DZIEJE SIĘ!


No więc odwiedzili nas przyjaciele. Można powiedzieć, że po latach. Właściwie nic się nie zmieniło, wszyscy jesteśmy ciut starsi i troszkę ładniejsi. Ciągle mamy te same żarty, bywa że wytrawne niczym wino sandomierskie (proszę nie nagrywajcie nas).
Jest zatem tak, jak niespełna osiem lat temu, kiedy się poznałyśmy, tyle że zaczynałyśmy we cztery, a teraz jest nas trochę więcej. Ja się roztroiłam, Mi. się rozdwoiła, Ma. też się rozdwoiła, a W. się rozmnożyła.
Kiedy spotkamy się w grudniu to zamiast czterech będzie nas dwanaścioro. Jako polonistki możemy spokojnie powiedzieć, że nie występujemy już w liczbie pojedynczej.
I choć nauki ścisłe to moja achillesowa pięta, to rzec mogę śmiało, że spotęgowałyśmy swoje możliwości.
Cóż więcej. Prawdziwie mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Otóż syn Mi. rozpoznaje ludzi po marce samochodu, mój zaś syn, pieszczotliwie zwany Panem Lolentym, rozpoznaje ludzi po butach.
Jeśli nic się nie zmieni Mi. będzie jeździła boskim samochodem, a ja będę nosić boskie buty.

Dzieje się. Mój obszar życiowy zwiększył się o kilkadziesiąt metrów kwadratowych. Całkiem ładnych. Z całej obłędnej powierzchni zalet najbardziej kocham podłogi. Jednakże nie potrafię zdecydować czy wielbię je za nieskrzypienie czy też za wypoziomowanie.
Bo wierzcie mi, dotąd żyłam w domu zaprojektowanym przez Salwadora Dalego, wybudowanym przez Antoniego Gaudiego, gdzie podłogi rzępoliły, jak zepsute skrzypce Paganiniego. Zadziwia mnie zatem prostota stołu, prostolinijność komody, wertykalność szafy i podłoga bez prawa do głosu.

Poszliśmy więc spacer poznać okolicę. Nowe cztery ściany opuszczaliśmy radośni, jak skowronki, wracaliśmy, jak kombatanci wojenni. Lolek stracił nogi (czyt. obdarł kolana) podczas nierównej walki z betonem, Ąfelkowi urwało rękę (czyt. słabo widoczna rysa na dłoni) w starciu z rowerem, i tylko Zbynio wracał zaledwie poczochrany.
Gdy rany zostały opatrzone i kończyny doszyte mogliśmy znowu cieszyć się nowym miejscem na ziemi.
Jest większe pole do popisu, więcej kryjówek do zabawy w chowanego, więcej miejsca dla gości, trochę więcej do sprzątania i mnóstwo powodów do radochy.
No i tyle.



spódnica – beksa | bluzka – lumpex | szpilki – allegro | torba – Even&Odd via Domodi | zegarek – Apart Elixa
FACEBOOK | INSTAGRAM

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.