TOREBKA GUCCI!

Nie wiem, co to się stało ostatnio, że porzuciłam swoje szafiarskie insygnia?
Zamiast autfitów płodzę litery. W dodatku ludzie piszą, że na moich tekstach płaczą, a przecież nie bez powodu mąż przezywa mnie pajacem.
Idzie wiosna, to dobry czas, żeby wrócić do korzeni i użyźnić nieco stylistyczną glebę tego bloga.
Pomyślałam, że opowiem Wam, jakie mam plany konfekcyjne na nadchodzące ciepłe czasy.
Poszłam do garderoby sprawdzić listę obecności i wygląda na to, że frekwencja niezła:

– oversizowa kurtka dżinsowa, obecna!
– tshirty w paski, obecne!
– sukienka na szelkach, obecna!
– zwiewne sukienki w kwiatki, obecne!
– Zwiewne sukienki w kropki, obecne!
– trampki, obecne!
– ramoneska, obecna!
– trapezowa spódnica z guzikami, obecna!
– dziurawe dżinsy, obecne!
– marynarki, obecne!

Brakuje mi tylko długiej, powłóczystej, letniej falbaniastej sukienki w stylu elfa – marzy mi się taka, ale jak dotąd widziałam ją jedynie na wystawie w mojej wyobraźni.
Przeszłam się nawet po sklepach. Szukałam księżniczki, znalazłam poliestrowe pospólstwo.
No ale prawdziwe życie pisze właśnie takie bajki.

Z nostalgią odnotowuję też, że chyba całkiem wyrosłam z obcasów. Kilka lat temu czerwone szpile miałam nawet na profilowym! A teraz? Trampkiem stoi moja szafa.
Mam też odświeżoną letnią fryzurę, którą uwielbiam, bo zawsze wygląda dobrze. Nawet na drugi dzień po umyciu.
Na uwagę zasługuje moja nowa torebka. To Gucci. Długo się wahałam, czy zrobić ogrodzenie, czy kupić torebkę. Oczywiście żartuję.
A było to tak. Podczas odwiedzin u rodziców zobaczyłam tę torebkę u mamy. Powiedziałam jej, że jest śliczna. Mojej mamie nie można za bardzo mówić komplementów, bo od razu chce ci oddać skomplementowaną rzecz i już nieraz bywało, że zdejmowała z siebie sweter czy płaszcz. Dlatego na przykład nigdy nie komplementuję jej spodni i sukienek.
Tym razem mama nie oddała mi torebki od razu, ale uroczo ją ukryła w misce po sałatce, którą przywiozłam. Na moje zdziwienie oznajmiła, że to dla mnie, bo przecież mówiłam, że torebka mi się podoba. Ja zaś – prawdziwa szafairska trąba jerychońska dopiero po kilku dniach ze zdumieniem odnotowałam, że jest to Gucci. Gucci vintage. Czyli w ogóle jakiś konfekcyjny święty graal.

Melduję stan gotowości na nadchodzący sezon wiosna lato!



marynarka – lumpeks
spodnie – lumpeks
tshirt – Zara
torebka – Gucci/lumpeks

You may also like

20 komentarzy

  1. o właśnie, brakuje mi outfitów! mega mi się podoba, nie wiem czy sama ubrałabym kraciastą marynarkę do pasków ale jest ekstra. Tytuł mnie przeraził, bałam się że zobaczę ten okropny model :DDDDD A ta fryzura z tymi okularami… ahh <3

  2. Pięknie wyglądasz, torebka cudna, grzywka świetna… aż się epitety kończą 🙂
    No i taki styl jest mi tysiąc razy bliższy niż czerwone szpilki 🙂

    A co do sukienek z wyobraźni, to może trzeba je przenieść na papier i na materiał? Możesz to nawet komuś zlecić.

  3. Nigdy nie komentuję tylko biernie podziwiam ale teraz no nie mogem !

    Fazki na inne blogerki czy instablogerki przychodzą do mnie i odchodzą ,ja i mój gust się zmieniamy lub gusta moich ulubienic, ale Ciebie uwielbiam od lat !

    Za poczucie humoru, podejście do życia i ten petarda styl ,aż musiałam nadużyć wykrzykników… pięknej wiosny i lata Ci życzę i nie zmieniaj się <3

  4. Widzę, Pani Fereiro masz szczęście do lumpeksów! Marynara miazga, a ja nawet ostatnio podobną mierzyłam 😀

    Kurka wodna, w mojej szafie brak kurtki jeansowej overize. Muszę zrobić jakiś obchód po lumpeksach (coś czuję, że to wydarzy się jutro) no i mam nadzieję, że jakieś cuda zajmą zaszczytne miejsce na półkach w mojej szafie.

    Tymczasem przesyłam Ci gorące jak sycylijskie słońce, pozdrowienia!

    Trzymaj się cieplutko i do kolejnego posta!:)

  5. Saro, uwielbiam Twojego bloga! Każdy rodzaj wpisów, zarówno te outfitowe jak i wyciskacze łez, dlatego bardzo mnie cieszy fakt, że ostatnio jesteś taka aktywna <3
    Tak bardzo marzę o uzupełnieniu wiosennej garderoby, ale na trzy tygodnie przed porodem, kiedy wyglądam i czuję się jak Bibendum, jakiekolwiek konfekcyjne łowy są chyba bez sensu… Odbiję sobie jak wrócę do formy, a do tego czasu będę napawać się Twoimi stylizacjami, więc proszę o więcej! 😉

  6. No cholera jak ja lubię tu bywać. No czytać Cię to jak rozkoszować się najwyższych lotów poezją (choć do konesera poezji mi daleko), zaś zdjęcia oglądać to jakby na wystawę malarstwa nowoczesnego się ze wsi wyrwać (no też nie chadzam). No żeby mnie szafiarka tak aż zachwyciła, to się faktycznie fizjologom nie śniło :p w tej grzywce Ci zajefajnie i w uśmiechu, chyba dotąd go nie było…. na ostatnim zdjęciu przypominasz mi Meg Ryan, chociaż za diabła nie pamiętam z jakiego filmu 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.