RÓŻOWO!

Jest grudniowe popołudnie.

Dzień sponsoruje literka „p”, jak piżama.
Od męża dowiedziałam się „że kiedyś bardziej wypełniałam tę piżamę”.
Mali Ludzie oblepili sofę. Z rozdziawionymi gębami i oczami wielkości pięciozłotówek oglądają poczynania Kevina, który po raz dwudziesty trzeci został sam w domu, ale Mali Ludzie widzą to po raz pierwszy. Film jest „straszny i trochę smutny”, najfajniejszy moment to ten, „w którym wraca mama”… Samo zaś życzenie Kevina, jakoby rodzina miała zniknąć, jest wielce niedorzeczne.

Co poza tym?
Biedna choinka wdzięczy się w kącie obdarta ze swojej bombkowej godności. Pan Lolenty był wobec niej bezlitosny, niestraszne były mu igły i lampeczki. Bombki zostały poddane różnorakim testom na wytrwałość, jak chociażby deptanie i rzucanie. Co dziwne, nie da się ich wciągnąć do odkurzacza.
Poza tym na podłodze leżą szczątki prezentów. Świetlisty miecz małego dżedaja, który rozmnożył się przez połamanie (miecz, nie dżedaj)oraz puzzle, które były na tyle smaczne żeby je pogryźć, jednak niewystarczająco, żeby je połknąć.
Wigilia zaś przyniosła nieoczekiwane zwroty akcji i chwilowe zaniki miłości. Ąfel przyszedł poskarżyć się, że „Marynia ciągle jej nie wybacza”. Na pytanie dlaczego, Zbynio odpowie, że „nie wie co konkretnie ma jej wybaczyć”. Okazuje się też, że jeśli boli Was gardło, to przyczyną może być po prostu łysina (wg teorii profesora Zbynia).
Szokiem kulinarnym okazała się „ryba w lodzie” (czyt. w galarecie), miano najsmaczniejszego wigilijnego kąska przypadło zaś opłatkowi.
Oto co u nas, w telegraficznym skrócie. A jak Wy się miewacie?







Zdjęcia ANIA

płaszcz, szalikFront Row Shop | bluza – Mosquito | torba – Gino Rossi | botki – Mango | zegarek – Festina | spódnica – Sheinside

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.