DLACZEGO MILCZYSZ?

Autor: Miss Ferreira

„Dlaczego milczysz??” – taką wiadomość dostałam dziś rano od Czytelniczki, załączona do niej była grafika ze Strefy Gazy.
Dlaczego milczę? Zadaję sobie to pytanie nieustannie. Wstydzę się swojego milczenia. Z tym wstydem się budzę, z nim zasypiam. Jest solą w moim oku.
Dziś rano słuchałam rozmowy z dr Ewą Górską, specjalizującą się w tematyce Bliskiego Wschodu.
I padło tam zdanie, które mnie otrzeźwiło i wyrwało z tej niemocy, jaka mi towarzyszy od wybuchu wojny: „jeśli czujemy przywiązanie do wartości humanitarnych, jeśli czujemy, że nauczyła nas czegoś historia drugiej wojny światowej, to jest ten moment, żeby głośno protestować i naciskać na Izrael, żeby zakończył działania niezgodne z prawem międzynarodowym”.

DLACZEGO MILCZĘ?

Milczę, bo uległam propagandzie
W tej samej rozmowie dr Ewa Górska mówi o tym, że ulegamy wrażeniu, potęgowanym przez przekazy mediowe, o tym, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest tak skomplikowana, że nie możemy się w tej sprawie udzielać. Bo tego nie rozumiemy, bo nie wiemy, co jest prawdą a co nie. Kto jest agresorem? Kto jest ofiarą? Kto terrorystą? Jak daleko można posunąć się w odpowiedzi na ataki terroru?
Tymczasem, jak tłumaczy Górska, nie jest to aż tak skomplikowane. Bez względu na sytuację, całkowite zniszczenie Strefy Gazy, zamieszkiwanej przez cywilów, których większość stanowią dzieci, powinno być przez nas ZWYCZAJNYCH CYWILÓW potępione.
Kiedy jakiś czas temu zaledwie napomknęłam w swoich social mediach o wojnie, od razu odezwały się agresywne głosy, sugerujące mi, że nie mam pojęcia, o czym w ogóle mówię. Że najpierw powinnam zapoznać się z historią, polityką, religią tamtych rejonów, a to i tak na nic, bo moje życie jest za krótkie, żeby zgłębić ten temat.
„To nie takie proste” – czytam na każdym kroku w internetowych przepychankach i poważnych artykułach.
Po tych komunikatach zamknęłam się i nabrałam wody w usta.
Jednak jakiś głos, który starałam się zagłuszyć, ryczał we mnie. Aż w końcu zostałam z nim sam na sam, uświadamiając sobie, że usprawiedliwiam zbrodnię przeciwko ludzkości, wykręcając się niewiedzą.
Dziś więc chciałam powiedzieć to na głos. Nie muszę znać żadnego kontekstu, żeby oczyma, rozumem i sercem dostrzec LUDOBÓJSTWO, na które nie ma mojej zgody.

Milczę, bo zwyczajnie się boję
Kiedy czytamy książki, czy oglądamy filmy, automatycznie identyfikujemy się pozytywnymi postaciami. Wyobrażamy sobie, że nasze zachowanie byłoby odważne, bohaterskie, dzielne.
Brzydzimy się cudzym brakiem odwagi.
Tymczasem życie weryfikuje nasze wyobrażenia.
Na temat zbrodni wojennych dokonywanych przez izraelskie wojska w Strefie Gazy, milczą najodważniejsi. Milczą wielkie gwiazdy. Milczą politycy. Milczą społecznicy. Milczą aktywiści. 
We wspomnianej już rozmowie dr Górska słusznie zauważa, że wypadku agresji Rosji na Ukrainę, świat krzyczał.
Tymczasem gdy Strefa Gazy, będąca wielkości Krakowa, jest równana z ziemią, słychać wymowną ciszę.
Milczą każde wiadomości, jakie włączam.
Zanim ktoś wykrzyknie „ale tu mamy do czynienia z agresją Palestyny na Izrael”. Nie. To Hamas, organizacja uznawana za terrorystyczną, zaatakowała.
W odwecie rząd Izraela każe za to ludność cywilną. Każe w najstraszliwszy możliwy sposób. Bombardowane są szpitale, w których leżą dzieci. Celami ataków są karetki niosące pomoc.
Rząd Izraela wymierza kary ostateczne, uderzając w najsłabszych. Słucham politycznego podcastu, który bardzo cenię. Dwóch dziennikarzy robi jakieś dziwaczne, nieporadne uniki, żeby nie użyć przypadkiem zbyt mocnych słów. A więc słyszę o „konflikcie, problemie, trudnościach”. Robi mi się słabo za kółkiem samochodu, który prowadzę. Syczę przez zęby „czemu nie krzyczycie?!”. Ale czy jestem od nich lepsza?

