NIE MA WIĘKSZEGO STRACHU…

Sama o sobie pieszczotliwie mawiała „mieszczuch”. Mieszczuch z krwi i kości. Urodziła się, wychowywała, dorastała na śląskich blokowiskach. Na pierwsze koncerty chodziła do Spodka. Kochała miasto z wzajemnością. Kiedy innych męczył nocny miejski łomot, ona wsłuchiwała się w niego czule i był dla niej muzyką. Koiło ją niegasnące nigdy światło, spływające na pajęczynę przewodów tramwajowych. […]

Continue Reading

TYLKO MY I BIESZCZADY!

Jestem kochliwa. Zawsze byłam. W dzieciństwie z każdych kolonii wracałam beznadziejnie zakochana. To znaczy, ja wracałam, a moje serce zostawało. U boku ukochanego. A to w Olsztynie, a to w Opolu, a to w Sopocie, a to w Zielonej Górze. Moi rodzice nie mieli pojęcia, że wracałam uboższa o organ tak ważny, jakim jest pompa […]

Continue Reading

O POWROTACH DO DOMU…

Coś Wam powiem. Uwielbiam powroty do domu. Od dziecka to kochałam. Z jednej strony żal było skądś wyjeżdżać, ale jak dobrze było wracać. Po dwóch tygodniach nieobecności, dom zdawał innym miejscem. Nagle sobie przypominałam, że jest przecież tak piękny. I przytulny! Ale najbardziej, już od drzwi, uderzał zapach. Bo każdy, ale to każdy dom na […]

Continue Reading

ALE DOBRZE, ŻE BYŁEŚ

Siedzę wciąż na tych samych schodach i patrzę jak odchodzisz. Wczoraj piłam grzane wino, dziś piję prosecco. Odchodzisz nieśpiesznie, ale pewnie. Po tym polu, wczoraj tkanym rzepakiem. Zapadasz się w błocie, przecież dopiero przestało lać. Jeszcze przez moment słońce pieści Twój kark, wartkim strumieniem spływa z Twoich ramion. Jeszcze się łudzę, że może się odwrócisz. […]

Continue Reading

PATRZEĆ CUDZYMI OCZAMI…

Jest 28 marca 2018 roku. Już od kilku dni wiosna. Na drzewach kwitną białe pąki śniegu. Kiedy rano wyszliśmy przed dom i zastaliśmy całą okolicę nastrojowo otuloną białą pierzyną, Marynia rozeźlona, wycedziła przez zęby „mam ochotę podpalić ten śnieg”. Śnieg w marcu to problem wielkiej wagi, ponieważ każdy zimowy dzień marca, to jeden dzień mniej […]

Continue Reading

KTOŚ JADŁ Z MOJEJ MISECZKI!

Agatha Christie zapytana o to, w jakich okolicznościach powstają jej historie kryminalne, odpowiedziała, że podczas mycia naczyń, bowiem jest to czynność tak bezdennie głupia, że myśl o morderstwie nasuwa się sama. Kiedy to przeczytałam, moje uwielbienie dla Agathy Chrisie jeszcze się wzmocniło, wszak ja również nienawidzę myć naczyń, kto lubi?! Co więcej, uważam zmywarkę za […]

Continue Reading

NAJLEPSZA WERSJA DLA SIEBIE

Widuję ją codziennie. Okno przy którym pracuję, jest niczym rama żyjącego obrazu. Ten sam fragment ulicy, pola i drzew. Luty jest kiepskim malarzem, albo może inaczej – zna tylko kilka smutnych kolorów, przez co krajobraz na tym żywym płótnie zlewa się w ponurą masę. Luty jest posępnym naturalistą. Nawet z pięknych brzóz wydobywa brzydotę. Niecierpliwie […]

Continue Reading

PIERDOŁY MOJE POWSZEDNIE

Nie wybiegam myślami, planami, marzeniami za bardzo w przyszłość. Nie do końca zgadzam się z tym, że ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy. Zdecydowanie bardziej bliska jest mi ta filozofia uważności, bycia tu i teraz. Widuję zbyt wielu ludzi, którzy radość z życia odkładają na jutro. I zawsze zawsze mi ich żal. […]

Continue Reading

HISTORIE RODEM Z FERREIROWA!

Miałam niespełna trzy latka, kiedy tata pojechał do pracy do NRD. W podróż wyruszał pomarańczowym fiatem 126p. Pracował na tartaku, gdzieś głęboko w lesie. Mama mawiała „u barona”. To jedno z moich pierwszych wspomnień – nie mam pojęcia kim jest „baron”, to słowo budzi mój niepokój i tak bardzo chcę, żeby był miły dla taty. […]

Continue Reading

KRAINA MLEKIEM PŁYNĄCA…

Jest kilka takich obrazów z mojego dzieciństwa. Mają bardzo konkretne smaki i zapachy. Są błogie. To ten rodzaj błogości, tak charakterystycznej dla wspomnień. Odległa przeszłość, która paradoksalnie, im starsza tym gładsza. Wakacje są gorące, Święta śnieżne, zbiory obfite, jabłka chrupiące… Zastanawiam się czasem, czym będą smakowały wspomnienia z dzieciństwa moich dzieci. Kiedyś będą mówić „nigdy […]

Continue Reading