OD DZIEWCZYNY ZE STATYWEM DO DZIEWCZYNY OLYMPUSA

Co tu dużo mówić Moi Drodzy, gdyby nie statyw zapewne nie byłoby mnie by tu dziś z Wami.
Kto by pomyślał, że niepozorny kawałek metalu będzie miał taki znaczny wpływ na moje życie…
Powiadam Wam, szanujcie sprzęty domowe, albowiem nigdy nie wiadomo, kiedy mizerny rondel uczyni z Was Master Chefa!
Kiedy więc otrzymałam propozycję współpracy od firmy OLYMPUS, oczami wyobraźni natychmiast zobaczyłam tytuł tej historii „Miss Ferreira. Od Dziewczyny ze Statywem do Dziewczyny Olympusa”, następnie zaś oprawiłam statyw w ramkę i powiesiłam w najwidoczniejszym miejscu w domu. No dobra, trochę koloryzuję, ale po prostu bardzo się ucieszyłam. Chyba nawet zrobiłam jakąś figurę akrobatyczną oznaczającą dużą radość, a której nigdy nie chcielibyście zobaczyć.
Tak właśnie stałam się Ambasadorką marki Olympus (fikołek).

Aparat, który widzicie na zdjęciach to Olympus PEN E-PL7. Już na pierwszy rzut oka widać, że doskonale komponuje się z szarym płaszczem i szalem w kratę. Jednak jest to aparat wielofunkcyjny i równie dobrze wygląda zestawiony z różowym swetrem czy małą czarną (sprawdzałam!)
Jako typowa baba, dla której podstawowym parametrem przy wyborze sprzętu elektronicznego jest kolor, nie posiadam się z radości!
Kiedy sądziłam, że nie mogę cieszyć się już bardziej, okazało się, że czas wymyślić coś bardziej efektownego niż fikołek z przytupem, bo PEN robi świetne zdjęcia w szczególności przy okropnej pogodzie, kiedy brak dobrego światła.
Zrozumiałam więc, że to nie wygląd jest najważniejszy!

Fikołek z przytupem uzupełniłam o przysiad i wtedy okazało się, że w najbliższą środę Olympus zabiera mnie do Wiednia na świąteczną imprezę. Jak słowo daję, zaraz zrobię gwiazdę!

Pozdrawiam Was!
Sara

(ps Pierwsze zdjęcia robione PENem, możecie zobaczyć tu, tu oraz tu)







płaszcz – Mosquito
dżinsy – Unisono
botki – Tamaris
szalik – F&F
rękawiczki – lumpeks
torba – Bel Correa (moja teściowa!)

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.