SKY IS THE LIMIT!

W domu zagościł teleskop. Dzieci są nim bardziej zafascynowane niż kosmosem. Dla mnie natomiast już sam teleskop to kosmos.
Teraz wszechświat jest trochę bliżej naszego tarasu i wydaje się, że można ugryźć lub pogłaskać księżyc. Księżyc zaś nie lubi być podglądany, szybko ucieka sprzed obiektywu i wtedy widać, że naprawdę mknie po niebie.
Są dziedziny, w których jestem kosmiczną niemotą. Prawdę mówiąc bliżej mi do kosmity niż do kosmologa. Gdy patrzę w nocne niebo słyszę chichot uniwersum i wiem, że gwiazdy mają ze mnie ubaw.
Przestrzeń kosmiczna mnie zawstydza, nie mogę wykrzyczeć gwiazdom żeby tak na mnie nie patrzyły, bo jestem tylko człowiekiem. Wszak są ludzie, którzy lepiej znają topografię Księżyca niż Ziemi i poradziliby sobie w kosmosie bez GPSA.
Ja bez GPSA czuję się w Warszawie, jak w kosmosie. Gdybym była gwiazdą też bym się ze mnie śmiała.

Wyszydzona bezlitośnie przez uniwersum, opuszczam taras i chowam się w tym swoim M5, moim bezcennym miejscu na kuli ziemskiej zawieszonej gdzieś tam w galaktycznej otchłani.
Jestem bojowo nastawiona, bo przecież sky ist the limit, na początek zrobię kosmicznie dobre naleśniki, zjem je na oczach gwiazd, zrobię im na złość!
Bo może nie postawię nogi na Księżycu, ale moje naleśniki zasilają poczet ziemskich przyjemności!
Nie jestem astronomem, ale mogę bez wstydu zwać się chemikiem kulinarnym, bo wiem, że mąka mleko, jaka i cukier razem, łączą się w gęstą masę i wylane na rozgrzaną patelnię dają naleśnika!
Biorę patelnię na taras żeby szarmancko przerzucić mącznego placka na drugą stronę na oczach gwiazd i nic!
Cholerny naleśnik wczuł się i przywarł do patelni niczym stęskniony kochanek. Ale nie że się lekko przykleił i wystarczy go podważyć, on stał się częścią patelni! Teraz mogę na nim smażyć.
Właśnie awansowałam na naukowca, bo wymyśliłam nową powłokę dla patelni! Teraz wybór jest większy – teflonowa, ceramiczna i naleśnikowa, wymyślona przez skromną matkę trójki dzieci z Lublina. Dajcie mi Nobla, zaimponuję gwiazdom!

Zażenowana kończę przedstawienie na tarasie, czuję że zaraz gwiazdy obrzucą mnie meteorytami. Wracam do kuchni. Nie z patelnią, ale na patelni.

Ludzie latają w kosmos, a ja ku**a poległam w walce z naleśnikiem.
Brawa dla Ferreiry za ten kosmiczny popis umiejętności.

Sky is the limit and so is naleśnik.





płaszcz i szalik – Unisono
spodnie – Mango
botki – Primamoda
troba – Paulina Schaedel
Zegarek – Daniel Wellington

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.