TO BYŁ DOBRY DZIEŃ…

Jeśli nie liczyć nieszczęśnika zamordowanego na ekranie mojego telewizora, to jest dobrze.
To był dobry dzień. Jeden z tych, kiedy przytłacza Cię myśl o tym, jak jest błogo, zaczynasz mieć wyrzuty sumienia i popadasz w paranoję, że jutro wydarzy się tragedia dla zachowania równowagi w naturze.
Pogoda była beznadziejna, lało jak z cebra, a kiedy pod koniec dnia wyściubiliśmy nosy z domu, okazało się, że wróciły zimne i czerwone. To był właśnie ten dzień, kiedy pogodę mieliśmy w dupie, bo nie była w stanie zepsuć zabawy w chowanego, tarzania się po dywanie, bezlitosnych łaskotek i rozdawania całusów za free. To był dobry dzień dla naszych kubków smakowych. Zakwasiliśmy je swojską ogórkową z tłustą śmietaną i osłodziliśmy szarlotką o zapachu cynamonu i zimy. Jedliśmy dokładki, jak szaleni, potem była siesta w domku z krzeseł materacy i koców. A potem był deser, znowu szarlotka, dla mnie kawa raz, dla nich kakao trzy razy. Były rubaszne żarty, o bąkach i pszczołach, krzyki i okruchy na czystej podłodze (szlag by was, nie jestem waszą sprzątaczką! No dobra jestem, ale do czasu…)
To był dzień poczochranych włosów i niebanalnych autfitów, dzień w okularach, bez makijażu, z dziurami na spodniach i z jadłospisem na bluzce. Dzień niespodziewanych wizyt – była Babcia, przywiozła kilo ciastek i pięć kilo radości.

Kiedy to piszę jest 22.33. Już prawie mają mordercę, dom zasypia, moja lampka czerwonego wina jest do połowy pełna, zegar tyka, lato się boczy.
Za ścianą koncert, to trio spokojnych oddechów. Grają niezbyt rytmicznie i pochrapują.
A ja, siedzę z laptopem na sofie, sączę to wino i zupełnie nie wiem czego jeszcze mogłabym sobie życzyć. Pewnie lata przez okrągły rok, dodatkowych 5 centymetrów wzrostu, truskawek, przyjaciół mieszkających bliżej, torebki Hermesa…

Ale nie wypada, po prostu nie wypada.







sukienka – Sheinside | kimono – Stradivarius | biżuteria – Apart

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.