Zagadka kryminalna

Kochani!
Uwielbiam kryminały. Moim guru jest Agatha Christie. Kiedyś zapytana, jak powstają jej książki, odpowiedziała, że wymyśla historie podczas mycia naczyń.
Odkąd to przeczytałam, staram się nie oszczędzać umysłu szorując gary, niemniej nadal jedyne płody wynikające z tej czynności to czyste talerze. Zero historii kryminalnych 🙁

Wspominam o tym nie bez powodu. Otóż kilka miesięcy temu, w nieznanych okolicznościach zaginął pies moich rodziców imieniem Denali.
Herkulesem Poirot w sprawie okazał się nie kto inny, jak sam Zbynio.
Gdy przekazywałam jej smutne wieści słuchała mnie z otwartą buzią i zmarszczonym czołem, po czym zażądała rozmowy telefonicznej z dziadkiem.
– Dziadku czy to prawda, że Denali się zgubił?!
Sądząc po minie, wieści przychodzące z drugiej strony słuchawki nie były najlepsze, w związku z czym Zbynio wysnuł pierwszy z możliwych scenariuszy wypadków:
– Dziadku, a czy sprawdzaliście za krzakami?!

Miesiące mijały, a Mądra Głowa nie przestawała w dywagacjach, poszukiwaniach i odnajdywaniu tajemniczych śladów sugerujących, że Denali najzwyczajniej w świecie po prostu się gdzieś schował i a jego psie poczucie humoru nie zna słowa umiar. Zgodnie z teorią Zbynia przebywał najprawdopodobniej całkiem blisko i lada dzień stanie w drzwiach, jak ten syn marnotrawny.
Kilka tygodni temu przechadzając się po działce, natknęliśmy się na dowód rzeczowy w sprawie. Oto w krzakach, leżał samotnie ulubiony pluszak zaginionego. Zbynio westchnął, załamał ręce i zupełnie zdruzgotany widokiem powiedział:
– No nie! Denali zapomniał zabrać ze sobą swojej ulubionej zabawki!

Wczoraj, gdy wspólnie gotowałyśmy i spod tłustych paluszków Zbynia wychodziły najbardziej koślawe kawałki pokrojonego ogórka, jakie w życiu widzieliście, jej myśli znów powędrowały w stronę nieszczęsnego psa:
– Mamo, a pamiętasz jak zbieraliśmy orzeszki laskowe z babcią i z dziadkiem?
– Tak, pamiętam.
– To wiesz kto nam wtedy pomagał?
– Kto?
– Denali…
Po czym Zbynio zawiesił głos, jego oczy przepełniły się żalem i wydusił ze smutkiem to co podejrzewał zapewne od dłuższego czasu, ale bał się własnych myśli:
– Mamo, obawiam się, że ktoś go zabrał na spacer…

Zdjęcia robiła mi znowu Ania , pomyślałam zatem, że odwdzięczę się tym samym. Ostatecznie Ci z Was, którzy dłużej znają mojego bloga pamiętają zapewne, że jeszcze do niedawna zdjęcia robiłam sobie sama. Nieskromnie powiem, że ta czy ta sesja wyszły mi całkiem przyzwoicie.
Po wirtuozersku zatem uczyniłam z Ani bezkształtną plamę, pozbawioną rysów czy konturów.
Jednak lustrzanka to wyższa szkoła jazdy…

Zapraszam Was do konkursu na moim FP, możecie wygrać $50 na zakupy w Milanoo.
KONKURS ODBYWA SIĘ TU.

Ściskam Was
Sara

buty – Renee
spódnica – Stradivarius
sweterek – lumpex
bolerko – prezent od mamy
torebka – Milanoo
naszyjnik – Magic Box

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.