NAJPIĘKNIEJSZA KOSZULA ŚWIATA…

Rzadko komentuję to co mam na sobie. Żyjemy w świecie, w którym zdobywanie ubrań nie jest tak emocjonujące jak choćby w PRLu, i doprawdy trudno mi pójście do sklepu i zapłacenie za zakupy oprawić w ramki jakiejś pikantnej historii. Dziś jednak spieszę do Was z prawdziwą perłą!

Być może niektórzy z Was odnotowali, że mam dziś na sobie najpiękniejszą koszulę świata. Wyposażona w tę myśl ochoczo założyłam ją na wesele znajomych i dopiero potknąwszy się wzrok mojego męża zrozumiałam, że chyba chyba upadłam na głowę, zaryłam rozumem o kant szafy i po drodze straciłam wzrok. Dla pewności mąż dodał „to jest koszula, jak dla starej baby, serio w tym idziesz?!”. Dumnie zebrałam z podłogi fragmenty mojego brutalnie rozstrzelonego gustu, otrzepałam się, zapięłam ostatni guzik i z godnością rzekłam „tak!”.

Podczas ceremonii zaślubin z każdą minutą utwierdzałam się w moim doskonałym wyborze. Koszula nie sprawiała żadnych problemów, wykazywała wszelkie cechy prawdziwej damy i doskonale pasowała do wystroju barokowej katedry. Czułam jak dumnie pręży się na mojej piersi i musiałam lekko studzić jej entuzjazm w trosce o guziki…

Podczas wesela zaś okazało się że jestem w centrum zainteresowania. Wszystkie panie zaawansowane wiekiem musiały osobiście skomplementować moją koszulę… Chyba nie potrzebujecie fantazji Ani z Zielonego Wzgórza żeby sobie wyobrazić minę mojego męża. Niemal słyszałam jego wewnętrzny demoniczny chichot!
Cóż, w obliczu tak przytłaczającej większości komplementów, samotna opinia mojego męża jest jak skowyt cziłały na pustyni… Nie dajcie się facetom!
Sara

koszula – Choies | spódnica – Click Fashion | ramoneska – Sheinside | szpilki – Bershka

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.