OD JUTRA!

Autor: Miss Ferreira

Będę z Wami szczera. Proza życia ugryzła mnie w dupę dosyć boleśnie w tym tygodniu.
To jak sponiewierał mnie ostatni poniedziałek, nadaje się na temat kolejnej książki Jo Nesbo.
Piekielnica wena również nie była wobec mnie szczodra. Nie wspominając w ogóle o cierpliwości.
W środę rano zostałam Matką Roku Roku. We wtorek wieczorem poszłam dzieciom przeczytać bajkę na dobranoc. Nikt mnie nie słuchał, zamiast tego dzieci się kłóciły. Trzasnęłam bogu ducha winną książką i poszłam na skargę do męża, w międzyczasie rzucając kalumniami i obelgami. W eter, w dzieci, w niebiosa, w cały świat, w dupę.
Poinformowałam męża, o moim sromotnym losie małżeńsko-macierzyńskim i ogromnej stracie po niewykorzystanej szansie na zostanie singlem jedenaście lat temu, dzięki czemu mogłabym dziś paść się na łące ciszy, beztrosko niczym owieczka, tymczasem moje życie to młócenie zboża decybeli i dwa galony kakofonii na samo śniadanie.
Tę rzęsista skargę zaprawiłam stosowną ilością „dup”. Siadłam na sofie i glebę mojego nieszczęścia użyźniłam siarczystymi łzami. Oczywiście już po chwili chciałam cofnąć czas. Ale było za późno. Musiałam przeprosić i i odszczekać wszystkie dupy. Najgorzej, że dzieci już spały. Tak samo jak zwykle. Jak święte anioły w aureolach ciszy. Jakby tych rozkosznych niewinnych buziuniek nigdy nie skalało darcie ryja rodem z Szeolu. Och, jak jak mogłam się na nich złościć? Jak mogłam przerwać czytanie im bajki? Jak nędznym jestem robakiem? Macierzyńskim odrzutem, świnią rzuconą przed te śpiące perły! Jutro rano wszystko naprawię, obiecuję – szepczę, poprawiając kołderki, miziając stópki, głaszcząc policzki, słuchając tej niespiesznej serenady nocnej na śpiące głosy. Od jutra… Od jutra…
Tymczasem brutal poranek, zwiastujący niechybne „jutro” przychodzi za wcześnie, napierdalając w tamburyn dnia nierytmicznie i z całą mocą. Pięć minut po wstaniu, czuję że oszaleję. Kolejne niekatalogowe wyjście do szkoły. Ten nie ma skarpet, ten nie będzie jadł, ten trzaska drzwiami.
Jedziemy do szkoły. Wtedy też formułuję moją ostateczną definicję macierzyństwa. A więc macierzyństwo to nieustanne obiecywanie sobie nad łóżkiem śpiących dzieci, że od jutra będę mięć więcej cierpliwości.

Z dobrych wieści Kochani – jest piątek i satysfakcją obserwuję listopad w słonecznej agonii.
Powoli zaczynam być psychicznie gotowa na koniec maja.
Wspomnicie moje słowa!

Pięknego weekendu!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

płaszcz i sweter – lumpeks
sukienka – Nioska
czapka – WOOL SO COOL (z okazji Black Friday, z kodem „wool” dostaniecie 10% zniżki)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne posty

47 komentarzy

matka na 3 etatach 24 listopada, 2017 - 8:22 am

Jakbym czytała samą siebi.

Odpowiedź
matka na 3 etatach 24 listopada, 2017 - 8:23 am

Jakbym czytała samą siebie.

Odpowiedź
Karolina 24 listopada, 2017 - 8:48 am

Oj skąd ja to znam…średnio raz w miesiącu wyrzyguję i przeżywam jakby to było cudownie być samotną owieczką:)))a potem wiadomo…a raczej nie wiadomo o co mi chodzi…ale tak dzieciory potrafią wystawić nas na mega lekcję cierpliwości…

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:33 am

Potrafią!

