CENTRUM DOWODZENIA

Kochani,

Nadaję do Was z Centrum Dowodzenia zbudowanego z klocków Lego.
Mój zwierzchnik w osobie Pana Lolentego (pieszczotliwie zwanego Pisklętym czy też Pisklakiem (ale nie mówcie mu, bo jaki herszt bandy chciałby być tak nazywany?), przydzielił mi zaszczytną funkcję konia. A zatem brykam i robię TAK.
Zapytacie pewnie co koń robi z laptopem na kolanach? Otóż Wy tak, ale dziecięca wyobraźnia jest nieograniczona, kiedy więc Koń w mojej skromnej osobie, przemówił ludzkim głosem i poinformował Emila (takie imię zaserwował sobie w zabawie Pisklak), że jak przystało na konia, musi teraz zrobić sobie przerwę i pobrykać na klawiaturze, zwierzchnik uznał, że jest to wyborny element zabawy świadczący o niebywałym rozwoju technologicznym koni.

Koń którego widzicie na zdjęciach, wygląda znacznie lepiej, niż ten którego właśnie odgrywam.
Zamszowe kopyta na szpilkach zamieniłam na skarpety (czasem każdy koń musi odpocząć od kopyt), mam na sobie nieco bardziej plebejski przyodziewek (w tej zabawie bliżej mi do Naszej Szkapy niż do Bucefała) i zaiste przydałaby mi się czapka naciągnięta na twarz aż po obojczyki (ale zależy mi na wiarygodnym końskim wizerunku).

Niestety wygląda na to, że przerwa technologiczna, która przysługuje koniom raz na dzień, dobiegła końca. Emil wzywa!

Bez Odbioru
Sara vel Koń Ferreira

Ps Wybaczcie, że w tekście tak często pojawia się słowo „koń”, ale doprawdy, nie mogłam zastąpić go „kobyłą”, „klaczą”, czy „chabetą”.






ZDJĘCIA WYKONANE APARATEM OLYMPUS PEN E-PL7

płaszcz – Unisono | sweter i czapka – New Look | szalik – Diverse | spódnica – Front Row Shop | nerka – Paulina Schaedel | botki – Primamoda | rękawiczki – lumpeks

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.