Miętowe spodnie, koralowy sweter i szare komórki

Kochani!
Niełatwo przychodzi mi bycie sieriozną. A jednak trzeba walczyć ze słabościami. Dziś zatem podejmę próbę powiedzenia czegoś na poważnie. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.

W ostatnim poście dokonałam coming outu. Jako zadeklarowana blogerka czuję, że muszę uzewnętrznić wewnętrzny ryk, jaki zapanował w mojej duszy po przeczytaniu artykułu „Kasia Tusk” kupuje, więc żyje .

Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi

Wspominany tekst, powinien zawitać w podręcznikach dziennikarstwa, jako idealny przykład, jak pisać, aby wzbudzić nienawiść czytelnika.
Skrótowy samouczek:
– podczas pisania, zamiast atramentu użyj emocji. Kilku litrów intensywnie nasyconych, negatywnych emocji. Lej nimi po papierze, aż zmącą ci ostrość widzenia.
– nie pisz ogólnie. Weź pręgierz, przywiąż do niego jedną konkretną osobę. Najlepiej sprawdzi się ok. 50ciu kg córki premiera (córka premiera się nada, bo zapewni sprawie stosowny rozgłos. Być może w stosunkowo krótkim czasie jej i twoje nazwisko będą stawiane w jednym szeregu, to się ceni). Stań naprzeciwko i pluj aż zza śliny przestanie być widoczna ludzka sylwetka.
– pisz po polacku. Niech ludzie wiedzą, że mogą się z tobą łączyć we frustracji.
– na koniec upewnij się czy poziom nienawiści u czytelnika sięgnął zenitu. Jeśli uznasz, że nie, rzuć kontrowersyjną myśl. Cokolwiek się nada, że Tusk to tak naprawdę Joseph Kony przemalowany na biało-rudo, albo, że córka premiera rozbudza niezdrowe ambicje w prostytutkach, które muszą sprzedawać się więcej żeby kupować więcej.

Jeśli zrobiłeś wszystko zgodnie z instrukcją, spokojnie wciskaj ENTER. Możesz być pewien, że artykuł, który zawierał masę celnych stwierdzeń, został spaprany. Brawo! O to chodziło, nie od dziś bowiem wiadomo, że szit sprzedaje się lepiej i jest o nim głośniej.

Jak Cię widzą, tak Cię piszą

Widząc nazwę bloga Make life easier, nie spodziewaj się ciężkości materiału na miarę Herlinga-Grudzińskiego, filozofii życiowej na miarę Heideggera, czy pióra w stylu Tołstoja.
Możesz oczekiwać lotnej treści na miarę bańki mydlanej. Jeżeli zaś bańka mydlana zwiedzie cię swoim połyskiem, lekkością, doskonałością, dostrzeżesz w niej metafizykę (zamiast wody i płynu do mycia naczyń) i zapragniesz by stała się Twoją filozofią życia, to uwaga! Masz problem!

Blogi o modzie to zaledwie wycinek życia ich autorek. Jeśli jednak słabo Cię widać zza białych mebli, spodziewaj się że możesz utkwić w tej szufladzie na zawsze… I na uwagę, że za bardzo zbielałaś i zszufladkowiałaś, nie reaguj świętym oburzeniem, bo stajesz się błaznem. Być może, że w kostiumie od Prady, ale jednak błaznem.
Dlaczego ktoś dobrowolnie ma grzebać w Twoich szufladach, aby doszukiwać się w nich głębi?
Może warto samemu zaprezentować zestaw pt „Miętowe spodnie, koralowy sweter i szare komórki”?

Trzeba jednak przyznać, że jest w rzeczach materialnych coś pociągającego :)) Jeśli są to ubrania, buty,torebki czy kosmetyki to faktycznie czasem trudno nie ulec złudzeniu, że są szczęściem w takiej namacalnej formie. Ostatnio przyszła do mnie paczka ze sklepu Milanoo, a w niej płaszcz dający mi radość ilekroć go zakładam…

[english]

Well, I have to admit – there is something about clothes, that they can make you feel happy :))
The other day, I got this lovely coat from Milanoo and each time I wear it, I feel like I was a better person! Haha

Ściskam Was
Sara

coat/płaszcz – Milanoo
skirt/spódnica, heels/szpilki – stradivarius
top – vintage
necklace/naszyjnik – By dziubeka
bag/torba – allegro

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.