Dym na stadionie

Kochani!
Musicie wybaczyć mi, to jakże urokliwe miejsce, onegdaj będące kolebką lubelskiej piłki nożnej, w którym przyszło mi robić sobie zdjęcia … Poza niewątpliwą urodą, zakątek ten posiada wiele innych zalet sprzyjających samotnemu robieniu sobie zdjęć, jak cisza i spokój, przede wszystkim zaś brak innych przedstawicieli gatunku homo sapiens, którego cechą nadrzędną jest nieposkromiona ciekawość.
Tak więc nie licząc potępieńczych zgrzytów Ąfla, którego energię unicestwiłam przy pomocy pasów zainstalowanych w wózku, robiłam sobie w najlepsze zdjęcia we względnym spokoju. Oczywiście do czasu… Do czasu kiedy na horyzoncie pojawił się złowieszczy czerwony punkt, który po wnikliwej analizie wzrokowej okazał się przedstawicielem rzeczonego gatunku.
Jak przystało na stadion spodziewałam się niezłego dymu. Zakasałam rękawy gotowa wskoczyć w samo epicentrum nadchodzącego kotła. Na swoją obronę miałam statyw, aparat wielkości małej cegły i przede wszystkim absolutnie zabójcze buty.
Poczułam w sobie piłkarską moc, oczyma wyobraźni widziałam rzesze kiboli skandujących „Kto wygra mecz? Sara! Kto? Sara!! Kto? SARA SARA SARA!!! Flaga z napisem Euro 2012 dumnie powiewała na moją cześć. Nie oddam tego meczu! Jestem panią tego boiska! Do boju, do boju, do boju!!!

No dobra trochę poniosła mnie wyobraźnia … Owszem nastawiłam się na dym, ale spełzło na całkiem miłej wymianie zdań. W każdym razie boisko jest do mojej dyspozycji. Tyle ugrałam 😀
Ściskam Was
Sara

botki – deezee
spodnie, płaszcz – prezenty
naszyjnik – osiedlowy sklepik
bluzka – promod
torba – prezent

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.