HISTORIE RODEM Z FERREIROWA!

Miałam niespełna trzy latka, kiedy tata pojechał do pracy do NRD. W podróż wyruszał pomarańczowym fiatem 126p. Pracował na tartaku, gdzieś głęboko w lesie. Mama mawiała „u barona”. To jedno z moich pierwszych wspomnień – nie mam pojęcia kim jest „baron”, to słowo budzi mój niepokój i tak bardzo chcę, żeby był miły dla taty. […]

Continue Reading

KRAINA MLEKIEM PŁYNĄCA…

Jest kilka takich obrazów z mojego dzieciństwa. Mają bardzo konkretne smaki i zapachy. Są błogie. To ten rodzaj błogości, tak charakterystycznej dla wspomnień. Odległa przeszłość, która paradoksalnie, im starsza tym gładsza. Wakacje są gorące, Święta śnieżne, zbiory obfite, jabłka chrupiące… Zastanawiam się czasem, czym będą smakowały wspomnienia z dzieciństwa moich dzieci. Kiedyś będą mówić „nigdy […]

Continue Reading

O STAROŚCI…

Spotkałam ich zupełnie przypadkowo. Akurat wracałyśmy z P. z zakupów, rozchichotane i szczęśliwe. Drzwi na klatkę schodową były otwarte, całym ciężarem ciała przytrzymywał je staruszek, w ręce trzymał kule ortopedyczne. Metr od niego, z trudem pokonywała schody staruszka. Jedną ręką kurczowo trzymała się poręczy. W drugiej, podobnie jaj jej mąż, miała kule, które rozjechały się […]

Continue Reading

DOM, Z KTÓREGO KIEDYŚ MUSIAŁO WYLEWAĆ SIĘ ŚWIATŁO…

Wiecie co najbardziej uwielbiam w przeprowadzkach? Odkrywanie okolicy. Świadomość, że wszystkie te zakamarki są gdzieś tam i czekają na mnie… Pierwsze tygodnie w nowym miejscu są jak najlepszy niekończący się kalendarz adwentowy. Pamiętam moją przeprowadzkę do Londynu. Pierwszą w życiu. Na dodatek z małej pod lubelskiej wsi do gigantycznej metropolii. Jeszcze nie zdążyłam się rozpakować, […]

Continue Reading

DZIEŃ, W KTÓRYM NIEBO PĘKŁO I SIĘ ROZLAŁO.

Drogi Pamiętniczku, Jest 5 września 2017 roku. Dzień, który jutro stopi się z innymi w gęstą masę przeszłości i nie będę potrafiła go odróżnić od reszty. A jednak niebo pękło i się rozlało. Wsiadali do samochodu jedno po drugim, w swoich kilkuletnich majestatach. W płaszczach przeciwdeszczowych. W kaloszach. Z nieznośnie brzydkimi tornistrami, które sami wybrali, […]

Continue Reading

TO JEST WŁAŚNIE WSZYSTKO

Łapiecie się czasem na tym, że czekacie na jakieś NIEWIADOMOCO? Niewiadomoco charakteryzuje się tym, że nie ma kształtu, trudno je umieścić w jakiejkolwiek czasoprzestrzeni, jest niescharakteryzowaną masą bliżej nieokreślonych oczekiwań, którym towarzyszy jakaś nieuchwytna ekscytacja. To właśnie jest NIEWIADOMOCO. Nie wiadomo co to jest. Żeby przybliżyć Wam zjawisko niewiadomoczego podam przykład. Mam koleżankę, z którą […]

Continue Reading

OBRĄCZKA, KTÓREJ NIE BYŁO.

Każda panna młoda skrycie marzy o pięknej pogodzie w dniu zaślubin. Niby nie to jest najważniejsze, ale kto chce być porwanym sprzed ołtarza przez wiatr? Czy pobłogosławiony deszczowym kropidłem? Chyba nikt. Kiedy więc ostatniej październikowej soboty 1948 roku, pogoda postanowiła utkać na Bieczem niebo ze szlachetnego błękitu, Stasi – młodziutkiej pannie młodej, ulżyło. Myśl o […]

Continue Reading

NIC KONKRETNEGO

Dwudziesta druga dwadzieścia dwa. Znowu. Fascynujące, jak często spoglądam na zegarek i spotykam dwudziestą drugą dwadzieścia dwa. Mogłam przecież spojrzeć minutę wcześniej, albo minutę później. Znam wielu ludzi, którzy mają własne godziny. Ktoś ma piętnastą dziesięć. Ktoś dwudziestą pierwszą siedem. Tymczasem wybiła moja godzina. Przyzwyczajam uszy do ciszy i nocnych odgłosów domu. Pies płacze przez […]

Continue Reading

DZIŚ

Drogi Pamiętniczku, jest poranek 30 maja 2017. Za oknem wspomnienie rzepaku. Na parapecie motyl dokonał żywota. Przewrotnie kolorowe to motyle truchło. Dopamina w normie. Czarna kawa w kubku. Maj dogorywa w najgorszy z możliwych sposobów. Jest tak pięknie. Płakałam, kiedy przyszedł. Będę płakać, kiedy odejdzie. Żaden miesiąc nie kosztuje mnie tylu nerwów. #weekend Tymczasem wyczerpała […]

Continue Reading

UDOWODNIJ, ŻE NIE JESTEŚ ROBOTEM!

Dzień z cyklu tych powtarzalnych. Niechcący oblałam test z człowieczeństwa. Zostałam kilkakrotnie wylegitymowana przez roboty, proszące żebym udowodniła, że nie jestem robotem. Oblałam. Jestem robotem. Ze skomplikowanym interfejsem. Problematycznym oprogramowaniem. Wulgarnym słownikiem. Ale na Optimusa Prajma! Nie jestem jakimś tam byle zlepkiem ordynarnych podzespołów. Mam rozbudowany system sensoryczny. Gdzieś tam między kondensatorem a rezystorem zaplątała […]

Continue Reading