KOŻUCH ZA KILKA ZŁOTYCH

Moi Drodzy, witam Was w 2021.
Chyba wszyscy czekaliśmy aż 2020 kopnie w kalendarz i pierwszy raz w życiu cieszę niezmiernie, że jestem rok starsza i szczerze mówiąc, gdyby to miało zagwarantować odwrót pandemii i powrót do normalności, to mogę nawet przeskoczyć płynnie do czterdziestki.
Zawsze mam problem z tym pierwszym wpisem w nowym roku, bo jakiś głos szepcze mi, że trzeba zabłysnąć, wszak to początek kolejnego etapu, trzeba zacząć z przytupem, z drugiej strony na stopach mam skarpety z zeszłorocznymi dziurami i teraz nie wiem.
Podsumowania i postanowienia to też nie moja bajka.
Złamałam się w zeszłym roku, kiedy poszłam do Szkoły Reportażu, żeby zostać wielko pisarko i co? I od razu rozpętała się pandemia. Czuję więc moralny obowiązek nie postanawiać niczego.
Gdybym zaś chciała stylistycznie podsumować zeszły rok, to takiej nędzy jeszcze nie było i doprawdy powinnam przekazać swoje insygnia szafiarskie komukolwiek.
Początkowo dominowały dresy i luźne i swetry, potem uznałam, że szlafrok tak przyjemnie przylega do ciała, jest mięciutki, ma kieszenie, w których można zmieścić cały bałagan, kawałek świata i wszystko, co potrzebne do życia, skrywa nadprogramowe ciastka, które skrupulatnie odłożyły się w boczkach i fałdkach, grzeje w te zimne dni i jak żadne inne ubranie pasuje do filiżanki kawy.
Co zatem stoi na przeszkodzie, żeby szlafrok nosić do południa? Lub nawet do obiadu? Ostatecznie obiad w szlafroku to nie koniec świata, po obiedzie robi się ciemno, zaraz noc i trzeba spać, czy naprawdę jest sens zamieniać ten szlafrok na ubranie, skoro i tak go zaraz trzeba założyć?
No właśnie.
Początkowo motywowały mnie dzieci i to, że powinnam dawać im jakiś przykład, ale kiedy sto lat temu zaczęły się ich ferie, moim mundurem służbowym stał się szlafrok.
Aż do dnia, w którym usłyszałam domofon.
– Otworzycie? – krzyknęłam w eter.
Odpowiedziała mi cisza, ktoś znowu wcisnął guzik domofonu,
– Czy ktoś z was może otworzyć?! – ryknęłam nieco głośniej, żeby domownicy mnie usłyszeli. Odpowiedział mi tylko dzwoniący telefon.
– Halo, kurier z tej strony, przed bramą stoję, furtka zamknięta, jest ktoś w domu?
To właśnie wtedy życie mi przeleciało przed oczami, te wszystkie momenty, gdy zadawałam szyku wybornymi stylwókami. Co się z tobą stało kobieto?!
– Tak tak, już do pana biegnę – odpowiedziałam, przypominając sobie, że mąż zabrał dzieci na przejażdżkę.
Znacie to uczucie, kiedy jesteście na dnie i właściwie już nic nie zrobi różnicy? Przez ułamek sekundy chciałam się dla tego kuriera przebrać, żeby jednak zachować twarz, ale myślę, kogo ja oszukuję, czy nie siedzę w tym szlafroku jak łajza od tygodnia?
Zarzuciłam więc tylko na nogi klapersy męża, które przed nim chowam, bo są tak brzydkie, że nawet jemu odbierają cały brazylijski urok i skacząc przez kałuże, wybiegłam do kuriera, a mój szlafrok powiewał jak peleryna super bohatera.
Kurier spojrzał na mnie spode łba, przeniósł wzrok na paczkę, potem zerknął na mnie raz jeszcze i spytał:
– Pani Ferreira?!
– Taaa, wie pan, ekhm, wie pan na tym hołmofisie, to człowiek czasem tak się zapuści, jeszcze nie zdążyłam tego szlafroka przebrać, ee, przepraszam, że taka rozmemłana.
– Nic nie szkodzi, proszę pani, dużo gorsze rzeczy widziałem w tym roku – dobił mnie kurier i wręczył paczkę.
Tak oto postanowiłam, że w 2021 przypomnę sobie, dlaczego ongi zostałam szafiarką.

Dziś przed Wami próbka tego, jak zamierzam się nosić w tym roku. Pragnę szczególną uwagę zwrócić na kożuch, który wyrwałam w lumpeksie za kilka złotych. Tymczasem w kolekcji pewnej mojej imienniczki znajdziecie bardzo podobny, tylko trochę droższy – za trzynaście i pół koła!
Jak myślicie, co powinnam sobie za to kupić za zaoszczędzone pieniądze?

kożuch i spodnie – lumpeks | sweter – Fobya | botki – Anis



You may also like

10 komentarzy

  1. Twój wpis(y) to złoto! Zasługuje na przeczytanie go w szczególnej oprawie, na deser, z kawą, w przerwie od pracy. Ale to jak piszesz jest tak wciągające, ze nie mogę sie doczekać na tę szczególną chwilkę i czytam między robieniem śniadania, szykowaniem siebie do pracy, dziecka do żłobka. A potem przy kawie i chwili spokoju czytam całość jeszcze raz, jak należy 😉

    1. Kożuch piękny klasyk na lata👌
      Kurier mistrz….Oni faktycznie widzą więcej bo zazwyczaj z zaskoczenia😂😂😂
      Pozytywnego 2021 życzę🥂

    1. Ja jako dziecko nienawidziłam kożuchów! Miałam jeden i Mama nieustannie namawiała mnie, żebym go nosiła, a dla mnie to było jak najgorsza kara.

Pozostaw odpowiedź Magda Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.