OŁOWIANE NIEBO

Wczoraj wróciliśmy z Bieszczad.
To taki dziwny moment, bo zawsze obiecuję sobie, że będę roztropnie gospodarować emocjami, jednak jak zwykle na połoninach roztrwoniłam serce i duszę.
Teraz na sofie zamiast mnie siedzi łzawy ludzki worek, gotów rozlać się w każdej chwili.
Minął raptem tydzień, a wróciłam do innego miejsca. Przed kuchennym oknem zalotnie kołyszą się brzozy w powłóczystych zielonych sukniach. Ktoś zdetonował kilotony rzepaku, dokładnie tam, gdzie dopiero co były smutne szkielety drzew i placki brudnego śniegu.
Nad tym wszystkim nieco złowieszcze ołowiane niebo. Ale i tak jest pięknie.
Mój kawałek świata. Moje miejsce na ziemi.
Przeglądam prasę. Jak zawsze na lekkim wdechu. Gdzie był świat, kiedy ja byłam w Bieszczadach?
I nagle ta informacja. Z tych, które już niby wiesz, ale ślizga się tylko po powierzchni twojej świadomości, nie chcesz wpuszczać jej głębiej. Bo utknie w sercu na długo. Bo nie da zasnąć. Nie da czytać książki. Nie da spokoju. A to tylko myśl. Moja upierdliwa myśl. Czyjaś rzeczywistość.
„Obecnie żyje na świecie ponad 40 mln niewolników. To najwyższy wynik w historii”.
Na tym świecie?! Pod tym samym niebem? Na tym świecie tkanym rzepakiem? Równolegle do mojej tęsknoty za skończonymi wakacjami?
Współczesny niewolnik to najczęściej osoba zmuszana do pracy. To ludzie, którzy produkują nasze ubrania, zbierają dla nas owoce i warzywa, łowią dla nas owoce morza, giną w kopalniach, wydobywając minerały do naszych telefonów komórkowych, kosmetyków i samochodów, a dziesiątki niewolników z Nepalu umierają podczas budowy infrastruktury pod Mistrzostwa Świata w Katarze, na których bawić się będzie ta lepsza część z nas.
I nie, nie jest to rzeczywistość alternatywna.

Przecież wiem to wszystko z telefonu, przynajmniej jedna moja metka krzyczy „made in Bangladesh”, a w 2022 jakby nigdy nic zaproszę znajomych i obejrzymy razem mecz, zagryzając wszystko czipsami.
Nasze światy krzyżują się. Bardzo wyraźnie.
Nad tym wszystkim złowieszcze ołowiane niebo. Z mojego spłynie najwyżej deszcz. Z tamtego leją się nieustannie krew, pot i łzy.

Źródła informacji: Outriders, The Guardian

You may also like

14 komentarzy

  1. To tak jak kiedy mowi sie, ze zyjemy w czasach pokoju…na pewno? Dla nas moze tak, ale na calym swiecie codziennie gina ludzie…w wojnach wlasnie :/ Kilka godzin samolotem i jestesmy w innym swiecie…no wlasnie nie, to przeciez nasz swiat – jeden…

  2. To tak jak mowi sie, ze zyjemy w czasach pokoju…czy na pewno? My moze tak, ale codziennie na swiecie gina ludzie…na wojnach wlasnie. Kilka godzin samlotem i mozemy znalezc sie w innym swiecie…no wlasnie nie. Przeciez swiat jest jeden – nasz.

  3. To jest straszne, sama mam
    nieustające wyrzuty sumienia, że swoimi wyborami wspieram współczesne niewolnictwo. Od jakiegoś czasu staram się kupować etycznie, ale mam świadomość, że rezygnacja z sieciówkowych ubrań czy kosmetyków to wciąż za mało…

  4. Cześć,
    Dlatego sama szyję swoje ubrania z materiałów „made in Poland” z certyfikatem. Praca w Bangladeszu to jak igranie ze śmiercią. Nie dość, że ledwo zarabiasz, to jeszcze warunki pracy są takie, że może Ci się zawalić budynek na głowę!! Koszmar 🙁
    Pozdrawiam,
    Kasia

  5. Każdy ma taką rzeczywistość jaką sobie wymyśli. Nie demonizowałbym faktu czterdziestu milionów niewolników. Alibaba miał czterdziestu rozbójników – ale co z tego?

  6. „Nie mają chleba? Niech jedzą ciastka!” Niestety ta przepasc miedzy swiatami z kazdym rokiem sie powieksza. :((
    Dominique Lapierre „Miasto radosci”-jesli ktos jeszcze nie czytal.
    Banki, urzedy, elektrownie itp zachecaja – badz eko, korzystaj z elektronicznych wersji dokumentow zamiast papieru… Tylko co z tymi stertami zuzytych komputerow, laptopow, tabletow i telefonow z mnostwem plastiku i cala tablica Mendelejewa w srodku? eko-sreko.
    Sara rozwiazalas mi jakis worek w srodku 🙁

    1. Uważam, że to bardzo niesprawiedliwy komentarz. Owo „eko-sreko” mówi nie tylko o tym, że masz oszczędzać papier, ale przede wszystkim o szanowaniu zasobów naturalnych i samej Ziemi. Ktoś „eko” nie kupuje co miesiąc worka laptopów czy nie dobiera telefonów do torebki. Nie znaczy też, że żyje bez tych dobrodziejstw. A to co głoszą wielkie korpo jest tak ekologiczne, jak ja jestem Lady Gaga. I a propos tej ekologii – jak można wymagać od człowieka jakiejkolwiek empatii wobec ludzkości, jeśli nie przeszkadza mu to, że załatwia się pod siebie i nie potrafi zadbać o swoje najbliższe środowisko?
      Ale wierzę, że wszystko może zacząć się od jednostki – od zakupów z wielorazową torbą, kupowania produktów fair trade, czy szycia ubrań z polskich tkanin (jak napisał(a) Szyciownik).
      Jeśli ktoś ma wątpliwości to wystarczy sobie przypomnieć hasło „a czy to coś zmieni?- pomyślało milion osób”i jeśli ten milion spróbuje wtedy zmiany będą kolosalne!

  7. Dokładnie. Nawet dzisiaj o tym myślałam przeklinając mój telefon który po niespełna dwóch latach odmawia posłuszeństwa.
    I tak sobie myślę i robię rachunek sumienia, na ile moimi wyborami wspieram taka o nie inną rzeczywistość… Ubrania, kosmetyki, jedzenie staram się w maksymalnym stopniu kupować lokalne, fair trade i z jak najmnięjszą ilością plastiku, to już ta cholerna elektronika projektowana tak żeby się zepsuła dzień po gwarancji już nie daje mi za bardzo wyboru.

    1. Święte słowa, bo własnie widzę, że rozterki sprawiają tylko, że za nic się nie mogę wziąć, co jest bez sensu zupełnie!

Pozostaw odpowiedź Asia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.