DROGI PAMIĘTNICZKU…


Drogi Pamiętniczku, dziś potwierdziło się to co podejrzewałam od kilku dziesięcioleci – mam napęd na baterie słoneczne. Muszę koniecznie powiedzieć to tacie, który mówi, że ludzie z ciepłych krajów są rozleniwieni przez słońce.
Poza tym jestem tak radosna, że mam ochotę ryczeć, ze względu na śpiącego Lolka, robię to tylko wewnętrznie. Rozpiera mnie dobra energia! Niestraszni mi sąsiedzi rozpuszczający plotki i kwitnący do życia pijący panowie. Przez otwarte na oścież okno, ciepłe powietrze bezczelnie wpada do mojego małego salonu i znowu słychać dzieci krzyczące na boisku. W eter ulatują niezdarnie wystukiwane na pianinie nuty , które o tej porze roku są słodkie niczym polonezy Chopina. Zwiększyła się znacząco populacja maleńkich ludzi!
Jest cudownie – jeszcze moment i będę znowu jeść bezkarnie pomidory, jeszcze chwila i zaczną się dni truskawkowe z kluskami! Zacznie się szum miasta żyjącego nocą i będą koncerty cykad! Gdy o tym myślę doznaję zawrotu głowy.
Pamiętniczku, uwielbiam Marzec, nie dlatego że jest piękny, właściwie jest ohydny (o tej porze roku widok z mojego okna przebijają tylko sceny z Walking Dead i z Czarnobyla), kocham Marzec za świadomość, że najlepsze dopiero przede mną. Pod tym względem o wiele bardziej lubię Marzec, niż na ten przykład, Sierpień, bo paradoksalnie w Sierpniu tak daleko jest do lata. Właściwie Sierpień mnie dobija, Sierpień to radosna zapowiedź mrocznej apokalipsy. Sierpień robi mnie w konia, to cholernie fałszywy miesiąc, co można poznać już po chłodnych sierpniowych nocach.
Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że najpiękniejszy jest Maj.
Boże, ale miałeś dobry humor, jak wymyślałeś Maj. Zresztą już sama nazwa mówi jasno, że Maj to MAJstersztyk!
To jedyny czas, kiedy daję się nabrać, że mieszkam w obłędnym miejscu, że chyba umarłam i poszłam do Raju. Przymykam oko na dziury w asfalcie i wszelkie ziemskie problemy. Jest cudownie, mój ogród udaje, że jest Krajem Kwitnącej Wiśni.
To by było na tyle Drogi Pamiętniczku, idę pompować pierś świeżym powietrzem, muszę też zaczerpnąć troszkę życia, bo po zimie zostały mi same resztki.
Niniejszym, sezon sandałowy uważam za otwarty!




top – Preska | spódnica – Front Row Shop | torba – Gino Rossi | sandały – Mango

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.