ŻYJĘ Z CAŁYCH SIŁ!

O tym, że kiedyś będę musiała napisać o Agnieszce, wiedziałam od dnia, kiedy poznałyśmy się kilka lat temu. Bezpośredni ludzie o ciepłym usposobieniu, wpadają do mojego serca błyskawicznie. Ona ma to coś, że po minucie rozmowy, czujesz, jakbyście się znały od lat. Wydała mi się zupełnie niezwykła pod każdym względem. Pełna jakieś porywającej energii. Jakby […]

Continue Reading

WAKACJE W NORWEGII!

A było to tak. W okolicach października ubiegłego roku dzwonią Góreccy i pytają, czy lecimy z nimi w lutym na tydzień do Norwegii. My na to, żeby dali nam momencik, sprawdzimy tylko, czy mamy jeszcze ten worek złota w garażu. Niestety kochani, w worku są tylko śmieci, ale podobno Norwegowie skupują, więc… Okazało się jednak, […]

Continue Reading

ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE, ŻEBY PIĆ SŁABĄ KAWĘ.

To było rozpoczęcie mojego pierwszego roku akademickiego. Tłoczyliśmy się w auli. Jednocześnie zestresowani i ciekawi nowego, nieznanego, uniwersyteckiego lądu. Zafascynowana przyglądałam się morzu nowych twarzy. Z tłumu wyłowiłam wzrokiem jakąś dziewczynę. Zagapiłam się na nią. Miała lśniące, ciemne niemal czarne włosy. Gęstą falą spływały na łopatki. Przygryzała pełne apetyczne wargi. Czułam, że podobnie jak ja […]

Continue Reading

BARYSZNIKOW POFRUNĄŁ NA KSIĘŻYC…

Jest późno. Już po 22, a dzień jakby tylko zelżał, a nie zgasł całkiem. Widzę go nadal, jak spływa z drzew i wsiąka w rozgorączkowany asfalt. Niektórzy nie wierzą, że człowiek był na Księżycu, ale za to ja wiem, gdzie jest Księżyc. Przycupnął na dachu moich sąsiadów. Z bliska faktycznie jest ogromny. Pękaty i poszarpany. […]

Continue Reading

NIE MA WIĘKSZEGO STRACHU…

Sama o sobie pieszczotliwie mawiała „mieszczuch”. Mieszczuch z krwi i kości. Urodziła się, wychowywała, dorastała na śląskich blokowiskach. Na pierwsze koncerty chodziła do Spodka. Kochała miasto z wzajemnością. Kiedy innych męczył nocny miejski łomot, ona wsłuchiwała się w niego czule i był dla niej muzyką. Koiło ją niegasnące nigdy światło, spływające na pajęczynę przewodów tramwajowych. […]

Continue Reading

TYLKO MY I BIESZCZADY!

Jestem kochliwa. Zawsze byłam. W dzieciństwie z każdych kolonii wracałam beznadziejnie zakochana. To znaczy, ja wracałam, a moje serce zostawało. U boku ukochanego. A to w Olsztynie, a to w Opolu, a to w Sopocie, a to w Zielonej Górze. Moi rodzice nie mieli pojęcia, że wracałam uboższa o organ tak ważny, jakim jest pompa […]

Continue Reading

O POWROTACH DO DOMU…

Coś Wam powiem. Uwielbiam powroty do domu. Od dziecka to kochałam. Z jednej strony żal było skądś wyjeżdżać, ale jak dobrze było wracać. Po dwóch tygodniach nieobecności, dom zdawał innym miejscem. Nagle sobie przypominałam, że jest przecież tak piękny. I przytulny! Ale najbardziej, już od drzwi, uderzał zapach. Bo każdy, ale to każdy dom na […]

Continue Reading

ALE DOBRZE, ŻE BYŁEŚ

Siedzę wciąż na tych samych schodach i patrzę jak odchodzisz. Wczoraj piłam grzane wino, dziś piję prosecco. Odchodzisz nieśpiesznie, ale pewnie. Po tym polu, wczoraj tkanym rzepakiem. Zapadasz się w błocie, przecież dopiero przestało lać. Jeszcze przez moment słońce pieści Twój kark, wartkim strumieniem spływa z Twoich ramion. Jeszcze się łudzę, że może się odwrócisz. […]

Continue Reading

PATRZEĆ CUDZYMI OCZAMI…

Jest 28 marca 2018 roku. Już od kilku dni wiosna. Na drzewach kwitną białe pąki śniegu. Kiedy rano wyszliśmy przed dom i zastaliśmy całą okolicę nastrojowo otuloną białą pierzyną, Marynia rozeźlona, wycedziła przez zęby „mam ochotę podpalić ten śnieg”. Śnieg w marcu to problem wielkiej wagi, ponieważ każdy zimowy dzień marca, to jeden dzień mniej […]

Continue Reading

KTOŚ JADŁ Z MOJEJ MISECZKI!

Agatha Christie zapytana o to, w jakich okolicznościach powstają jej historie kryminalne, odpowiedziała, że podczas mycia naczyń, bowiem jest to czynność tak bezdennie głupia, że myśl o morderstwie nasuwa się sama. Kiedy to przeczytałam, moje uwielbienie dla Agathy Chrisie jeszcze się wzmocniło, wszak ja również nienawidzę myć naczyń, kto lubi?! Co więcej, uważam zmywarkę za […]

Continue Reading