Odpowiedź
Aga 24 listopada, 2017 - 8:58 am

Na szczęście wena wróciła. Dobrze rozumiem to uczucie. Też czasem po dniu domowej orki pytam, czy źle mi było w domu rodzinnym? Mieszkałabym z kochającymi rodzicami, za zarobione pieniądze każdego miesiąca mogłabym bez szeregu działań makro i mikroekonomicznych dokonać zakupu na własną rzecz, wybrać się na masaż czy do kina. Gdy dzieci są w placówkach oświatowo wychowawczych w pocie czoła sprzątam, piorę, zmywam, prasuję, biegnę po zakupy, gotuję coś pysznego, w duchu licząc na nastanie choćby chwili, gdy w posprzątanym, pachnącym domowym jedzeniem zaciszu USIĄDĘ na chwilę i spokojnie zrobię coś dla siebie. Nic z tego, bo oto w trakcie rozwieszania prania, gdy obiad na gazie jeszcze nie jest gotowy, zegar kpiąc sobie ze mnie każe mi rzucić wszystko i z godnością odebrać dzieci, modląc się, żeby nie były ostatnie. Nie muszę chyba dodawać, jak wyglada mój czas, gdy Tornado, Cyklon i Tajfun wrócą do domu. Przez najbliższe godziny zaspokajam głód. Głód taki, że zastanawiam się często czy aby na pewno moje dzieci dostawały jeść przez cały dzień. Potem szybka kąpiel, czytanie, przytulanie, całusy, pić, może jeszcze kanapeczka, albo dwie chociaż? Nie, to w takim razie siusiu. A co ogląda tatuś? Całuski, bo nie było. Wtedy wszelka moja słodycz i ślepe oddanie odchodzą na emeryturę. Rzucam chłodne dobranoc i odwlekam swoje zwłoki do łazienki celem poświęcenia sobie czasu. Biorę płyn do demakijażu i krem, idę do lewitującego już w oparach snu męża, żeby zdążyć powiedzieć mu dobranoc. A teraz najlepsze. Ponieważ kilka razy w tygodniu pracuję na noc, mąż zostaje z dziećmi sam. Gdy dzwonię do męża z pierwszej przerwy, dowiaduję się, że dzieci słodko śpią od 19.00. Przed snem bez mruknięcia zjadły po kanapce, same się przebrały i grzecznie jak trusie obejrzały z tatusiem jeden odcinek Gwizdnych Wojen. Gdy pytam męża, jak tego dokonał, odpowiada, że przy mnie dzieci czują bezpiecznie, dlatego mają mnie za prowadzącą Koncert Życzeń. Z Tatą takie numery nie przejdą.
Jaki wniosek z tej macierzyńskiej odysei? Weźmiemy odwet na wnukach- rozpuścimy je do granic możliwości, a co;)
Dla Ciebie natomiast ogromne brawa za to, że między wycieraniem rozlanego mleka z blatu a czytaniem dzieciom na dobranoc potrafisz wyszukać w lumpeksie taki sweter i zrobić sobie takie zdjęcia! Sara, szacunek. Nadajesz kierunek i puszczasz światełko w tunelu macierzyństwa. Tak trzymaj.

Odpowiedź
karo 28 listopada, 2017 - 5:34 pm

Też świetnie napisane 🙂

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:33 am

O mamo, dziękuję za taki cudny komentarz <3
Podziwiam za te nocne zmiany! Duzo siły <3

Odpowiedź
Magda 24 listopada, 2017 - 8:59 am

O jaaaa, skad ja to znam… ?

Odpowiedź
A. 24 listopada, 2017 - 9:24 am

Pięknie napisane…Apropo’s swetra, jak zobaczyłam te fotki pomyślałam : „wścieknę się, jak upolowała ten sweter w lumpie!!!” :))))))

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:18 am

Hahah, mam nadzieję, że się nie wściekłaś za bardzo 😀

Odpowiedź
ja 27 listopada, 2017 - 11:59 pm

Niektore z nas ida na caly dzien do firmy i do biura, o 18 odbieraja dzieci ze swietlicy i dopiero jada po zakupy i gotowac kolacje. Rozpieszczone jestescie przez swoich mezow. Zazdroszcze wam.

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:06 am

I po co ta złośliwość? KAŻDA matka, bez względu na status ma prawo być czasem zmęczona. Każda ma prawo do chwili słabości i fajnie, że się tym dzielimy, bo macierzyństwo jest pełne tych słodko-gorzkich chwil i zwyczajnie jest raźniej, kiedy ktoś weźmie Cie za rękę i powie „mi też jest cieżko, też czasem nie daję rady”. Tylko o to chodzi. To nie jest licytacja komu jest cieżej, naprawdę.
Pozdrawiam i życzę siły, bo przy trybie prac, który opisujesz z pewnością jest Ci bardzo ciężko.

Odpowiedź
Aśka 24 listopada, 2017 - 9:06 am

Dzizas za każdym razem jak czytam twój nowy wpis, to tak bardzo tęsknię!
A propos dup….wczoraj szłam korytarzami szkoły dzieci podczas przerwy i w ucho mi wpadła rozmowa dwójki uczniów : „czym mam to zrobić , DUPĄ??!!! ” Wtedy sobie pomyślałam, że tak strasznie fajnie byłby mieć znów 14 lat 😀 Także rzucanie starą, poczciwą dobrą dupą nie jest złe 😀

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:31 am

<3

Odpowiedź
A. 24 listopada, 2017 - 9:21 am

Saro, kocham Cię za te wpisy. Każdego gorszego dnia, zasypiam tonąc we łzach wyrzutów sumienia, obiecując sobie poprawę, to i tamto i siamto, a potem przychodzi poranek i znów jest dupa…

Odpowiedź
Anja 24 listopada, 2017 - 10:14 am

Ja jebie. Przeciez to o mnie!

