NIE JESTEM NIKON

Przyznam, że burgundowe szaleństwo jest mi bardzo na rękę.

Ba! Mało tego, jest nie tylko na rękę, ale też na nogę, na szyję, na pierś i na głowę! Pozostały zaś burgund kładę na usta i chwytam w dłoń.

W dni takie jak ten, kiedy mróz można kroić na kawałki i robić z niego szaszłyki, a kruki i wrony czyhają na moje życie, zaklinam rzeczywistość strojem.

Coś pomiędzy stylistyką świętego Mikołaja i czerwonego kapturka z nutą czerwonego barszczu – oto moja propozycja na dni, kiedy pogoda robi sobie ze mnie jaja.
Dla tych, których interesuje historia ubioru mam prawdziwą gratkę! Sweter, który tak dumnie noszę, chronił mnie przed chłodami już ponad ćwierć wieku temu, kiedy mieszkałam w brzuchu mojej mamy i nikt jeszcze nie wiedział co ze mnie wyrośnie!


Jeśli są wśród Was wątpiący w moje blogowanie – rozumiem. Niemniej proszę Was o usprawiedliwienie, bo nawiedzili mnie goście zza wielkiej wody.
Gdybym więc grała na jakimś instrumencie to z czystym sumieniem nazwałbym się człowiekiem orkiestrą.
Niestety, na ten moment jestem człowiekiem bałaganem, człowiekiem praczem, człowiekiem kucharzem, człowiekiem mleczarnią i chyba tylko nie jestem Nikonem.


Ściskam Was!
Sara Człowiek Bloger Cyrk Ferreira

płaszcz – Sheinside (podobny znajdziecie TU)
spodnie – Mango (podobne znajdziecie TU)
buty – DEA Shop
torba – Milanoo
komin – sklep osiedlowy
czapka – Carry
sweter – szafa mamy

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.