SUKIENKA NR 1 !


Co tu dużo mówić, przechodzę fascynację workami wszelakimi. Ot, torebusia, która pomieści dziesięć kilo kartofelków na obiad.
Przybywa mi lat i przestrzeni w ubraniach. Onegdaj żyłam na wdechu. Z rozkoszą się bandażowałam, dobrowolnie ściskałam, świadomie skazywałam na małe kroki i wdzięcznie odmawiałam siadania. Niegdyś żyłam w strachu – w strachu o szwy we własnych ubraniach. Przeszłość krępowała mi ruchy i ograniczała dzienną dawkę przyjmowanego tlenu.
Dziś oddycham pełną piersią. Mam inne zmartwienia niż szwy i zaprawdę czuję się nie tylko swobodna, ale też dotleniona.
Wyrobów workopodobnych przybywa w mojej szafie w zastraszającym tempie i wcale się w nich nie chowam, wręcz przeciwnie – z rozkoszą się w nich pokazuję!
Ja i moje ubrania żyjemy w liberalnym otwartym związku – niby razem, a jednak oddzielnie…
Kiedy więc napisała do mnie Natalia i zapytała czy przyjmę w prezencie sukienkę przez nią uszytą, z radości zrobiłam fikołka w powietrzu, po czym szybko się uspokoiłam.

Nęcą mnie nie tylko worki, ale też dziury. Oczywiście dziura w torbie nie byłaby rozsądnym wyjściem, ale nie można mieć wszystkiego! Poza tym dziura to jedyny krawiecki wyczyn w zasięgu moich umiejętności. Cała reszta to fizyka kwantowa i ogromna plama na moim modowym honorze.

Jeśli sądzicie, że worki i dziury to już wszystko, jesteście w błędzie. Otóż pociąga mnie płaskie obuwie…
Ewidentnie, albo dorastam, albo dziecinnieję.




sukienka – ZAMS | buty – Bershka | torebka – Paulina Schaedel

FACEBOOK | INSTAGRAM

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.