POZDROWIENIA Z RAJU!


Na pozór wszystko wygląda cukierkowo, ale nie jest dobrze.
Żeby posmakować brazylijskiego raju, musiałam przeprawić się przez piekło lotu. Jeśli zaś chodzi o samoloty to kompletnie tracę rozum i grunt pod nogami, literalnie. Fizyka, którą wyznaję, jasno prawi o grawitacji i doprawdy nie pojmuję, jak samolot wielkości boiska, z 600 osobami na pokładzie, z których każda ma kilkadziesiąt kilo bagażu, trzyma się nieba… Czary mary.

Tak więc siedzimy w puszce z mizernymi skrzydłami. Ja, Matka Polka strzegąca swych piskląt, które nie potrafią jeszcze latać. Każda turbulencja to nowiusieńki wrzód na moim biednym żołądku. Każdy nieznajomy odgłos zbliża mnie do Boga. Ąfel odruchowo powtarza „bądź wola twoja”, w dalekiej dalekiej niskości majaczy słodki ląd…

Koszmar.

Brazylijski ląd jest prawie idealny. Prawie, bo muszę znosić pod jednym dachem kobiety, które bez makijazu wyglądają, jak ja po całodzienniej sesji w Makeuplace, mają włosy Pocahontas, pośladki Beyonce i talie Triss Merigod.
Poza tym jest ok.

Pozdrowienia z Brazylii!






sukienka – Choies | sandały – Buffalo London | torebka – Paul`s Boutique via Domodi

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.