Skoro więc milczą na ten temat możni tego świata, to zwykli ludzie mają prawo się bać.
Nie każdy ma odwagę krzyczeć.
Kiedy piszę te słowa, kiedy podejmuję decyzje, że koniec z milczeniem, zwyczajnie się boję.
Czego się boję?
Ludzi, którzy nagle się tu pojawią i będą zostawiać obrzydliwe komentarze. Boję się hejtu, boję się ataków. Boję się, że cześć ludzi się ode mnie odwróci.
Skąd wiem, że tak będzie? Bo jest tak za każdym razem, gdy poruszam niewygodne tematy.
Tak było, gdy samochód potrącił i zabił kolegę moich dzieci. Ponieważ krzyczałam, że kierowcy jeżdżą w mojej wsi jak świry, spadł na mnie ich gniew.
Gdy pisałam o sytuacji na granicy z Białorusią, o ludziach umierających w puszczy, wylało się na mnie ksenofobiczne szambo.
Gdy dodawałam relacje w granicy polsko-ukraińskiej po wybuchu wojny, słyszałam, że robię to pod publikę. Kiedy brałam udział w Strajku Kobiet, nazwano mnie morderczynią i ss-manką.
Łatwo jest zarzucić komuś tchórzostwo, ale często odwaga okupiona jest ogromnym wysiłkiem psychicznym.
Kiedy rano odpowiadałam Czytelniczce, na pytanie, dlaczego milczę, napisałam, że najpierw muszę się opancerzyć.

Milczę, bo czuję, że nie mam żadnej mocy sprawczej
Naprawdę czuję, że niewiele jestem w stanie zrobić. Mogę przelać pieniądze na organizacje, które wspomagają Palestyńczyków. Mogę wyrazić swój sprzeciw. Mogę wziąć udział w proteście.
W rzeczywistości jednak nie mam wpływu na tę wojnę.
Bo ani ja, ani Ty nie zaprowadzimy pokoju pomiędzy Izraelem i Palestyną.
Nie mam wpływu ani na tę wojnę, ani na kilkadziesiąt innych wojen, które obecnie toczą w różnych miejscach na świecie.
Ludziom, którzy w nich cierpią, mogę dać moje łzy. Tylko czy moje łzy, to jest coś, czego oni potrzebują?
Na początku wojny w Ukrainie przeczytałam takie zdanie, które zapadło mi w pamięć. „Nikt nie potrzebuje twojego smutku”.
I u nie o to chodzi, żeby stać się obojętnym na cudzą krzywdę, ale zadać sobie pytanie, co realnie mogę zrobić?
I kiedy tragedie są daleko ode mnie, a u ich źródeł jest nienawiść do drugiego człowieka, mogę siać dobro wokół siebie. Mogę pomagać lokalnie potrzebującym. I przede wszystkim, mogę uczyć moje dzieci szacunku do drugiego człowieka bez względu na to, co nas dzieli.
Dzień po wyborach Lolek wrócił ze szkoły smutny. Przyjaciel go wyśmiał, kiedy usłyszał, na kogo głosowali jego rodzice.
– Nigdy nie wyśmiewaj drugiego człowieka, bo jest inny – poprosiłam Lolka – jutro mu powiedz, że choć rodzice mają różne poglądy, to wy dalej możecie się przyjaźnić.

Milczę, bo social media to moja praca
Usłyszałam ostatnio takie zdanie, w moim odczuciu bardzo krzywdzące „zapamiętajcie sobie wszystkich influenserów, którzy milczeli w sprawie ludobójstwa Palestyńczyków, zapamiętajcie, że to tchórze, których interesowały darmowe prezenty i kosmetyki, kiedy ludzie w Strefie Gazy byli mordowani”.
Ja apelowałabym, żebyśmy jednak zapamiętali polityków i możnych tego świata, którzy mają na tę wojnę realny wpływ, a go nie wykorzystują.
Ale przede wszystkim skupmy się na rządzie Izraela, który ma ręce ubabrane krwią po pachy.
Kiedy widzę takie nawoływanie w stronę influenserów, czuję wewnętrzny sprzeciw, bo pogarda zawsze rodzi zło.
Ja mam świadomość, że patrząc z boku, zawód influensera może wydawać się niegodnym nazywania „zawodem”, ale ludzie naprawdę w ten sposób utrzymują swoje rodziny, płacą podatki i spłacają kredyty. Jesteśmy zobowiązani kontraktami i umowami. Nie każdy może rzucić nagle wszystko i poświęcić się w 100% mówieniu o wojnie.
Dziś, kiedy piszę ten tekst, w moich social mediach wystartuje kampania reklamowa produktu do włosów.
Część ludzi pomyśli „co za pusta laska, tam umierają ludzie, a ona mówi o lokówce!”
Jak się z tym czuję? Chyba jak te wszystkie Miss Świata, pytane o największe marzenie.
Ja też bym chciała pokoju na świecie, ale jednocześnie mam życie i obowiązki, które muszę ogarnąć.
Bardzo nie lubię tej retoryki, że jeśli żyjesz normalnie, myjesz włosy i używasz perfum, to masz wywalone na losy świata.
Z drugiej strony obserwuję profil Sary Mannei, która swoje social media wykorzystuje do krzyczenia o tej wojnie na całe gardło i jakie dostaje Sara komentarze? Że to jest obrzydliwe, żeby obrazy z wojny przetykać zdjęciami swojej najnowszej kolekcji ubrań!

