Rzeczywistość zamknięta. Do odwołania.

Moja znajoma, która zupełnie nie potrafiła sobie poradzić ze zbuntowanymi dziećmi podczas kwarantanny, na komentarz starszej pani, że ona też była w takiej sytuacji, kiedy jej dzieci były małe, nie wytrzymała i wykrzyczała „nieprawda! Nie była pani w takiej sytuacji. Nikt nigdy nie był w takiej sytuacji, jesteśmy pierwsi!” Dobrze, że nie znamy przyszłości. Gdybym […]

Continue Reading

WAKACJE TO WODA!

Wertowaliśmy odurzeni światłem, w tej wielkiej księdze wakacji, której wszystkie karty pałały od blasku i miały na dnie słodki do omdlenia miąższ złotych gruszek. B Bruno Schulz „Sklepy cynamonowe”. Kiedy dzieci wołają: Mamo, prosimy, zabierzesz nas nad jezioro? Nie potrafię się oprzeć. W połowie drogi mam wrażenie, jakbym przejechała nie dwadzieścia kilometrów, ale kilkadziesiąt lat […]

Continue Reading

CO SIĘ WYDARZYŁO TAMTEJ NOCY W KURNIKU…

Ten dom pojawił się nagle. Wyrósł z ziemi po życiodajnym letnim deszczu. Było to tego samego dnia, kiedy maszyny o żółtych odnóżach wyrwały z ziemi żywcem setki drzew. Dzieci płakały do samej nocy, przekrzykiwały ryki piły spalinowej, wołały z balkonu: „wynocha, wara od drzew”. Wieczór przyniósł nowy krajobraz. Pole wypatroszone po horyzont. Powietrze stygło i […]

Continue Reading

Pierwsze zmartwychwstanie kota

O tej sąsiadce wiadomo niewiele. Jej przypadek to historia tkana z wiejskich plotek, gdzie zabłąkały się pojedyncze ziarna prawdy. Podobno: jest lekarzem, na zimę wyprowadza się do miasta, złości ją hałas, codziennie kosi trawnik, nie otwiera okien, nigdy nie miała długich włosów i ponad wszelką wątpliwość nie lubi dzieci. Te regularnie przychodzą do rodziców z […]

Continue Reading

Monotonne bezludzie

Tęsknię za obrazami. Chciałabym zobaczyć ten, gdzie całe płótno zajmuje miejski autobus na pętli. Wokół las, cisza i wysłużony toi toi, zamknięty na kłódkę. Do odjazdu zostało piętnaście minut. Kierowca przewraca kolejną stronę książki. Sto lat samotności Marqueza w seledynowej okładce. Kolekcja Gazety Wyborczej. Mam identyczną. I jeszcze ten, na którym staruszka w chustce na […]

Continue Reading

CUDOWNA ZIELONA SUKIENKA

Wczoraj byłam smutna. Cudzym smutkiem. Czy smutek osób nam bliskich nie jest o wiele bardziej bolesny niż nasz własny? Sobie można powiedzieć „daj spokój, weź się w garść, jutro będzie lepiej”. Dopiero gdy powie się to komuś, słychać, jakie to idiotyczne i że nie wypada mówić tego na głos. Swój smutek można potraktować obcesowo, zrugać, […]

Continue Reading

W DUPIE RAŹNIEJ

Nadaję do Was znad piątego kubka kawy dzisiaj. Za każdym razem, kiedy udaje mi się złowić jakąś sensowną myśl, do moich uszu dociera fala akustyczna, którą każdy normalny rodzic nazwie po prostu darciem ryja. Słyszę jak moje dzieci, które w myślach nazywam bachorami, wspinają się po drabinie dźwięków coraz wyżej. Infradźwięki gwałtownie przechodzą w ultradźwięki, […]

Continue Reading

W TE ŚWIĘTA WSZYSCY BĘDZIEMY TĘSKNIĆ

prezent na wielkanoc - fotoksiążka

Tamtej nocy płatki śniegu nie spadały na ziemię niesione subtelnym podmuchem i nie kładły się na niej potulnie. Las dudnił. Drzewa drżały przed kolejnymi razami smagającego wiatru. Na oknie drewnianej chatki zawierucha malowała ruchome białe obrazy. Śnieżyca łomotała w struchlałe drzwi, zostawiając przed nimi piargi białego puchu. Gdyby tej nocy ktoś ciepłą dłonią przetarł szybę […]

Continue Reading

PONIEDZIAŁKI PRZESTAŁY BYĆ STRASZNE, CZYLI O TYM, CO MNIE TERAZ CIESZY

Ukąsił mnie dziś komar. Zamiast zakończyć jego bzyczący żywot energicznym plaśnięciem, delikatnie strzepnęłam go z przedramienia i poprosiłam, żeby leciał sobie kąsać gdzie indziej. Był powidokiem tamtego starego świata. Czymś doskonale mi znanym. Zaglądam do starych wpisów na blogu, nawet te sprzed miesiąca wydają się należeć do jakieś innej rzeczywistości. Dwa lata temu pisałam tak: […]

Continue Reading

STYCZEŃ MI NIE WYSZEDŁ

Siedzę przed komputerem. Przede mną bieli się czysta kartka dokumentu Open Office. Długo nie pisałam. Głowa i palce nie przewodzą liter. Zabawne jak szybko moje ciało przywykło do niepisania. Styczeń był dla mnie brutalny. Działy się rzeczy dziwne. Takie, które o poranku wydają się ponurym nocnym mamidłem, lecz nagle nabierają rzeczywistych kształtów i wiesz, że […]

Continue Reading