NA BALU U ROBERTA KUPISZA

W oczach Czarnej Pantery zobaczyłam łzy. Właśnie skończył się pokaz Roberta Kupisza, kiedy poczułam, że z kokonów w moim brzuchu wykluwają się motyle.

„Dziewczyny! Przeżyłam modowe katharsis!” powiedziała Czarna Pantera, a ja uznałam, że sprytnie wyjęła mi to zdanie z ust.

Z odrazą spojrzałam na swoje wypolerowane szpilki. Czułam jak moja jaźń dwoi i się i troi. Byłam cygańską dziewczyną Robin Hooda, wiedźminką Ciri, panną młodą i bohaterką pokazu nonszalancko przechadzającą się po wybiegu.

Dopiero kiedy wybiła północ i na otrzeźwienie oberwałam z liścia od brutalnie trzaskającego mrozu uświadomiłam sobie, że nie jestem częścią cygańskiej bohemy, że nie będzie mnie szukał książę z pantofelkiem, że kawałek dzikiego zwierza na plecach nie pasuje kurze domowej, a panną młodą byłam tak dawno temu…

Przez moment jednak byłam Kopcuszkiem hipisem, na balu śpiewano rosyjskie dumki, a wróżka wyczarowała mi z dyni cygański tabor…

Wiedziałam, że Robert Kupisz jest projektantem, jest też też stylistą fryzur i podobno był tancerzem. Tej nocy dowiedziałam się, że Robert Kupisz jest czarodziejem.

Dziękuję:
marce Apart za zaproszenie.
Asi, Magdzie, Milenie, Oli i Ani za szampańską zabawę.
Robertowi Kupiszowi za przepiękny pokaz.

Sara

ZDJĘCIA Z NAJNOWSZEJ KOLEKCJI ROBERTA KUPISZA MOŻECIE OBEJRZEĆ TU

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.