Przerywam milczenie
Napisałam Wam, czemu milczałam. Czy to wszystko mnie usprawiedliwia? Myślę, że nie.
Czy się tłumaczę? Pewnie tak, poniekąd sama tego potrzebuję.
Będę protestować przeciwko zbrodni, jaka ma miejsce w Strefie Gazy. Ten temat będzie się przewijał w moich social mediach obok kremów na zmarszczki, ubrań, kawy i dobrego nastroju, bo podobnie jak większość z Was, czytających ten tekst, nie mogę zrezygnować z obowiązków na rzecz wojny.
Nie będę Was bombardować brutalnymi obrazami.
Nie zamierzam rozliczać żadnych blogerów z tego, czy będą o tej wojnie krzyczeć, czy nie.
Wara nam od cudzych sumień.
I na koniec coś, co bardzo jasno chciałam zaznaczyć. W jednym z podcastów usłyszałam zdanie, że to nie jest wojna Izraelczyków z Palestyńczykami, ale wojna rządu izraelskiego z Hamasem.
TO, ŻE POTĘPIASZ LUDOBÓJSTWO W STREFIE GAZY, NIE ZNACZY, ŻE JESTEŚ ANTYSEMITĄ!

Podobne posty

7 komentarzy

Kasia 26 października, 2023 - 2:37 pm

Bardzo dziękuję za ten tekst. Mam bardzo podobne przemyślenia w kwestii komentowania rzeczy, które dzieją się na świecie. Dlaczego nikt nie ma pretensji do pani na poczcie, że nie mówi każdemu kto przychodzi do okienka o tym co ją oburza, boli, co wzbudzą jej sprzeciw? Bo nie ma zasięgów? Wszak to by było pewnie kilkadziesiąt osób dziennie! Nie każdy czuje się dobrze w roli rzecznika, nie każdy uniesie hejt, ludzie czasem chcą zwyczajnie wykonywać swoją pracę. I nie mówię tu o tchórzliwym odwracaniu twarzy od rzeczy wołających o pomstę do nieba, ale o prawie do namysłu, do decydowania gdzie i do kogo i czy wogóle będę krzyczeć.

Odpowiedź
Miss Ferreira 26 października, 2023 - 2:51 pm

Dziękuję Ci za ten komentarz i zrozumienie. Przykład z panią na poczcie jest idealny.
Bardzo bym chciała, żeby ten ciężar złości był kierowany w ludzi, którzy dokonują tych zbrodni.

Odpowiedź
Iza 26 października, 2023 - 9:44 pm

Dziękuję Ci za ten wpis i Twój głos. Brawo za odwagę!

Odpowiedź
Mała 27 października, 2023 - 7:39 pm

My już zrobiliśmy to, co mogliśmy. Wybraliśmy naszych reprezentantów, którzy powinni na głos potępić ludobójstwo w Strefie Gazy oraz atak na Izrael i zadbać o to, żeby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje tak, by ta sytuacja więcej się nie powtórzyła.

Odpowiedź
Marta 30 października, 2023 - 11:55 am

BRAWO, DOBRA KOBIETO!!!

Odpowiedź
Anna 11 listopada, 2023 - 9:22 am

Dziękuję za ten tekst.

„Bardzo nie lubię tej retoryki, że jeśli żyjesz normalnie, myjesz włosy i używasz perfum, to masz wywalone na losy świata.” to, że w najdziwniejszych, najstraszniejszych okolicznościach ludzie starają się żyć normalnie, to jest siła.
Czy nikt nie potrzebuje naszego smutku? A może jednak? Bo smutek, współczucie, bezradność to są ludzkie rzeczy. I nawet jeśli niczego nie załatwią to są lepsze niż obojętność.

Dziękuję. Życzę odwagi. Żeby pancerz wytrzymał jeśli przyjdzie się zmierzyć z jakimś złem.
I bardzo mnie cieszy to powiedziane do synka „nigdy nie wyśmiewaj kogoś za to, że jest inny”. To ważne.

O wojnie w Strefie Gazy myślałam właśnie tak – to za trudne, zbyt poplątane.
Ale zabijanie to zabijanie.

Odpowiedź
JUSTYNA 25 listopada, 2023 - 6:44 am

Pięknie napisane 🤝
Identyfikuję się z tym w 100% i bardzo doceniam odwagę 💪

Odpowiedź

Napisz komentarz