzy się przypadkiem), to też się zastanawiam, co ja wtedy miałam w głowie. Bo co na głowie – widzieli wszyscy 🙂 Czasem, jak spotykam kogoś, z kim dawno się nie widziałam, słyszę: „Zapuściłaś włosy! nareszcie!” To mnie utwierdza w przekonaniu, że nie było dobrze :))

  4. Kochana, ten jasny blond jest przepiękny. Wcale nie uważam , że źle wyglądałaś. Może faktycznie włosy na tym ucierpiały…Ale mnie sie bardzo podobałas w tym wydaniu :)). pewnie dlatego, że sama kocham ten odcień…

  5. Ja mam ciemny blond, ale rozjaśniam do bardzo jasnego, chłodnego blondu. Stosuję więc szampon i odżywkę dla blondynek, dodatkowo masko-odżywkę z Garniera aloes, która genialnie wygładza mi włosy i jeszcze olejek po wysuszeniu na końcówki albo na całe włosy, w zależnosci jak mi sie chce. I pryznam szczerze, że mam teraz tak ładne włosy, naprawdę! Są gładkie i nieprzesuszone chociaż tak mocno je rozjaśniam,

  6. Piękne włosy i opaska. Ja niestety jestem leniem jeśli chodzi o włosy…dla cery jestem skłonna zrobić wiele, ale moje włosy raczej zawsze mnie zadowalały, chociaż wiem że można zrobić jeszcze lepiej/inaczej. Jakoś czas temu przez miesiąc,czy dwa praktykowałam wydobycie skrętu, ale w wersji szybkiej,bo na yt cały proces może zajmować nawet godzinę…i polecam, rzeczywiście działa.

  7. Polecam siemię lniane- łyżkę zalewam 1/4 szklanki wody i gotuję aż pojawi się ” glutek „. Studzę, przecedzam przez raj stopę; wlewam do butelki z atomizerem i uzupełniam wodą. Potrząsam, żeby składniki się wymieszały. Używam jako podkład przed olejowaniem, zamiast olejowania i po umyciu włosow. Rezultaty: miękkie, błyszczące i gładkie włosy, cudnie się układają. Polecam trzymać miksturę w lodówce ( ale i tak po 3 dniach zaczyna śmierdzieć😆 Przepis od Ani Gleń.

  8. Uwielbiam dbać o włosy. Mam podobne do Twoich, więc to nie jest trudne, bo są w dobrej kondycji.
    Przede wszystkim nie myję ich codziennie, jak wiem kiedy wypada dzień mycia, to dzień wcześniej kładę się spać z olejkiem na włosach, nie od nasady. Od nasady leci zawsze jakaś wcierka. W lato też ich nie suszę. W zimę muszę, bo od razu jestem chora.

Pozostaw odpowiedź Edyta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.