SOBOTNI CLUBBING!

Stało się! Wybrałyśmy się z dziewczynami na sobotni clubbing i cały wieczór czekałam na ostatni i najlepszy element imprezy – żurek z kiełbasą.
Ze zdziwieniem odnotowałam, że pomiędzy mną a ludźmi zataczającymi się na parkiecie jest różnica nie do pogodzenia – wiek, cała wieczność.
Co więcej, panowie którzy nie dostrzegli dzielącej nas przepaści i próbowali za pomocą dziwnych ruchów powiek i niepokojącej mimiki twarzy przyciągnąć moją uwagę, budzili we mnie ogromną irytację. Niemniej rozumiem, że nie mam na czole wypisane ŻONA MATKA POLKA (pomyślę o tym na wypadek kolejnego clubbingu), czym prędzej więc spławiałam absztyfikanta na dziecko, a konkretnie trójkę dzieci – niezawodny sposób, polecam.
To jednak nie koniec, bo oto splamiłam swój szafiarski honor iście dyskotekowym strojem – dżinsami i topem, które bezmyślnie wrzuciłam na siebie pięć minut przed wyjściem! Nie było strojenia, nie było płaczu pt „nie mam się w co ubrać”, nie było woli wywarcia wrażenia na płci przeciwnej! Gwoźdźmi do mojej imprezowo-modowej trumny były: czapka, ciepły płaszcz, wygodne buty, brak kosmetyków w torebce.
Najlepszy pierwszoplanowy element imprezy – moje dziewczyny i nocne pasmo plotek.
Najlepszy podryw imprezy – „gdybym miał taką żonę jak ty, to bym szukał ze świecą” (lubelscy chłopcy, Wasza kreatywność zboczyła z toru i błądzi hen daleko).
Najlepsze danie imprezy – żurek z kiełbasą.
Największa wiocha imprezy – zdanie: „jeśli chcą panie siedzieć na kanapie to trzeba zamówić butelkę whisky” wypowiedziane przez kelnerkę w świecącym pustkami klubie „Czekolada”.
Najlepszy drugoplanowy element imprezy – powrót do domu i spanie.






ZDJĘCIA WYKONANE APARATEM OLYMPUS PEN E-PL7
płaszcz i czapka – Front Row Shop | kozaki – Venezia | torba – sklep – sklep-torebki.pl | dżinsy – Unisono | sweter – TKmax | zegarek – Daniel Wellington

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.