Odpowiedź
Klaudia 24 listopada, 2017 - 1:38 pm

I o mnie! A później strach, byleby los nie posłuchał. Haha

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:31 am

To o nas 😀

Odpowiedź
Jola 24 listopada, 2017 - 12:18 pm

Kochana, czemu bycie matką jest takie trudne?! Przecież miało być tak pięknie, miałyśmy być najlepszymi mamami, które dzieci w przyszłości będą wspominać z rozrzewnieniem za to jakie byłyśmy cierpliwe, wyrozumiałe, czułe… itp, itd!! A tu proszę, no właśnie „DUPAAAAAAAAAAAAAAA”

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:30 am

Jest pięknie, bywa ciężko i nerwowo. Moim zdaniem warto o tym mówić na głos, zamiast udawać, że to wszystko to lukier. Mimo wszystko każda z nas wskoczyłaby do ognia za dziećmi, prawda? Ale czasem trzeba sie wypłakać/pożalić. To jest ludzkie 🙂 A najgorsze jest popadanie we we frustrację – wszystkie matki dookoła są idealne, tylko ja jestem chujowa. Z takich frustracji rodzą się depresje i poważne problemy. LEpiej się wykrzyczeć wcześniej, wypłakać na ramieniu innej matki. Po prostu 🙂
Tulę wirtualnie, dużo cieprpliwości i siły!

Odpowiedź
Ida 24 listopada, 2017 - 12:58 pm

Och, Kochana Miss Ferreira, uwielbiam Cię!
Niedawno spotkałam Cię w naszej Ama Mater. Akurat wychodziłaś z jakiejś sali, ja po pracy do domu. Spojrzałyśmy na siebie, miałam wrażenie, że lekko się uśmiechasz i że wiesz, że ja to ja! 🙂 Mega zaskoczenie! Ferreira tutaj?! Co za spotkanie! Tak bardzo chciałam do Ciebie podejść! I co? Najnormalniej(?) w świecie stchórzyłam! Bo jak zagadnąć? Co powiedzieć? I tu nagła myśl: „Zbłaźnisz się tylko! Daj spokój!” Odprowadziłam więc wzrokiem Twoje plecy… 🙁

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:21 am

Och <3 To możliwe że się uśmiechałam, często się uśmiecham do ludzi na ulicy :))
Następnym razem nie wstydź się, ja za to spalę buraka!

Odpowiedź
Klaudia 24 listopada, 2017 - 1:48 pm

Po raz kolejny podpisuję się pod Twoimi słowami, wszystkim czym mogę 😉 – wieczorem „żal za grzechy” i „mocne postanowienie poprawy”, a nie minie południe i wypadałoby się udać do „spowiedzi”..

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:20 am

O matko, tak!

Odpowiedź
Kat Tal 24 listopada, 2017 - 4:44 pm

….A więc macierzyństwo to nieustanne obiecywanie sobie nad łóżkiem śpiących dzieci, że od jutra będę mięć więcej cierpliwości…

zapisuję w zeszycie WAŻNYCH CYTATÓW 🙂

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:19 am

Och, jak mi miło <3

Odpowiedź
Martyna 24 listopada, 2017 - 5:41 pm

Każdy ma swoje granice. Moja cierpliwość jest różna… w jednych sytuacjach wybucham w sekundę, w innych duszę lub zostaje spokój.

A zdjęcia piękne! to połączenie kolorów – mistrzostwo!

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:17 am

Dziękuję!

Odpowiedź
Kasia 24 listopada, 2017 - 7:39 pm

Sara! Przepiękne zdjęcia!!!Jakim aparatem o obiektywem robione?

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:17 am

Akurat te zdjecia robione sa naszym nowym aparatem OMD E-M1 II, z obiektywem 75mm :))

Odpowiedź
Ewa viosna 24 listopada, 2017 - 8:38 pm

Trafiłaś dziś w punkt. Mój dzisiejszy czuły punkt. Z tym, że ja rzuciłam k.rwami a nie poetyckimi dupami. I wyszłam przed dom na boso, nie płacząc a wyjąc.
I znów moje aniołki już śpią, a ja się dręczę.

Odpowiedź
Justyna 25 listopada, 2017 - 5:27 am

Czyli to jest normalny stan?!! Ale i tak… od jutra będę lepszą Mamą ;P.

