Cisza po burzliwym poranku.

Kiedy wracałam do domu, lał deszcz. Włączyłam wycieraczki i nic. Krajobraz za oknem rozmywał się mętnej brei. Gwałtownie zamrugałam. Na moment obraz wrócił. Po chwili znów się rozpłynął. Zatrzymałam samochód na poboczu i poczułam, jak woda kapie na moje uda. Wewnętrzne ulewy potrafią przemoczyć człowieka najbardziej. Po prostu ubierali się na rozpoczęcie roku. Krzyknęłam do […]

Continue Reading

POCZĄTEK

Srebrny świerk spogląda na rozległą podlubelską wioskę ze swoich imponujących dwudziestu metrów wysokości. Rośnie na wzgórzu. Jego srebrzysty szpic dźga niebo i jest widoczny nawet z odległych pól. Pod koniec XIX wieku ktoś dostrzegł go w Górach Skalistych Ameryki Północnej i uznał, że w Europie będzie równie spektakularną ozdobą. Kiedy światło słoneczne spływa z jego […]

Continue Reading

To wszystko nigdy nie będzie jak moje pola, usiane makami i chabrami

Tamte dni jakby zapadały się w sobie pod ciężarem kleistego upału. Pamiętam naszą skórę. Lepką, wymazaną słońcem, gdzie sińce, strupy i otarcia tworzyły mapę naszych przygód. Na stole, zabezpieczonym przed naszymi wybrykami kraciastą ceratą, ciocia stawiała twaróg, dżem truskawkowy, koszyk z pajdami świeżego chleba, masło i dzbanek z wiecznie niedosłodzoną herbatą. Ubolewaliśmy nad tym, patrząc, […]

Continue Reading

Rzeczywistość zamknięta. Do odwołania.

Moja znajoma, która zupełnie nie potrafiła sobie poradzić ze zbuntowanymi dziećmi podczas kwarantanny, na komentarz starszej pani, że ona też była w takiej sytuacji, kiedy jej dzieci były małe, nie wytrzymała i wykrzyczała „nieprawda! Nie była pani w takiej sytuacji. Nikt nigdy nie był w takiej sytuacji, jesteśmy pierwsi!” Dobrze, że nie znamy przyszłości. Gdybym […]

Continue Reading

WAKACJE TO WODA!

Wertowaliśmy odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której wszystkie karty pałały od blasku i miały na dnie słodki do omdlenia miąższ złotych gruszek. B Bruno Schulz „Sklepy cynamonowe”. Kiedy dzieci wołają: Mamo, prosimy, zabierzesz nas nad jezioro? Nie potrafię się oprzeć. W połowie drogi mam wrażenie, jakbym przejechała nie dwadzieścia kilometrów, ale kilkadziesiąt lat […]

Continue Reading

CO SIĘ WYDARZYŁO TAMTEJ NOCY W KURNIKU…

Ten dom pojawił się nagle. Wyrósł z ziemi po życiodajnym letnim deszczu. Było to tego samego dnia, kiedy maszyny o żółtych odnóżach wyrwały z ziemi żywcem setki drzew. Dzieci płakały do samej nocy, przekrzykiwały ryki piły spalinowej, wołały z balkonu: „wynocha, wara od drzew”. Wieczór przyniósł nowy krajobraz. Pole wypatroszone po horyzont. Powietrze stygło i […]

Continue Reading

Pierwsze zmartwychwstanie kota

O tej sąsiadce wiadomo niewiele. Jej przypadek to historia tkana z wiejskich plotek, gdzie zabłąkały się pojedyncze ziarna prawdy. Podobno: jest lekarzem, na zimę wyprowadza się do miasta, złości ją hałas, codziennie kosi trawnik, nie otwiera okien, nigdy nie miała długich włosów i ponad wszelką wątpliwość nie lubi dzieci. Te regularnie przychodzą do rodziców z […]

Continue Reading

Monotonne bezludzie

Tęsknię za obrazami. Chciałabym zobaczyć ten, gdzie całe płótno zajmuje miejski autobus na pętli. Wokół las, cisza i wysłużony toi toi, zamknięty na kłódkę. Do odjazdu zostało piętnaście minut. Kierowca przewraca kolejną stronę książki. Sto lat samotności Marqueza w seledynowej okładce. Kolekcja Gazety Wyborczej. Mam identyczną. I jeszcze ten, na którym staruszka w chustce na […]

Continue Reading

CUDOWNA ZIELONA SUKIENKA

Wczoraj byłam smutna. Cudzym smutkiem. Czy smutek osób nam bliskich nie jest o wiele bardziej bolesny niż nasz własny? Sobie można powiedzieć „daj spokój, weź się w garść, jutro będzie lepiej”. Dopiero gdy powie się to komuś, słychać, jakie to idiotyczne i że nie wypada mówić tego na głos. Swój smutek można potraktować obcesowo, zrugać, […]

Continue Reading

W DUPIE RAŹNIEJ

Nadaję do Was znad piątego kubka kawy dzisiaj. Za każdym razem, kiedy udaje mi się złowić jakąś sensowną myśl, do moich uszu dociera fala akustyczna, którą każdy normalny rodzic nazwie po prostu darciem ryja. Słyszę jak moje dzieci, które w myślach nazywam bachorami, wspinają się po drabinie dźwięków coraz wyżej. Infradźwięki gwałtownie przechodzą w ultradźwięki, […]

Continue Reading