RAJ NA ZIEMI!

W szkole podstawowej miałam koleżankę zafascynowaną biblijnym Rajem. Opowiadała mi o jednej z teorii, głoszącej jakoby Raj był na Ziemi – w okolicach Egiptu. Miała na to szereg dowodów. Słuchałam tych rewelacji beznamiętnie. Zawsze miałam słabość do Ziemi. Tymczasem niepełna trzydzieści lat minęło i okazuje się, że faktycznie miała rację! Zaiste Raj jest na Ziemi, […]

Continue Reading

JESTEM ZIEMNIAKIEM Z KOPERKIEM.

Proszę Państwa. Sierpień. Jak w mordę strzelił. I to nawet nie w powijakach. Już prawie pełnoletni. Sierpień mi uświadamia jak brutalnie krótki jest żywot młodego ziemniaka z koperkiem. Brzozy przed domem łkają liśćmi. Z rozpaczy poszłam na miasto upić się lemoniadą malinową. Łapczywie wgryzłam się w listki mięty, okruszki lodu i malonowe farfocle, kiedy nagle […]

Continue Reading

CZY ROBIĘ ZAKUPY W SIECIÓWACH?

Onegdaj moja przyjaciółka uczyła pewnego obcokrajowca języka polskiego. Ten po każdej lekcji żegnał się z nią, życząc jej „owocowego dnia”. Doskonale pamiętam, kiedy powiedział to po raz pierwszy, P. akurat wpadła do mnie na kawę i kiedy powiedziała mi o „owocowym dniu” zataczałyśmy się ze śmiechu, po czym dziarsko zaadoptowałyśmy to powiedzenie. Obecnie życzę zawsze […]

Continue Reading

SUKIENKA MARZEŃ!

Sukienka, którą mam dziś na sobie jest dowodem na dwie teorie konfekcyjne. Po pierwsze – należy podążać za konfekcyjnymi marzeniami. I po drugie – próżno szukać u facetów konfekcyjnego zrozumienia. Już wszystko tłumaczę. Odnośnie teorii numer jeden. Ta sukienka może mi się przyśniła, może gdzieś widziałam podobną. Doprawdy nie wiem. Niemniej zapragnęłam mieć właśnie taką, […]

Continue Reading

BIKINI – WYBUCHOWA HISTORIA

Niespełna dziesięć lat temu po raz pierwszy odwiedziłam Brazylię – ojczyznę mojego męża. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że przepadłam – ja bladolica niewolnica słońca. Świąt Bożego Narodzenia, spędzanych nad oceanem w niemiłosiernym upale, nie pokalałam jednym wspomnieniem o płatku śniegu. Zrozumiałam wtedy, że spokojnie mogłabym się tu urodzić i jak każdy Brazylijczyk całe życie […]

Continue Reading

NAJFAJNIEJSZE LUMPEKSY W LUBLINIE – SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD

Dawno dawno temu było u nas przyjęcie. Jedna z koleżanek przyniosła brownie. Ciasto było pyszne. Było tak dobre, że zawstydziło wszystkie inne brownie świata. A nawet wszystkie inne słodkości. To było wręcz nie fair w stosunku do pozostałych ciast świata. Wszyscy goście chcieli poznać przepis. Każdy marzył, żeby zabłysnąć jako władca żołądków, autor nieziemskiego brownie. […]

Continue Reading

LATO…

Przyszło. Bezczelnie zauważalne. W welonie z lepkiego powietrza. Z bukietem skłóconych zapachów – topionego asfaltu, maciejki, dogorywającego truchła, jaśminu, lawendy, deszczu. Lato. W sukni utkanej z obłoków piachu, chwilowej suszy, dojrzałego rzepaku, raczkującego zboża, nieśmiałej kukurydzy. Lato. Zanim znerwicowany budzik werżnie ci się do mózgu, twoje ucho pohańbi rozgorączkowana mucha. Lato. Każdy dzień ma w […]

Continue Reading

NIECH SIĘ SUKIENKA DOBRZE NOSI!

Niby nikt mi nigdy nie obiecywał, że życie we wspólnocie rodzinnej to będzie obłok waty cukrowej, ale mało kto wspominał, że to bardziej spływ rzeką dziegciu. Kiedy już czuję to przyjemne mrowienie w skrzydłach, świadczące o tym, że „ooo, mogę wszystko”, przychodzi do mnie ta moja latorośl, na wyrost zwana owocem miłości, żeby mi przypomnieć, […]

Continue Reading

RED DRESS!

Padł ostatnio pod moim adresem zarzut, jakobym nie była zbyt wiarygodna, albowiem raz ubieram się w lumpeksie, a raz w normalnym sklepie i gdzie tu jakaś elementarna konsekwencja? Co więcej, autor komentarza złapał mnie na pokalaniu garderoby szmatą z Zary i na tym etapie cały mój spójny wizerunek, rozpadł się na milion konfekcyjnych strzępów. No […]

Continue Reading

NIC KONKRETNEGO

Dwudziesta druga dwadzieścia dwa. Znowu. Fascynujące, jak często spoglądam na zegarek i spotykam dwudziestą drugą dwadzieścia dwa. Mogłam przecież spojrzeć minutę wcześniej, albo minutę później. Znam wielu ludzi, którzy mają własne godziny. Ktoś ma piętnastą dziesięć. Ktoś dwudziestą pierwszą siedem. Tymczasem wybiła moja godzina. Przyzwyczajam uszy do ciszy i nocnych odgłosów domu. Pies płacze przez […]

Continue Reading