MAŁA CZARNA Z LUMPEKSU | CZTERY PROPOZYCJE JAK SIĘ UBRAĆ NA ŚWIĘTA ALBO SYLWESTRA

Rzadko pokazuję Wam, jak się ubrać na konkretną okazję, ale wpis o weselnej kreacji, uświadomił mi, że chyba takie wpisy lubicie, bo tego dnia odwiedziło bloga kilkanaście tysięcy ludzi.
Potem pomyślałam, że sama chętnie podglądam koleżanki blogerki, pokazujące swoje stylizacje. Zatem dziś cztery propozycje na nadchodzące Święta i Sylwestra.
Żeby było ciekawiej i trudniej wszystkie dzisiejsze ubrania pochodzą z lumpeksów. Chcę Wam pokazać, że naprawdę można zadać szyku w bluzce za złotówkę i sukience mającej niespełna ćwierć wieku!
Jedynym ekskluzywnym elementem dzisiejszych stylizacji jest biżuteria Artelioni.
Mam nadzieję, że uda mi się Was zainspirować do zakupów z drugiej ręki.

Historia małej czarnej
Chyba każdy słyszał, że warto mieć w szafie małą czarną, bo przez lata może służyć na wiele okazji. I cóż, trudno mi się z tym nie zgodzić.
Wyobraźcie sobie, że tę sukienkę kupiła w lumpeksie moja mama, kiedy byłam jeszcze dziewczynką. W tamtych czas uwielbiałam się zakradać do jej przepastnej szafy, mierzyć ubrania, smarować usta szminkami mamy, i chlapać w jej perfumach. Robiłam to w absolutnej tajemnicy, wypatrując nerwowo przez okno, czy mama przypadkiem nie wraca.
Wymykałam się pewna, że wszystko zostawiam w najlepszym porządku, tymczasem mama już od progu czuła nieznośny zapach zbyt szczodrze użytych perfum, potem dostrzegała skrawek zatrzaśniętej w drzwiach sukienki i wreszcie szminkę rozgniecioną niewprawnym zamykaniem…
Czasem dostawałam burę, a czasem mama udawała, że nic nie zauważyła. Zabawne, jak historia się powtarza. Teraz ja tropię ślady nieproszonych gości myszkujących w moich rzeczach. Za szybko znikają perfumy i ktoś jakby obgryzł szminkę. Czasem krzyczę na winowajczynie, czasem uśmiecham się z rozrzewnieniem.
Któregoś z tych dni, kiedy auto mamy zniknęło za zakrętem, wparowałam do jej pokoju, pachnącego różem Bourjois, i szybko zaatakowałam szafę. Wypadła z niej czarna sukienka. Nie widziałam jej wcześniej. Odjęło mi mowę. To była najelegantsza rzecz, jaką w życiu widziałam. Jak z hollywoodzkich filmów. Przymierzyłam ją zachłannie i stałam przed lustrem kompletnie rozczarowana. Tam, gdzie sukienka miała miejsce na wypukłości, ja miałam wklęsłości. Wisiała na mnie jak szmata na patyku. Z szuflady na bieliznę wyciągnęłam dwie kulki skarpet i wcisnęłam do stanika sukienki. Było ciut lepiej.
Mierzyłam ją co jakiś czas, sprawdzając, czy jestem w stanie czymkolwiek ją wypełnić.
Byłam już w liceum, kiedy sukienka na czymś utknęła i przez chwilę nie mogłam jej założyć. To były moje biodra… Lekko wciągnęłam brzuch, żeby dopięła się na piersiach.
Z lustra patrzyła na mnie kobieta.
Mama oddała mi tę sukienkę, wiedząc, jak bardzo ją uwielbiam. Przez lata zakładałam ją na wszelkie możliwe okazje, niezmiennie czując się w niej jak gwiazda.
Do dziś uważam, że jest jedną z najpiękniejszych sukienek, jakie w życiu widziałam i jeśli zobaczycie mnie kiedykolwiek na czerwonym dywanie, to zapewne będę w tej małej czarnej.

mała czarna
sylwestrowa stylizacja
czarna sukienka

1. naszyjnik 2. kolczyki 3. bransoletka
sukienka – lumpeks

złoty blond
kremowa koszula
stylizacja na wiliglię

1. naszyjnik 2. bransoletka
kremowa koszula i granatowe spodnie – lumpeks

klasyczna koszula
stylizacja sylwestrowa

bransoletka z rzemieniem
złoty top i plisowana spódnica – lumpeks

plisowana spódnica
mała czarna
wieczorowa sukienka
fryzura na sylwestra

1. kolczyki 2. naszyjnik 3. bransoletka
czarna sukienka – lumpeks

*Wpis powstał we współpracy z firma Apart

You may also like

7 komentarzy

  1. W takim eleganckim dojrzałym wydaniu, a nie letnio-dziewczęcym przypominasz mi… twoją mamę 🙂 chyba jesteś coraz bardziej do niej podobna! Oczywiście twoją mamę znam tylko z twojego bloga i oczywiście to komplement :))

  2. „Jedynym ekskluzywnym elementem dzisiejszych stylizacji jest biżuteria Arteloni.” kochana, artelioni. Widzę literówkę. I dlaczego na dole jest *Apart? To ta sama firma?
    P. S. Stylizacje piękne, mam ochotę iść na strych wygrzebać z worków jakieś dane rzeczy, ale trochę już późno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.