RAK MÓZGU

No więc jest diagnoza. Masz raka mózgu. Przerzuty na serce i sumienie. Zignorowałeś pierwsze oznaki i wygląda na to, że teraz jest już za późno.
Zeżarł Cię od środka, właściwie zjadł i wyrzygał. Wyglądasz i jesteś, jak wrzód.
W Twoim ciele, pod skórzaną powłoką, mieszka 50 bilionów komórek. Najwięcej tych znerwicowanych.
W każdej z nich, w zatęchłej cieczy onegdaj będącej serotoniną, tapla się zepsute jądro.
Zżarł Cię rak, całkiem literalnie, właśnie trawi Twój szpik, do samej kości.

Zaczęło się tak niewinnie, sąsiad po prostu kupił samochód. Nie sprzątnął Ci go sprzed nosa. Postawił Ci go przed nosem. Zabolało, jakby przyrżnął Ci nim w twarz.
Gdybyś tylko wtedy wiedział, że brał go na kredyt, że, w imię auta wyrzekł się urlopu, zagranicznych wakacji i sushi.
Boże, jakby Ci wtedy ulżyło, może byś nawet nie zachorował. Ale Bóg nie odpowiedział na Twoje prośby. Po prostu Cię zlał, zostawił na pastwę chorobie.
Zacząłeś więc żarliwie złorzeczyć sąsiadowi.

Ojcze Nasz który jesteś w niebie, niech roztrzaska to auto o najbliższy słup, i zbaw mnie ode złego, amen.

Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.

No dobra. Bozia poskąpiła Ci tego i owego. Dała za mało hajsu, za dużo problemów i dar przewidywania. Tylko z pozoru siedzisz bezczynnie. Intensywnie antycypujesz, do utraty tchu.
Wiesz już to czego ONI jeszcze nie wiedzą – że wszystko przeminie! Uroda, pieniądze, szczęście, sława. Za trzy lata nowy samochód sąsiada to będzie już stary rocznik. To takie ulotne… Nie ma sensu o żadną z tych rzeczy walczyć.
Masz wiedzę Sokratesa i potrzeby Ascety. Wiesz, że wiesz wszystko. Znasz przeszłość i teraźniejszość. Wiesz, czym ta Szmata, ta pożal się Boże gwiazda (Boooooże daj mi się pożalić!) płaci za swoje transakcje, bynajmniej nie kartą, inną częścią ciała… tak zdartą, że nie odczytasz stanu konta, a szkoda, bo chciałbyś.

Jesteś, jak seryjny morderca – z pozoru taki niewinny, zwyczajny, bywasz uprzejmy. Wcale nie masz rogów, jak diabeł, nie nosisz tabliczki ostrzegawczej. Kiedy patrzysz w lustro to sam dajesz się nabrać na swoją ściemę.

Nie jesteś człowiekiem, jesteś denatem.
A teraz idź i rób co chcesz – możesz odmówić Litanię Złorzeczeń Do Szczęśliwego Sąsiada albo po prostu idź i nie grzesz już więcej.

Aha, i jeszcze coś – nie mieszaj w to więcej Boga.

FACEBOOK | INSTAGRAM

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.