Toy story

Hej kochani 🙂
Dziś prezentuję Wam fragment mojego cyrku 😉 Uwięziwszy pacholęta w łóżeczku przejęłam ich zajęcia 😀
Nie dziwcie się, że czasem odbija mi palma, mam dwójkę dzieci i każda matka która ma troje i więcej to według mnie bohaterka. Moja prawie trzyletnia córeczka założyła dziś czerwoną sukienkę, żeby pasowała do różowego nocniczka, po chwili poprosiła o chlebek gryzący, który okazał się po prostu chrupiącym, konika zaś nazwała Pindą. I jak tu nie zwariować ?

Spójrzmy prawdzie w oczy – nadchodzi jesień, za chwile liście zaczną żółknąć i spadać z drzew, dzieci będą je zbierać i wklejać do zeszytów, kasztany będą transformować w ludziki… Jeżuuuuu 🙁
Jesień napawa mnie pesymizmem, jest zapowiedzią apokaliptycznej zimy… Każdy spacer będzie skomplikowaną logistycznie operacją… kogo ubrać najpierw? Kiedy siebie? Gdzie są rękawiczki? dlaczego jest tylko jedna? Czy jedna para skarpet wystarczy? Czy się zgrzeją czy zmarzną…?
Ok, chyba trochę się zapędziłam.
Jedyny plus jesieni, to chyba to że jest bliżej do lata niż np w lecie …

Ten pesymizm pchnął mnie w ramiona kolorów 🙂
Foty pstryknęłam sama, nie kryję zadowolenia 😀 Kiedyś zrobiłam podobną sesję i przypadła Wam do gustu, mam nadzieję, że i ta się spodoba.

Dobrego weekendu wszystkim :*
Sara

spódniczka – vintage
sweterek – vintage
szpilki – czasnabuty
pasek/naszyjnik – h&m

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.