NA SZARO I W KRATKĘ

WYPRZEDAŻ SZAFY!

Nie trzeba być rodzicem, żeby wiedzieć, że przekora to naczelna cecha każdego dziecka. Nie trzeba być też filmowcem, żeby wiedzieć, że to życie pisze najlepsze scenariusze.
Kto oglądał Kevina, ten wie o czym mowa (no dobra, odrobinę podkręcili tam życie, ale np moim rodzicom udało się popisowo zgubić dziecko).
Ja co prawda nie mam w domu Kevina, mam natomiast Pana Lolentego, który jest tak uroczy, że lecą na niego wszelkie wirusy. Nic zatem dziwnego, że regularnie próbuję poczęstować Pana Lolentego witaminą. On zaś regularnie grzecznie odmawia.
Ponieważ nie toleruję rozwiązań siłowych, postanowiłam przechytrzyć samego Liska Chytruska.
Jak powszechnie wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej. Nonszalancko rzucona na ziemię witamina udająca kontrabandę, to dla Lolka kąsek najbardziej łakomy z łakomych.

Zza kuchennego winkla obserwuję taki oto rozkoszny obrazek:
Samotna witamina żółci się na dywanie. Wtem, niespodziewanie zostaje dostrzeżona przez drapieżcę w niewinnej skórze Lolka. Oczy drapieżcy rozszerzają się i zaczynają pałać dziką żądzą w kierunku witaminy. Drapieżca przyczaja się, bada teren, rozgląda i szykuje do skoku…
Po chwili triumfalnie dzierży w tłustych łapkach żółtą witaminę vel kontrabandę. Przez chwile Lisek Chytrusek delektuje się widokiem zdobyczy, która za moment wyląduje na jego kubkach smakowych, które już drżą z ciekawości, cóż zacz?!

Ta sama witamina, której spożycia Lolek konsekwentnie odmawia, smakuje tak dobrze doprawiona zakazem. Jakież to proste, prawda?

Tutaj możecie usłyszeć, jak powstawały dzisiejsze zdjęcia. Usłyszycie też mój głos, dowiecie się dlaczego założyłam bloga i jaką potrafię być desperatką.

Za super przygodę dziękuję Monice Hemperek z Radia Lublin, która obrzuciła mnie nieprzyzwoitą ilością komplementów i poczęstowała niesamowitą radiową atmosferą! Dziękuję!
Sara



płaszcz – Mosquito | top – Nife | botki – Mango

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.