PIERNICZYMY TEN PORZĄDEK! (czyli świąteczne pierniki w roli prezentów)

P1010202

Zawsze, kiedy pozwalam dzieciom na rządy absolutne w kuchni, przywołuję w myślach aforyzmy o cierpliwości… Gdy podłoga mąką bieleje, mruczę : „miłość cierpliwa jest…”. Gdy ściany napastowane są masłem, szepcę: „cierpliwość jest kluczem do raju…”. Gdy miód zastyga na krzesłach, pokornie cedzę przez zęby: „cierpliwość jest plastrem na wszelkie rany…”. Gdy po omacku brnę przez pomieszczenie onegdaj będące moją kuchnią, myślę, że ci wszyscy którzy bredzili o cierpliwości po prostu nigdy nie pozwalali swoim dzieciom gotować!

Czekam na order, albowiem w ostatnim tygodniu oddałam swoją kuchnię w posiadanie dzieciom dwukrotnie. Za pierwszym razem, gdy robiliśmy pierniki na Święta i nieopatrznie zjedliśmy je zaraz po wyjęciu z pieca. Wszystkie czterdzieści za jednym zamachem, bezwstydnie popijając je mlekiem. Jestem pewna, że ósmego dnia Bóg piekł pierniki, a dziewiątego je zjadał. Nie ma innej opcji.
Głupio nam było, wręczać na święta zjedzone pierniki, więc wygrzebałam resztki cierpliwości, zalegające gdzieś po kątach i postanowiłam, że robimy pierniki po raz drugi. Co więcej – w potrójnej ilości!

Żeby przetrwać ten mączno-dziecięcy desant na moją kuchnię, postawiłam na muzykoterapię. Nat King Cole czule koił moje stargane nerwy, kiedy lukier lądował na meblach, pierniki na podłodze, a mleko na stole. Naprawdę było mi lżej.
Kiedy zaś po skończonej pracy moim oczom ukazała się armia lekko koślawych, niezdarnych pierniczków, moje serducho zmiękło. I patrząc na umorusane cynamonem gęby moich dzieci, przypomniałam sobie jeszcze jeden aforyzm – cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce słodkie. Cóż, zapewne powiedziała to matka, która pozwoliła swoim milusińskim kucharzyć.

W tym roku postanowiliśmy, że dzieci obdarują wszystkich w rodzinie, własnoręcznie zrobionymi i zapakowanymi pierniczkami. O ile pieczenie przywodzi mi na myśl wybuch wulkanu, o tyle samo pakowanie pierników to czysta frajda. Worek celofanowy, kawałek wstążki i voila! Uroczy upominek pod choinkę gotowy.

Przepis, z którego korzystaliśmy znajdziecie TU.

PS Zanim polegniecie na szukaniu worków celofanowych, uprzejmie informuję, że w Lublinie znajdziecie je w sklepie papierniczym „Digital” na ul. Głębokiej.



You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *