Oda do statywu

Kochani!
Nie zabrzmi to poetycko, ale blog jest jak bagno – wciąga.
Z niepokojem obserwuję nierówne pojedynki mąż – statyw oraz dzieci kontra aparat… Chyba troszkę faworyzuję to moje trzecie dziecko, którym jest blog.
Wczoraj małżonek poniósł druzgocącą klęskę w nierównej bitwie fotograficznej – statyw triumfował i dumnie ustawiał się do robienia kolejnych zdjęć. Nie dziwcie się jednak – kiedy mąż pokazał mi owoc swej pracy pod postacią przysadzistego prosiaczka – liliputa opatrzony komentarzem „nie wiem czemu tak wychodzisz na zdjęciach”, prychnęłam z pogardą i oddelegowałam go do domu.
Na planie zdjęciowym jestem wymagająca, ostra jak pieprz cayenne i wyprana z poczucia humoru. Łatwo też popadam w stan zwany histerią. Potrzebuje kompana niewzruszonego, działającego jak maszyna z odrobiną wyobraźni na miarę chirurga plastycznego – kości wydłużamy, tłuszcz odsysamy, prosiakom na palnie mówimy stanowcze NIE!
Dlatego w tej roli idealnie sprawdza się statyw – jest posłuszny, sprawny fizycznie, w pełni mi oddany, nie robi też zbędnych komentarzy w stylu „nie rób dzióbka”. OMG! Lepszy dzióbek niż kolagen, hellooł??
Dlatego ja i on to duet idealny – działamy sprawnie, szybko i rozumiemy się bez słów.
Zresztą co ja będę gadać – dzisiejsze zdjęcia są dowodem na naszą owocną współpracę.

Kto lubi modę, posiada bloga, ma chrapkę na podniesienie statystyk odwiedzin – polecam portal Kreacje na Topie

.

Dobrego dnia!
Sara

płaszczyk – atmosphere
sukienka (spódnica) – vintage
rajstopy – novamoda.pl
pasek – vintage
rękawiczki – vintage
szal – h&m
buty – deezee

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.