NIECH SIĘ SUKIENKA DOBRZE NOSI!

Niby nikt mi nigdy nie obiecywał, że życie we wspólnocie rodzinnej to będzie obłok waty cukrowej, ale mało kto wspominał, że to bardziej spływ rzeką dziegciu. Kiedy już czuję to przyjemne mrowienie w skrzydłach, świadczące o tym, że „ooo, mogę wszystko”, przychodzi do mnie ta moja latorośl, na wyrost zwana owocem miłości, żeby mi przypomnieć, […]

Continue Reading

RED DRESS!

Padł ostatnio pod moim adresem zarzut, jakobym nie była zbyt wiarygodna, albowiem raz ubieram się w lumpeksie, a raz w normalnym sklepie i gdzie tu jakaś elementarna konsekwencja? Co więcej, autor komentarza złapał mnie na pokalaniu garderoby szmatą z Zary i na tym etapie cały mój spójny wizerunek, rozpadł się na milion konfekcyjnych strzępów. No […]

Continue Reading

NIC KONKRETNEGO

Dwudziesta druga dwadzieścia dwa. Znowu. Fascynujące, jak często spoglądam na zegarek i spotykam dwudziestą drugą dwadzieścia dwa. Mogłam przecież spojrzeć minutę wcześniej, albo minutę później. Znam wielu ludzi, którzy mają własne godziny. Ktoś ma piętnastą dziesięć. Ktoś dwudziestą pierwszą siedem. Tymczasem wybiła moja godzina. Przyzwyczajam uszy do ciszy i nocnych odgłosów domu. Pies płacze przez […]

Continue Reading

UDOWODNIJ, ŻE NIE JESTEŚ ROBOTEM!

Dzień z cyklu tych powtarzalnych. Niechcący oblałam test z człowieczeństwa. Zostałam kilkakrotnie wylegitymowana przez roboty, proszące żebym udowodniła, że nie jestem robotem. Oblałam. Jestem robotem. Ze skomplikowanym interfejsem. Problematycznym oprogramowaniem. Wulgarnym słownikiem. Ale na Optimusa Prajma! Nie jestem jakimś tam byle zlepkiem ordynarnych podzespołów. Mam rozbudowany system sensoryczny. Gdzieś tam między kondensatorem a rezystorem zaplątała […]

Continue Reading

PANI NA RZEPAKOWYCH WŁOŚCIACH!

Maj się nawrócił. Zostałam panią na rzepakowych włościach! Odebrało mi mowę. Pozwólcie więc, że zostawię Was z garścią fundamentalnych pytań rodem z Ferreirowa oraz porcją anegdot. Dlaczego Bój stworzył ślimaki płucodyszne? *** Czy istnieje wielki okruch? *** Czy można mieć kleszcza we śnie? Spotykam na mieście koleżankę. Żegnamy się i kiedy odchodzi, mówię do dzieci: […]

Continue Reading

ZASYPIAŁAM, MARZĄC O TOBIE…

Trochę słabo Maju. W dupie Ci się poprzewracało od tych pochwał. Maj to majsterszyk! Król miesięcy! Jaki on piękny! Och, Maju Maju Maju! Pamiętam dokładnie jak przyszedł zazdrosny Listopad i strasznie mi dupsko wybatożył. Zasypiałam wtedy, marząc o Tobie. Wyobrażałam sobie, jak się migdalimy na łące. Jak przynosisz mi bukiety kwiatów. Jak prosisz żebym się […]

Continue Reading

BIESZCZADZKIE ANIOŁY MÓWIĄ DOBRANOC!

Fejsbóg przywitał mnie dziś informacją, jakobym nie miała w życiu żadnych nadchodzących wydarzeń! Szanowny Panie Marku! Otóż ja dziś właśnie ruszam tam, gdzie bieszczadzkie anioły mówią dobranoc Pana zasięgowi, a Pan sugerujesz, że to nie zasługuje na miano wydarzenia? Pff! Weź się Panie Marku! Nie samą Doliną Krzemową człowiek żyje, rekomenduję Panu góry osadowe! Pyta […]

Continue Reading

TRZYDZIEŚCI I TRZY!

Siedzę na podłodze w kuchni i słyszę, jak Matka Natura w potwornych bólach wydaje na świat wiosnę 2017. Najpierw jej wody odeszły i chlusnęło deszczem. Teraz pręży się na dachu, smagana wiatrem i krzyczy, że nigdy więcej nie spłodzi kolejnej wiosny!! Dzisiejszy dzień w zasadzie nie różni się od pozostałych, po prostu trzydzieści trzy lata […]

Continue Reading

WESPÓŁ W ZESPÓŁ!

A więc wrócił mąż. Moja ostoja. Mój wentyl bezpieczeństwa. Mój hiroł. Brazylijski macho w dom, lęki won! Wrócił Luby, przegnał noce strachu – myślałam rozmarzona. Tymczasem noc, jakby nie zdając sobie sprawy z czyhającego na nią niebezpieczeństwa, spokojnie zakradała się pod próg mojego domu. Nic z tego, gnido – warknęłam – zabieraj swoje trupie badyle […]

Continue Reading

ZDROWIE LUMPEKSÓW, CZYLI NAJPIĘKNIEJSZA KOSZULA ŚWIATA!

Czasem szkoda ładnym fotografiom robić konkurencję z liter. I chociaż wiem, że zaglądacie tu głównie, żeby poczęstować się słowem to pozwólcie, że dziś ugoszczę Was obrazem. Spójrzcie, jak pięknie do zdjęć pozuje koszula! A kiedy zamajaczyła na dnie lumpeksowego kosza, nie miała w sobie krztyny nadziei. Przygnieciona ciężarem konfekcyjnego plebsu. Z łatką „ubrania gorszego sortu”. […]

Continue Reading