Z CODZIENNIKA FERREIRY

Ostatnio zasypałam Was literami – dziękuję za tak ogromy odzew i tyle ciepłych słów!

Dziś mam dla Was słońce i zdjęcia.
Wiadomość dla potomnych – dnia piątego listopada dwa tysiące czternastego roku, Codziennik Ferreiry odnotował słońce i temperaturę godne maja.
Autorka Codziennika spokojnie mogła tego dnia paradować w sandałach, ale nie chciała bulwersować społeczności placu zabaw. Uległa społecznej presji i przywdziała botki, które bardziej wpisują się w listopadowy krajobraz, mimo że gołe stopy pasują do gołych drzew.
Notka jest bardzo krótka, bo szósty listopada okazał się łudząco podobny do piątego listopada i autorka idzie korzystać z tej wybornej aury.
Stoi też przed dramatycznym wyborem – sandały czy botki? Indywidualizm czy obuwniczy populizm?
Oto jest pytanie na dzień szóstego listopada dwa tysiące czternastego roku.







ZDJĘCIA WYKONANE APARATEM OLYMPUS PEN E-PL7
ja:
kurtka bomber – Preska
spodnie i top – Unisono
botki – Primamoda
torba – poooh!
łańcuszek – stoisko z biżuterią

Lolek:
kurtka – Preska
spodnie – lumpeks
buty – CCC
czapka – Reserved

Marynia:
kurtka – Preska
kozaki – Zara
czapka C&A

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.