P.S. Sara, zastanawiam się nad zakupem aparatu Olimpus PEN E- PL7. Proszę napisz mi, czy jesteś z niego zadowolona? Czy oprócz standardowego obiektywu z zestawu, używasz jeszcze jakichś innych? Uwielbiam Twoje zdjęcia za ich głębię i kolory. Też takie chcę ;)!!!

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:13 am

Bardzo polecam ten aparat, uważam, że można nim wyczarować cuda. Robimy nim zdjęcia już od lat. Co do obiektywu – kiedyś używaliśmy non stop 45mm, a teraz 75mm – Majkel uwielbia ten obiektyw. ALe moim zdaniem 45 w zupełności wystarczy i jest zdecydowanie tańsza niż 75 🙂

Odpowiedź
Justyna 3 grudnia, 2017 - 5:16 am

Dziękuję 🙂

Odpowiedź
Domi 27 listopada, 2017 - 11:41 am

Kochana Saro, w punkt! Serdeczności!

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:07 am

WZajemnie! I cierpliwości! :))

Odpowiedź
Ania 27 listopada, 2017 - 1:27 pm

kochana mam to samo nie martw się,uwielbiam Cie,pisz więcej jest nam lżej:))))))

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:06 am

<3

Odpowiedź
Namysłowska 3 27 listopada, 2017 - 9:06 pm

A ja czytam tego posta w kolejny poniedziałek. Tym razem u mnie „dupa” – okres, niepowodzenia w pracy, a w trzecim dniu warzywnego dteksu atakują mnie ze wszech stron czekolady. Takie już są…listopadowe ponidziałki…dupa…

Odpowiedź
inkaniekawa 28 listopada, 2017 - 10:09 am

koniec maja? hmmm… 🙂

Odpowiedź
Miss Ferreira 29 listopada, 2017 - 10:10 am

Hahaha, no ja tak mam 😀

Odpowiedź
JoAnn 28 listopada, 2017 - 10:13 pm

Ile to ja razy obiecywałam sobie poprawę po wieczornej drace na dzieci? A rano jak obyło się bez draki to całowałam go jak szalona 😉 Wszędzie tak samo 😉

Odpowiedź
bluecaramell 2 grudnia, 2017 - 12:20 pm

Koniec maja? Coś mi umknęło…?

Odpowiedź
gabi 4 grudnia, 2017 - 11:06 am

czuję to samo i mam tak samo, codziennie szybsze, codziennie bardziej rodarte „ryje” dzieciaków wyprowadzaja mnie z rownowagi, a potem nie moge spać bo neca mnie wyrzuty sumienia. .. nastepny dzien przynosi jeszcze mniej cierpliwosci a ja nadal bezradna w tym chaosie
ale… oddałam dzieci na weekend do babci… cisza … spokój ..mąż po powrocie z pracy szepnął ale tu cicho bez dzieci..i pusto
a ja pomyslalam juz niedługo tak bedzie, cicho i pust, bo kazde z nich bedzie mialo swoje wazne sprawy, swoje problemy i swoje radości…

daj Boże zeby wtedy chciały je dzielic z nami….

Odpowiedź
Ankki 8 stycznia, 2018 - 11:56 am

Och! Jak to jest napisane w punkt! Czytając teks niemalże czułam i słyszałam te krzyki w głowie-u mnie dokładnie to samo!I podejrzewam, że ilość rzuconych „dup” w eter też się zgadza …I to ekstramalnie skrajne uczucie kiedy dzieci już śpią-jest cicho i tak spokojnie, a jeszcze przed chwilą chciało się je wszystkie wysłać w kosmos! Wtedy dopada mnie lawina myśli-co teraz zrobić? Czytać książkę?Projektować? Przerobić coś? Nareszcie uszyć?(!)Czy jednak załadować zmywarkę i wyprasować zalegające w kąciku na sofie pranie (przy czwórce dzieci ilość prania rośnie jak grzyby po deszczu, dlatego zawsze kuszące jest aby właśnie na tę czynność przeznaczyć „czas wolny”).Och to nasze macierzyństwo! Prawdą jest jednak, że chyba jesteśmy szczęśliwe( mam taką nadzieję) i przekazujemy to szczęście naszym dzieciom…no bo jaki byłby sens przeżywania tych wszystkich niedogodności? Jeszcze raz dzięki za wpis!

Odpowiedź
Ania (nie Shirley) 10 stycznia, 2018 - 12:32 pm

Glebę mojego nieszczęścia użyźniłam siarczystymi łzami… Coś jak cmentarz pogrzebanych nadziei Ani Shirley!
Dziękuję za ten wpis – średnio co dwa dni obiecuję sobie „lepsze jutro” – cieszę się, że nie jestem jedyna!

Odpowiedź

Pozostaw odpowiedź Miss Ferreira Cofnij odpowiedź