Aurelia się opluła przy ACTA czytaniu

Kochani!
Jestem dziś jak wzburzony ocean. Czuję wewnętrzną potrzebę napisania jakiejś hydraulicznej ody do przecieków i wycieków. Tak mnie akwatycznie nastraja.
Zrobiłam zebranie walne szarych komórek, ogłosiłam stan wyjątkowy, poprosiłam o czterdzieści minut wytężonej pracy i przeczytałam PEŁNY POLSKI TEKST POROZUMIENIA ACTA. I wiecie co z niego zrozumiałam? Że banda błaznów urzędujących kilka pięter wyżej, poprzebieranych w gajerki próbuje wciągnąć mnie do swojego teatru. Ale na pozycję struganego pajaca trzeba sobie zapracować. Mi dają sznurki i myślą że będzie ze mnie wdzięczna marionetka.
Drodzy Pajace – prędzej się na tych sznurkach powieszę niż dam sobie odebrać prawo głosu i głosowania. Pierwsze mam od niespełna lat trzydziestu drugie od dziesięciu. Dziś chcecie zakneblować mi usta, jutro ręce, a dwa pokolenia później ludzie będą rodzić się bez jednego i drugiego.

Kto z Was zna kabaret Mumio, pamięta zapewne Aurelię, która „się opluła przy mango jedzeniu. Owoc mango jest owocem bardzo soczystym i Aurelia po raz pierwszy w życiu taki owoc jadła, to po prostu tego nie wiedziała”.
Aureliowym tropem podążają nasi euro(p)osłowie, którzy po raz pierwszy w życiu o ACTA słyszeli, to po prostu nic o tym nie wiedzieli!
Nawiązując do mojego poprzedniego posta, nie tylko mi zatem bliżej do dyletanta…
Tym właśnie osobnikom mam dobrowolnie wręczyć klucze do swojej prywatności i pozwolić zostać drugim sumieniem, które ulży mi w mękach myślenia i dopomoże w ocenianiu rzeczywistości. Dobre! Naprawdę wytrawny żart, godny kabaretu Mumio.

Póki mam tę możliwość, wirtualnie, w wiadomym kierunku przesyłam gest Kozakiewicza.

Jeśli zapytacie mnie jak do treści tekstu mają się dzisiejsze zdjęcia, odpowiem – nijak. Czyli dokładnie tak samo jak interesy urzędujących, do interesów obywateli w tym kraju.

I jeszcze słów kilka odnośnie mojego przyodziewku. W mojej szafie zagościł nowy cukiereczek – torba, który przywędrował do mnie z dalekiego Państwa Środka, ze sklepu Milanoo. Często pytacie mnie jak wyglądają zakupy w tym sklepie. Z doświadczenia wiem, że chociaż zastrzegają sobie prawo do zrealizowania zamówienia wciągu trzydziestu dni, to nigdy nie zdarzyło mi się tyle czekać. Przeważnie zamykają się w dwóch tygodniach, a bywało że czekałam zaledwie kilka dni. Co do kosztów przesyłki, w zasadzie każda rzecz to inna cena, w zależności od wagi i kraju do jakiego towar ma dolecieć. Polecam Wam robienia zakupów grupowych, bo jeśli zamówienie przekroczy 125 dolarów to przesyłka jest gratis. Ale uwaga! Nie róbcie zakupów większych niż 150 dolarów, bo może się zdarzyć, że na granicy doliczony zostanie podatek.

Uściski dla Ewe, która zrobiła mi zdjęcia, a tym samym uczyniła moje życie lżejszym i łatwiejszym. Możecie odwiedzić też jej profil na Facebooku, zapraszam 🙂
Ściskam Was!
Sara
[english version below]

[english]
I have a brand new candy in my wardrobe – the blue bag which arrived to me from Milanoo on-line store.
Speaking of shopping – nothing can compare to bags in my case. I actually have butterflies in my stomach 😀 I guess you understand me.
Kiss!
Sara

torba – Milanoo
sukienka – kreacje
bolerko – vinatage, szafa mamy
buty/bransoletka – stradivarius

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.